Najwyraźniej odżyły stare bajania często jeszcze stalinowskiej propagandy. Powód w Rosji jest jeden – tam od 1920-23 roku historia jako nauka musiała ustąpić komunistycznej propagandzie, co praktycznie trwa do tej pory.

U nas przede wszystkim trafia do emerytów resortowych, którzy z wiekiem pamiętają już tylko, że za komuny żyło im się lepiej niż reszcie społeczeństwa. Niestety. Lata 1990-te, gdy pod wodzą niejakiego Michnika promowano tzw. pedagogikę wstydu zrobiły sporo dziur w mózgach młodszej części naszego społeczeństwa. Dlatego trzeba reagować na każdy przejaw sączenia putinowskiej propagandy.

Wspomniany już ongiś przeze mnie polskojęzyczny rus o dziwnej ksywie iharatającywgałę (ikulalibal) właśnie przedstawił najnowszą kremlowską opowiastkę historyczną:

23 sierpnia 1939 w Moskwie zostaje podpisany układ między III Rzeszą Niemiecką a ZSRR o nieagresji i współpracy gospodarczej.

25 sierpnia 1939 zostaje podpisany układ między Rzeczpospolitą a Wielką Brytanią.
Obydwie umowy posiadają sekretne punkty ale te z polsko-brytyjskiej umowy są sekretne do dziś więc trudno powiedzieć czego dotyczyły. Można się tylko domyśleć że czegoś bardzo drażliwego skoro wciąż trzyma się je pod korcem.

1 września 1939 Niemcy napadają na Polskę w związku z czym 3 września Wielka Brytania jako polski sojusznik wypowiada wojnę Niemcom.

Wojnę dziwną albowiem Anglia poprzestając na akcji ulotkowej nie podejmuje żadnych militarnych  działań i dopiero rozpoczęte 10 lipca 1940 roku naloty na Londyn wywołają stanowczą reakcje .Ale przecież i te będą trwały zaledwie do października po czym ostatecznie ustaną.
10 maja 1941 roku ma miejsce słynny lot Rudolfa Hessa do Szkocji zaś 20 czerwca 1941 roku następuje napaść III Rzeszy na ZSRR.

Jego przywódca Stalin od samego początku wie że miedzy Wielką Brytanią a III Rzeszą doszło do sekretnego porozumienia.

Brytyjską elitę dzieli pogląd na Niemcy. Jedni, ci bardziej zorientowani narodowo, nie chcą wojny z Niemcami. W związku z lotem Hessa tragiczne wypadki i groźne choroby przerzedzą ich szeregi. Drudzy uosabiani przez Churchilla reprezentują interesy globalnego międzynarodowe kapitału dla którego kwesta nazistowska nie istnieje a ich uwaga skupiona jest wyłącznie na zdobycie rosyjskiego terytorium wraz z jego zasobami.

Z uwagi na powyższe nie można mieć pewności czyim sojusznikiem była Wielka Brytania a raczej czyim sojusznikiem była w istocie a nie formalnie. Wszak wiadomo że pełną gwarancję zwycięstwa może dać jedynie walka po obu stronach barykady.

O tym że Wielka Brytania pozostawała w sekretnym sojuszu z Hitlerem świadczy wiele pośrednich faktów których logikę można zrozumieć dopiero wówczas kiedy założy się istnienie takiego sojuszu.
Wielka Brytania w ramach opracowanej przez Churchilla operacji Pika zamierzała zbombardować radziecką infrastrukturę naftową na Kaukazie.

(linku nie podaję z oczywistych powodów)

Przyznam, że kiedy zapoznałem się z tym… tekstem, przez dłuższy czas nie mogłem opanować śmiechu. Dopiero po chwili do mnie dotarło, że tak naprawdę mamy do czynienia z prawdziwą tragedią milionów dzieci rosyjskich, uczonych wg powyższego schematu!

Tymczasem prawda, dość przykra dla Putasa i jego propagandzistów, jest deczko inna – to nie Anglia była sojuszniczką Hitlera, ale Stalin! To właśnie on wespół z Hitlerem dokonał inwazji Polski, a w 1940 roku zajął blisko 1/3 terytorium suwerennej Rumunii, zlikwidował trzy niepodległe państwa bałtyckie (Litwę, Łotwę i Estonię), uszczknął spory kawałek Finlandii, w tym tereny bogate w surowce mineralne i praktycznie opanował Mongolię. Terytorialnie mógł jako agresor konkurować z Hitlerem.

