Po pierwsze dlatego, że już teraz stacjonują u nas siły sojusznicze NATO, USA nie mogą sobie pozwolić na przegraną w konfrontacji z państwem takim jak Rosja, a Moskwa na wojnę z NATO się nie zdecyduje. Rosja na szczęście też wykrwawia się w wojnie z Ukrainą.
Jest też jednak i drugi powód. Oglądam oto do bólu już prymitywną, chamską propagandę uprawianą przez media kontrolowane przez PiS i dowiaduję się, że PO,Donald Tusk i wszelkie inne niż pisowskie media to w zasadzie rosyjska agentura. A już ci, którzy Polskę do NATO wprowadzali to w ogóle zdrajcy.
Następnie zaś czytam jak to cieszący się autorytetem po stronie opozycyjnej komentatorzy cytują ministra Ławrowa, który powtórzył spiskową, pozbawioną nawet jednego faktu teorię Romana Giertycha, że J. Kaczyński w porozumieniu z W. Putinem chce dokonać rozbioru Ukrainy. Ławrow nigdy przecież nie kłamie, więc to co mówi musi być prawdą. Pomysł by akurat teraz Ukraińcy zaczęli nas podejrzewać o pretensje terytorialne też jest wyrazem patriotyzmu.
Mówiąc krótko ten drugi powód z racji którego nie grozi nam wojna jest taki, że na miejscu Rosjan nie napadałbym na kraj, który sam się załatwi za darmo bez ani jednej rosyjskiej rakiety i ani jednej rosyjskiej bomby. Rakiety i bomby kosztują. Polskie piekło jest za friko. No to po co mieliby Rosjanie wydawać pieniądze.
Fot. mPress.pl
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Zostaw komentarz