Roman Sklepowicz doczekał się. Oto żona Władka „jebat’ PiS” Frasyniuka poczuła się dotknięta.

Znany przed laty bloger Legionista222 przegiął pałę. Tak przynajmniej twierdzi żona grypsującego opozycjonisty Frasyniuka.

Dwa lata temu Roman S. w niewybrednych słowach komentował kobiety biorące udział w „czarnym proteście”. Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk wytoczyła mu proces. Żąda przeprosin oraz wpłacenia 10 tys. zł. na rzecz Centrum Praw Kobiet.

(….)

Ładne laski to idą na dyskotekę. A takie brzydkie, których nikt ruchać nie chce, to idą na demonstrację. Ja stałem i patrzyłem, nie? Stałem i mówiłem sobie: którą bym bzyknął? Ta? O Jezus, o Boże. Nie, nie, tą tylko nie. I tak stałem. I wierzcie mi, że cały czas myślałem. Kto to rucha? Doszedłem do wniosku, że nikt. I dlatego idą w tej manifestacji. (…) Nikt nie chce się nad nimi, że tak powiem, ulitować. Nikt nie chce pociągnąć za majtki (…) Niech to napiszą: „Niech ktoś nas wyrucha. Jesteśmy gotowe, jest równouprawnienie. Nas też trzeba bzyknąć”.

Tak w październiku 2017 roku w telewizji internetowej wRealu24 Roman S. mówił o kobietach biorących udział w „czarnym proteście”. Był wówczas gościem prawicowego publicysty Michała Roli.

Wypowiedź S. zbulwersowała Magdalenę Dobrzańską-Frasyniuk, żonę byłego opozycjonisty Władysława Frasyniuka, która również uczestniczyła „czarnym proteście”. Dlatego – w imieniu wszystkich uczestniczek manifestacji – wystąpiła z prywatnym aktem oskarżenia.

Poczułam się dotknięta wszystkimi słowami, których autorem jest pan S. – podkreśla Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk. – I nie tylko ja, ale cała grupa osób manifestujących wówczas w obronie praw kobiet do legalnej aborcji. To, co ten człowiek mówił, nie ma nic wspólnego z wolnością słowa. Zależy mi na usunięciu z przestrzeni publicznej wulgarnego języka, który poniża inne osoby.

Dobrzańska-Frasyniuk domaga się dla Romana S. kary ograniczenia wolności, przeprosin oraz wpłacenia 10 tys. zł. na rzecz Centrum Praw Kobiet.

https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/kto-to-rucha-doszedlem-do-wniosku-ze-nikt-i-dlatego-ida-w-tej-manifestacji-magdalena/0h6dgfx

Cytowany artykuł niestety nie podaje na podstawie jakiego przepisu Roman S. jest ścigany przez żonę aktywisty opozycyjnego.

Frasyniukowa skorzystała jednak z okazji i wcześniej opublikowała prywatny akt oskarżenia w mediach społecznościowych.

Oskarżyła go o to, że dnia 4 października 2017 r., w trakcie wywiadu udzielonego internetowej telewizji wrealu24.pl, w programie pana Marcina Roli, nadawanym na żywo, ubliżyłi znieważył uczestniczki (w tym Pokrzywdzoną) biorące udział w manifestacji pod nazwą „3/10 CZARNY WTOREK – WIELKA ZBIÓRKA”, organizowaną w całej Polsce, w tym między innymi we Wrocławiu, która odbyła się dnia 3 października 2017 r., tj. o przestępstwo z art. 212 § 1 k.k. w zw. z art. 212 § 2 k.k.

I tu zaczynają się jaja, proszę państwa.

Otóż 5 marca 2019 roku w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyła się otwarta rozmowa na temat „Wolność słowa a zniesławienie? Art. 212 kk – co dalej? Znieść? Poprawić? Znaleźć inne rozwiązanie?

Udział w niej wzięli m.in. min. Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta RP, poseł Krzysztof Mieszkowski, posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska, sędzia SN prof. Włodzimierz Wróbel, dziennikarze, przedstawiciele organizacji pozarządowych, adwokaci, pracownicy Biura RPO – w sumie 30 osób.

Najmocniejsze tezy spotkania:

RPO Adam Bodnar: – Dyskusja na temat zniesienia odpowiedzialności karnej za zniesławienie, uregulowanej w art. 212 kodeksu karnego trwa w Polsce od kilkunastu lat. Mimo publikacji, stanowisk instytucji publicznych, organizacji dziennikarskich, pozarządowych, postępowań przed Trybunałem Konstytucyjnym i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka przepis ten pozostaje częścią polskiego porządku prawnego. Nic się nie zmienia, mimo zapowiedzi polityków.

Red. Łukasz Warzecha: – Myślałem, że w sprawie tego, że art. 212 powinien zniknąć, panuje zgoda. Ale jeśli nie, to chcę podkreślić, że w tym sporze nie chodzi tylko o godność (którą można bronić w inny sposób), ale też o wolność słowa.

Mec. Michał Hara, BRPO: – Istotą problemu jest, że teoretycznie karaniu z art. 212 podlega mówienie nieprawdy, ale praktyka i kontekst Kodeksu Karnego nie pozwala ustrzec przed karą ludzi mówiących prawdę.

Mec. Dariusz Pluta: – Osoba urażona powinna mieć prawo uzyskania przeprosin i zadośćuczynienia. Ale dziś art. 212 służy do tego, by inną osobę nazwać przestępcą. By przestraszyć, że jako skazany nie dostanie wizy do USA, posady na renomowanej uczelni czy nawet kredytu. Po co nam zatem taki przepis? Po co naprawdę go wprowadziliśmy?

Red. Jan Ordyński: – Z art. 212 jest jak z Senatem. Każda opozycja zapowiada jego likwidację, a każda władza utrzymuje. Bo ten przepis ma znaczenie polityczne.

Ale najważniejsze zdanie padło z ust mec. Dariusza Pluty:

A tak naprawdę – powiedzmy sobie, że przyzwoity człowiek nie korzysta z art. 212.

Powyższe cytaty ze strony

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/debata-wolnosc-slowa-a-znieslawienie

I w zasadzie słowami mec. Pluty można by zakończyć, gdyby nie ostatnia część wypowiedzi pani pedagog z placówki pozaszkolnej.

Zależy mi na usunięciu z przestrzeni publicznej wulgarnego języka, który poniża inne osoby.

Czy reagowała, gdy jej małżonek z dumą obnosił plakietkę z napisem Eбать ПиС ?

A przecież słowo eбать w Rosji uważane jest za wyjątkowo wulgarne.

fot. pixabay, twitter

25.04 2019