Wszystko wskazuje na to, że po przeliczeniu przez prokuraturę głosów w wybranych komisjach wyborczych okaże się, że nieprawidłowości lub fałszerstwa przy liczeniu głosów w wyborach prezydenckich były na tak małą skalę, że żadną ludzką mocą nie da się podważyć wyniku wyborów. Okazuje się, że „ekspertyza” idola Silnych Razem i posła PO Romana Giertycha, czyli p. Kontka była funta kłaków warta. To że tak jest, dla ludzi myślących było oczywiste od samego początku. Fundacja Batorego, którą o sympatię do PiS trudno podejrzewać już miesiąc temu opublikowała raport wskazujący na to, że „symulacje” antypisowskich fanatyków można wyrzucić do kosza.
Problem polega na tym, że po stronie liberalnej, dokładnie tak samo jak po pisowskiej kilka lat temu, ton nadają nie ludzie rozumni, a fanatycy. Efekt jest taki, że w ciągu niemal dwóch miesięcy, które minęły od II tury wyborów strona liberalna, zamiast zajmować się czymkolwiek, co zwiększałoby jej poparcie, zajęta była skazaną na niepowodzenie próbą podważenia wyników wyborów.
Z sondaży tymczasem wynika, że gdyby dziś odbyły się wybory parlamentarne, większość w Sejmie miałyby PiS i Konfederacja.
Przyglądam się temu nieco z oddali, bo z długiego urlopu, ale z przykrością stwierdzam, że elity liberalne w jednym się od elit pisowskich już nie różnią, Jedne i drugie otóż najpierw wyhodowały sobie, a następnie stały się zakładnikami swoich najbardziej zagorzałych zwolenników. Rzecz w tym, że ci najbardziej zagorzali to w jednym i drugim przypadku zwolennicy zarazem najgłupsi.
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Zostaw komentarz