Zwrócić należy uwagę na jeszcze jedno. Otóż iharatającywgałę jako profesjonalny łgarz wie doskonale, że aby kłamstwo sprzedać musi ono zawierać w sobie jak najwięcej prawdy.

I prawdą jest, że Wielka Brytania szykowała atak na sowieckie zagłębie naftowe w okolicach Baku. Ale nie dlatego, że była sojusznikiem Hitlera, ale dlatego, że stamtąd sowieci wysyłali ropę naftową do Niemiec. I właśnie na sowieckim paliwie latały samoloty niemieckie nad Anglią, zaś Bismarck opalany ropą z Baku przemierzał Atlantyk.

Tego już jednak polskojęzyczny rus iharataliwgałę nie napisał.

Za to z iście ruską przebiegłością, obliczoną na debilność czytelnika, zauważył:

Ponoć szło o chęć odcięcia Hitlera od źródeł zaopatrzenia co jest zrozumiałe z uwagi że od roku Wielka Brytania pozostaje w stanie wojny z Niemcami więc jeśli 17 września tak zmienił optykę Londynu dlaczego nie wypowiedział wojny ZSRR już 18 września 1939 roku?

Odstąpienie od operacji następuje po 20 czerwca 1941 choć właśnie wtedy powinno do niej dojść  albowiem postępy niemieckiej armii nie stwarzają nadziei na to że pola naftowe nie wpadną w jej ręce.

Polskojęzyczny rus celowo zapomina, że po 22 czerwca 1941 roku Anglia traktowała Sowietów jako sprzymierzonych.

I dopiero w 1942 roku na nowo rozważano celowość zbombardowania szybów naftowych na Morzu Kaspijskim, gdyby wpadły w ręce Niemców.

Jak wiemy jednak, ofensywa została powstrzymana, zaś najbardziej wysunięta na wschód 6 Armia znalazła swój koniec w Stalingradzie. Operacja byłaby więc bezcelowa.

Dalsza część opowieści polskojęzycznego rusa dotyczy Operacji Unthinkable (Nie do Pomyślenia). Tylko w stalinowskich i chruszczowowskich bajeczkach słychać było o dobrym Stalinie, mniej dobrym Roosevelcie i robionym w bambuko przez obu pijaku Churchillu.

Tymczasem po śmierci Roosevelta, człowieka mocno już schorowanego, na dodatek otoczonego zgrają szpicli oraz użytecznych idiotów Stalina, do władzy doszedł Harry Truman. Niestety, zbyt późno, by okiełzać apetyty sowieckiego wodza.

W tej sytuacji nie dziwiło przygotowywanie planu uderzenia na Sowietów, m.in. w obronie Polski, Czechosłowacji, Rumunii czy Węgier, o państwach bałtyckich nie wspominając.

Plany te jednak zostały tylko planami, podobnie zresztą jak uderzenie sowieckie na Danię i Finlandię oraz poprzez zachodnią strefę okupacyjną na Francję.

Jak się wydaje sowieckie wojska powstrzymała skutecznie wizja bomb atomowych zrzuconych na Leningrad i Moskwę.

Oddajmy jednak głos polskojęzycznemu rusowi:

Założenie że szczegóły operacji jak i sama zgoda na jej przeprowadzenie poszczególnych uczestników musiała być przeprowadzona najmniej pół roku wcześniej, nie będzie brawurowe.

Rodzą się nowe niewiadome. Skąd Churchille już w jesienią (może latem) 1944 roku wiedział że będzie konieczność wyzwalania Berlina? Przecież „dopiero co” odbyło się Lądowanie w Normandii,Hitler żył , jego niedoszli zabójcy wisieli i sprawy mogły potoczyć się w różnych kierunkach.

Wiedział bo od początku pozostawał w dyskretnym związku z niemieckimi elitami rządzącymi  których działania koordynował i był przekonany że niemieckie sprawy potoczą się w kierunku jaki on im nada.

No i niewiadoma której niczym natrętnej muchy nie sposób odpędzić skoro już raz się pojawiła;jak w architekturę „operacji Nie Do Pomyślenia” wpisane było Powstanie Warszawskie? Jaki był jego prawdziwy cel? Miało bez względu na koszty zatrzymać wycofujących się Niemców? Spowolnić tempo armii czerwonej? Jeśli tak to osiągnęło cel bo faktycznie zatrzymało Niemców i rzeczywiście  spowolniło front. Czyli osiągnęło cel. Oczywiście ten prawdziwy, znany tylko londyńskim przywódcom a nie szerokiej rzeszy podporządkowanej im młodzieży a tym bardziej bogu ducha winnym mieszkańcom miasta.

