Ogromnie się cieszę, że to właśnie mój ulubiony wicemarszałek, uratował krakowską kurator przed utratą stanowiska (link).

Ratunek polegał na przekonaniu mózgu państwa, że nie można tak pochopnie rezygnować z postaci niemal równie symbolicznej dla rządów PiS, co sam wicemarszałek.

Cała ta sprawa ma jeszcze dwa dodatkowe, choć niekoniecznie zaskakujące aspekty.

Po pierwsze, mamy pełną jasność, co do tego kto decyduje o obsadzie stanowiska kuratora oświaty. Nie jest to oczywiście mój ulubiony minister. Ale spokojnie, na niego też kiedyś przyjdzie pora, aby podejmować tak znaczące decyzje. Ponieważ zaś w tej sprawie wykazał się zaskakującą skądinąd chwiejnością, powinien sprawę przemyśleć i wyciągnąć wnioski.

Po drugie, chciałbym przypomnieć tym wszystkim lamentującym nad stanem polskiej szkoły, że biadolenie w tej sprawie trwa już trzecią dekadę, a obecna ekipa nie jest pierwszą, która wierzy, że magiczny klucz do naprawy systemu edukacyjnego leży w jego organizacji (dwustopniowy czy trzystopniowy – oto jest pytanie) oraz oczywiście w permanentnie „udoskonalanych” w programach nauczania.

Ja zaś, ubiegając pytania, od niepamiętnych czasów twierdzę, że zarówno programy, jak i organizacja mają tu drugorzędne znaczenie. W przeciwieństwie do poziomu przeciętnego nauczyciela oraz wielkości klasy w jakiej ma kształtować nasze przyszłe filary emerytalne.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.