Ręce opadają – Zełenski apeluje o rozszerzenie składu Rady Bezpieczeństwa ONZ o Niemcy (zobacz wystąpienie).
Czy ktoś może rzucić odrobinę światła, skąd na Ukrainie taki nagły przypływ „ultrarealizmu”?
Mamy oto nadzwyczaj nieprzyjemne fochy wobec Polski, właściwie przy pierwszej nadarzającej się okazji, w sytuacji, która – biorąc pod uwagę jej realne a nie wydumane konsekwencje – nie bardzo nawet daje podstawy do tak histerycznej reakcji ze strony Ukrainy.
Mamy też zwrot proniemiecki w polityce ukraińskiej, tak radykalny, że aż groteskowy, biorąc np. pod uwagę nie aż tak dawne wypowiedzi ambasadora Melnyka, czy ogólną postawę Niemiec w zakresie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Wystarczy przypomnieć, że kanclerz Scholz wielokrotnie blokował całymi miesiącami dostawy kluczowego sprzętu na Ukrainę, co jest jedną z głównych przyczyn stojących za ślimaczącą się i niemrawą ukraińską kontrofensywą itd.
Zaczyna to wyglądać tak, że tylko czekać na to, aż ukraińskiej opinii publicznej zacznie być sprzedawany przekaz, że za porażkę kontrofensywy odpowiada… zła Polska a jedyną szansą (wg władz ukraińskich) na wyjście z twarzą podczas negocjacji z Rosją jest zdanie się na Niemcy.
Ogólnie – mam wrażenie, że nie wiem (nie wiemy?) o jakichś ważnych ustaleniach, które już zapadły, ale nie są jeszcze upublicznione. Sutuacja jest jak napęczniały wrzód – i to tuż przed wyborami w Polsce. Pytanie, czy jest to tylko wyrafinowana gra polityczna, która ma wpłynąć na wyniki tych wyborów, czy jednak coś więcej, coś sygnalizującego istnienie czegoś, o czym nie wiemy.
Bardzo proszę o komentarze, bo czuję się zaniepokojony i otumaniony.
Samo powtarzanie przez różnych mędrków słów Bocheńskiego, że „wdzięczność nie jest walutą w polityce” nic tak naprawdę nie wyjaśnia.
Zostaw komentarz