Założenie, że iharatającywgałę jest chory psychicznie nie tylko, że brawurą nie jest, ale wydaje się być jedyną logiczną implikacją powyższych słów.

Polskojęzyczny rus dowolnie zakłada, że plany operacji wyzwolenia Europy środkowej spod okupacji sowieckiej powstały już latem 1944 roku. A potem na własnym bzdecie buduje mozolnie konstrukcję pozornie logiczną, mającą wykazać, że w istocie Powstanie Warszawskie było pierwszą operacją III wojny światowej.

Doprawdy kłania się fala49 i pierwsze lata powojenne…

Jednocześnie haratający pomija całkowicie sowieckie nawoływania warszawiaków do Powstania, m.in. za pomocą polskojęzycznej radiostacji Kościuszko. Pomija odezwy komunistów, rozwieszane w Warszawie pod koniec lipca 1944 roku.

A to przecież zmienia wyraźnie naszą optykę…

Co więcej, biorąc pod uwagę, jak wiele przemawia za tym, że Martin Bormann, sekretarz Adolfa Hitlera był agentem Stalina, wstrzymanie wschodniego frontu miało szersze uzasadnienie.

Wszak równolegle z zatrzymaniem ataku sowieckich wojsk toczyły się zawzięte walki w Normandii o przełamanie frontu. Cisza na wschodzie pozwoliła III Rzeszy na zwiększony wysiłek na Zachodzie. Nie zapominajmy przecież, że dla Stalina od początku Hitler miał być swoistym lodołamaczem, który skruszy kraje Zachodu tak, aby Sowieci mogli „wyzwolić” (czyt. zniewolić) całą Europę.

A potem dotarły informacje o szykowanej na połowę grudnia niemieckiej ofensywie w Ardenach. Stalin, stojąc bezczynnie pod Warszawą, zwyczajnie piekł dwie pieczenie – po pierwsze pozwalał Niemcom na likwidację przyszłych antysowieckich partyzantów, po drugie zaś dawał szansę na rozbicie wojsk alianckich, co w efekcie dawało mu szansę na wchłonięcie całych Niemiec.

Planowany atak na Europę w 1941 roku spalił na panewce, jednak jego namiastką miał być 1944.

Zwróćcie uwagę, że tzw. ofensywa zimowa 1945 roku nastąpiła zaraz po tym, jak niemieckie wojska w Ardenach zostały ostatecznie rozgromione.

Nagle Sowieci zaczęli się spieszyć.

Niestety, Amerykanie rządzeni ciągle jeszcze przez ekipę Roosevelta, stali na stanowisku dotrzymania paktów zawartych ze Stalinem.

I chociaż amerykańskie czołgi (gen. Patton) dotarły aż do Świeradowa tuż obok Jeleniej Góry, musiały się wycofać podobnie jak z zajętej części Czechosłowacji.

Znamy koniec wojny – alianci spotkali się na Łabie…

Trzeba jednak pamiętać, że Stalin robił, co mógł, aby tylko pomóc swojemu niedawnemu sojusznikowi w walce na zachodnim froncie.

To jednak tabu dla putinowców.

Przekaz idący z Moskwy jest bowiem taki – Stalin zwyciężył, chociaż miał przeciw sobie całą Europę. Więc tak samo będzie z Putinem.

Niezwyciężona Rosja znowu da odpór „kolektywnemu” Zachodowi.

Tyle tylko, że celem Stalina nie było zwycięstwo z III Rzeszą, okupione stratami dwa razy większymi, niż łącznie poniosły wszystkie strony walczące podczas I wojny światowej, ale zdobycie Europy.

Dlatego właśnie 9 maja, jako komunistyczny Dzień Zwycięstwa, stał się świętem państwowym dopiero za Breżniewa, który podczas II wojny światowej był nic nie znaczącym oficerem politycznym. Ale UWAGA! Breżniew miał więcej odznaczeń za tzw. wielką wojnę ojczyźnianą niż faktyczny twórca sowieckiej pobiedy marszałek Żukow…

Stalin i Chruszczow wiedzieli natomiast, że 22 czerwca 1941 roku popadły w nicość ich rojenia o panowaniu nad światem.

Putin i jego jaczejka ciągle jeszcze wierzy, że uda się odbudować sowieckie Imperium.

Tymczasem ono padło dokładnie 22 czerwca 1941 roku.

Cała reszta to już tylko agonia.

Wszystko wskazuje, że wojna na Ukrainie to ju z ostatnie tchnienie…

7.08 2023

___________________________________________

* Ruska prawda czy propaganda? Historia wg Putina

rys. twitter