Miasto w którym się urodziłem liczy obecnie 24 tys. mieszkańców. Prawa miejskie Złoczów otrzymał w 1523 r. Zamieszkiwali w nim w przewadze Ormianie ,w XVII miasto zdominowali chasydzi, tutaj żył i nauczał słynny cadyk Jehiel Michael.

Przed pierwszą wojną światową Złoczów słynął z tego, że właśnie tu drukowano popularne wśród gimnazjalistów w całej Galicji „bryki” szkolne – tępione zaciekle przez CK profesorów . Jakub Sobieski, ojciec króla Jana III w 1636 r ukończył w Złoczowie budowę warownego zamku, który był zarazem wspaniałą renesansową rezydencją.

Dwieście lat później ,przekształcono zamek na austriackie więzienie potem, jak wkroczyli Sowieci, ulokowano w nim mordownię NKWD, następnym lokatorem zamku było gestapo. Po wojnie zainstalowano w nim – szpital psychiatryczny.

Samo miasteczko nie wygląda najlepiej, a to przede wszystkim przez fatalny stan nawierzchni ulic. Magnetyzm jednak tego miejsca , nie jest uzależniony od obecnej jego urody. Złoczów bowiem ogniskuje wyobraźnię wielu jego byłych mieszkańców i ich potomków. W Krakowie, w Bielsku-Białej, w Gliwicach, w Londynie, w Grodkowie na Opolszczyźnie i we Wrocławiu działają członkowie „Światowego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Ziemi Złoczowskiej”.

Diaspora złoczowska organizuje festiwale kultury polskiej. Uroczyście obchodziła 125 lecie Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego, wydaje książki o tematyce złoczowskiej i kresowej. Współpracuje także z miejscowymi władzami. Przychodzi z pomocą biednym rodakom tam zamieszkałym. Wspiera, istniejącą tam od 1988 roku Sobotnią Szkołę Polską .

Nasze pierwsze w Złoczowie kroki skierowaliśmy do kościoła Wniebowzięcia N. Maryi Panny. W tym kościele, przez pięćdziesiąt osiem lat proboszczem był stryj Tadeusza – ks. Jan Cieński. To w tym kościele, ten właśnie kapłan udzielił mi w sierpniu 1943 roku sakramentu chrztu.

Ks. Jan Cieński, późniejszy – utajniony biskup nie wyjechał z większością opuszczających Złoczów w 1945 roku parafian. Pozostał z tymi wiernymi, którzy nie mogli lub nie chcieli opuścić terenów zagarniętych przez ZSRR .

W latach powojennych, najtrudniejszych dla Kościoła Katolickiego, kiedy to nieludzki system zwalczał każdy przejaw duchowego myślenia, mordował i więził kapłanów i wiernych – ksiądz Jan, sam jeden sprawował duszpasterską posługę na olbrzymich przestrzeniach.

W latach siedemdziesiątych (1967) w tajemnicy przed komunistycznymi władzami Ukrainy został konsekrowany na biskupa, aby wyświęcać kolejnych kapłanów w tym również księży obrządku grekokatolickiego.

A nic wcześniej nie zapowiadało, że ten zmarły w opinii świętości w 1992 roku kapłan – poświęci się stanowi duchownemu . Urodził się wprawdzie w rodzinie, w której licząc powołania wnuków Włodzimierza Dzieduszyckiego – Pan Bóg powołał do swej służby aż 7 z nich i 2 zakonnice, ale Jan miał być sukcesorem rodzinnego majątku Cieńskich w Oknie koło Horodenki . Skończył więc studia rolnicze w Akademii Rolniczej w Dublanach. Nawet z powodzeniem zaczął gospodarować w ponad 1000 hektarowym majątku. Ukończył podchorążówkę kawalerii, awansowano go na stopień porucznika. Jednak – poszedł w ślady swojego starszego brata Włodzimierza i został księdzem. Przed samym wybuchem wojny skierowano go do Złoczowa.

W 1944 r. uratował od niechybnej śmierci wysokiej rangą oficera NKWD. Ten, po zajęciu Złoczowa przez Armię Czerwoną – odwdzięczył się mu pewną protekcją, która była na tyle skuteczna, że pozwalała ks. Janowi pracować – w zmienionej przez szatana rzeczywistości kraju rad . Więc został, chrzcił, wiązał ślubami małżonków, uczył katechizmu i przygotowywał do I Komunii dzieci i młodzież, udzielał sakramentów umierającym, odprowadzał na miejsce ostatniego spoczynku zmarłych. Trwał na kresowym posterunku do późnego wieku .

Miarą jego oddziaływania jest to, że w Złoczów obecnie jest największą w tym rejonie, liczącą ponad 3 tys. dusz – parafią. Kościół jest pięknie odremontowany , a msze w niedzielę, a także w dni powszednie gromadzą tłumy wiernych, wśród których widać wielu ludzi młodych.

W 2004 roku przybył na wieży kościoła nowy dzwon, ufundowany na cześć tego kapłana nazwany jego imieniem. Odtąd wiernych na modlitwę wzywa Cieński ze spiżu, cóż za piękny i symboliczny dowód wdzięczności .