O tym, że Poczta Polska naznacza chorych na „Covid” czy na kwarantannie już pisałam. Jednakże okazuje się, że Poczta rządzi się swoimi prawami.
W dniu w którym odzyskaliśmy wolność czyli 27.08.2020 r. pierwsze kroki skierowaliśmy do placówki Poczty Polskiej po zaległe paczki w których są prezenty naszej córki. No i znów dostaliśmy w twarz, Pani na Poczcie zarządała awiza. Więc spokojnie tłumaczę, że nie mam awiza gdyż nikt nam go do skrzynki nie wrzucił. Podaję dane męża po czym słyszę, że Pani żadnych przesyłek w systemie nie widzi.
No i nie ukrywam, ale poziom mojej frustracji sięgnął zenitu. Więc cedzę przez zaciśnięte zęby, że jak to nie ma? Paniusia nawet oczu od klawiatury nie była łaskawa oderwać. Patrzy i nic, więc mówię, że to były przesyłki zajęte przez Pocztę Polską z powodu krarantanny. Zmierzyła nas jakbyśmy byli trendowaci po czym wstała z fotela i wyszła.
Nie oszczędzałam Pani w powiedzeniu co o tym wszystkim myślę. Przesyłki przetrzymywane przez Pocztę już tak długo, zapłacone i opłacone za dostarczenie. W dodatku już sami po nie poszliśmy, ale nadal nie możemy ich odzyskać. Po chwili wraca urzędniczka i informuje mnie, że adres jest na kwarantannie do 30.08.2020 r. Jestem w szoku i pytam skąd Pani ma takie informacje? Odpowiedź brzmi od kierowniczki placóki Poczty Polskiej w Brzeszczach. Wkurzona do granic pytam: jak to możliwe, czy nie widzi, że stoję tutaj? Przecież mam zwolnienie z kwarantanny. Na poczcie nikogo to nie intersuje i nie otrzymam przesyłki. Po czym Pani dodała, że po zakończonej kwarantannie na adres wskazany listonosz ma 24 godziny, aby paczki dostarczyć. W tym momencie nie wytrzymam po prostu miałam dość. Chciałam zadzwonić na Policję by oni wyjaśnili sytuację. Niestety mąż mnie powstrzymał i stwierdził, że to po prostu nie ma sensu.
Niech mi ktoś powie gdzie my żyjemy!? Tak pięknie ze szklanego ekranu widzimy jak rząd sobie radzi ze wszystkim, jak to Europa powinna brać z nas przykład. Z czego tam mają brać przykład? Z chaosu, nieudolności i niewydolności systemu. W tym kraju nie działa żadna instytucja państwowa. Zostaliśmy uwięzieni w domu, ubezwłasnowolnieni bez wyroku sądowego, a gdy nas już zwolniono, to nagle procedury się zmieniają i teraz izolacja domowa będzie trwać tylko 10 dni. Szkoda, że nikt nie wytłumaczy tym którzy byli odcięci od świata dlaczego dopiero teraz?! My zostaliśmy uwięzieni na 52 dni!
Zażalenie na całą sytuację złożyłam do wszystkich władnych do podejmowania działań w tej sprawie, a więc napisałam: do rzecznika praw obywatelskich, do ministra Sasina, do Poczty Polskiej i Rzecznika Praw Konsumenta. Jednak puki co nic się nie dzieje, nikt nie odpowiada . W końcu nie jestem nikim ważnym, nie mam rodziny w rządzie a więc moim przypadkiem nikt się nie interesuje. W dodatku opisałam całą sytuację do każdej dużej stacji TV, radiowej w Polsce i nic. Po prostu marginalny przypadek zwykłej rodziny nie jest ciekawy dla „wielkich” mediów. Medialni kelnerzy wolą pokazać kolorowe obrazki rodziny zamkniętej na kwrantannie w prywtanym domu z ogródkiem, a nie rodzinę z psem na 50 metrach, w bloku na 3 piętrze. To jest przykre, tak po prostu po ludzku niesprawiedliwie.
Jak tu żyć Panie Premierze?!
Póki piszemy przez”ó” :)
Pani na poczcie wykonywała tylko swoje obowiązki więc nie rozumiem po co ta frustracja :)