…vox Dei. To niezwykle stara latyńska paremia odnosząca się decydującego głosu ludu w rozstrzyganiu pojawiających się dylematów, a przy tym symptomatycznie odwołująca się do boskiej subsydiarności.
Nawet w czasach imperialnej świetności Imperium Rzymskiego sprawujący wręcz despotyczną, niczym nie ograniczoną, omnipotencyjną władzą cesarz zmuszony był jednak tenże demokratyczny głos ludu uwzględniać przy podejmowaniu swoich (rzekomo) suwerennych decyzji. Wymownym exemplum konieczności uwzględnienia głosu ludu bywały wydarzenia związane np. z pojedynkami gladiatorów odbywających się na arenach imperialnych cyrków. Spektatorzy zafascynowani przebiegiem śmiertelnych walk demokratycznie za pomocą gestów kciuka w górę czy w dół właściwie przesądzali o życiu bądź śmierci gladiatora pokonanego w odbywającym się pojedynku. Na gest kciuka w górę uprawniającego do darowania życia absolutnie nie mógł liczyć gladiator, który na arenie przejawiał tchórzliwość, bądź niezdarność pozbawiającą go w sposób oczywisty sympatii widzów, a tym samym sam się skazywał na śmierć. Waleczny, bitny, aczkolwiek pokonany w pojedynku gladiator na tego typu łaskę mógł właściwie każdorazowo skutecznie liczyć. Rzecz jasna formalnie rzecz biorąc to nie spektatorzy w postaci ludu na widowni cyrku decydowali o życiu, bądź śmierci walczących na arenie gladiatorów. Wyrażali jedynie w sposób w miarę obiektywny swój stosunek do przebiegu walk artykułując go stosownym w danej chwili gestem swojego kciuka. Ostateczną decyzji w tym zakresie podejmował imperator, który jednak o dziwo właściwie każdorazowo gestem swojego kciuka zgodnym z gestem widzów przesądzał o życiu i śmierci.
Pomijając całkowicie; biorąc pod uwagę z naszego współczesnego punktu odbierania rzeczywistości swoisty ludyzm antycznej populacji nie akceptowalny z racji oczywistego ahumanitaryzmu skonstatować jednak musimy niepodważalny fakt funkcjonowania potencjalnej siły głosu prezentowanej przez tzw. szeroki, szary lud.
Ten poruszony aspekt sprawy odnosi się wręcz do kreacji pierwocin funkcjonowania zasad demokracji obowiązujący do dnia dzisiejszego, przynajmniej w państwach przestrzegających takowego demokratycznego reżimu.
Najbardziej tego wymownym przykładem jest możliwość dokonywania wyborów zarówno samorządowych jak i parlamentarnych przez ogół populacji danego kraju spośród kandydatów reprezentujących różne opcje polityczne. Na dokonane przez elektorat wybory, a w konsekwencji na ich wynik nie sposób rzucać kalumnie, obelgi, wyzwiska, czy też wyrażać pogardliwy stosunek do poziomu inteligencji tegoż elektoratu, który nie uległ kłamliwej propagandzie i ułudzie konkurencji. Każdorazowo, cyklicznie przeprowadzane wybory stanowią swoisty papierek lakmusowy wiarygodności politycznej wszelkich partii i jest to uniwersalna konstatacja odnosząca się takowych wyborów na całym świecie!!!
Sprawowanie władzy politycznej nigdy nie było i nie jest zjawiskiem infinitywnym, czyli niczym nie ograniczonym w czasie. Dobitnie przekonał się o tym słynny brytyjski premier W. Churchill, który zaledwie w dwa miesiące po zakończeniu II wojny światowej; uczestnicząc w zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej; stracił premierowski stołek na rzecz przywódcy Partii Pracy C. Attlee.
Po prostu: sic transit gloria mundi, czyli o przemijającej chwale świata przynajmniej co poniektórym zadufanym w sobie egotykom, a właściwie pozbawionym autokrytycyzmu dupkom z brakiem elementarnej inteligencji należy ustawicznie przypominać.
Czy takowe przypominanie będzie skuteczne, względnie nawet brane pod jakąkolwiek uwagę to całkowicie tzw. inna inszość. Koniecznym jest zatem w tym miejscu przypomnieć znamienną wypowiedź takowego egotycznego dupka z września 2010r czyli fuhrera polactwa, znanego jako hyrzy ruj, że rzekomo PeŁo nie ma po prostu z kim przegrać!!!
Retoryczne pytanko: czy od 2015r władzę sprawuje najznakomitniejsza, najuczciwieńsza partia PeŁo, czy raczej insza partia, która jąże skutecznie pokonała.
Z punktu widzenia polactwa takowe wyborcze wyniki są absolutnie nieaprobowalne, albowiem PiS do władzy dopuściła prymitywna hołota, podkarpacie, pijaki, przekupieni pińćset+, jednostki aspołeczne etc.
No po prostu zbrodnia majestatu, aby prymitywizm wygrał z takowymi tuzami ętelektu jak Szczyrba, Joński (renegat z LSD) , Leszczynka, Hołdys (ponoć nie hołysz), alboć lalkarka Dżakira; to się absolutnie nie mogło zdarzyć, a jednak się zdarzyło.
Gdyby preferencje polityczne w/w elektoratu były odmienne naturalnie zasługiwaliby oczywiście oni na dostrzeganie w nich wysoce inteligentnych, społecznie wyrobionych obywateli TEGOKRAJU. Jasne… czy do ciemnej cholery nie???
Żaden z prominentnych polityków, a w szczególności z tzw. kręgów „totalniackich” nie dokonał jakiejkolwiek rzeczowej i dogłębnej analizy swoich wyborczych porażek z „reżimowym” PiS-em. Nie wypracowano w konsekwencji adekwatnej diagnozy odnoszącej się do faktu, dlaczego to prymitywny w swej istocie PiS (wg narracji PeŁo) wybory od 2015 r. wygrywa, a świetna, nowoczesna, europejska do szpiku kości PeŁo dostała od elektoratu czerwoną kartkę!!!
Oczywistą oczywistością nasuwa się pytanko: dlaczego to wbrew uprzednim zapowiedziom wyborczym z 2010r PeŁo nie obniżyła podatków, a wręcz przeciwnie je zwiększyła; podobnie jak wiek emerytalny?
Prawdopodobnie partyjna diagnoza propagandowych jej bonzów uznała, że elektorat (z wyjątkiem odmóżdżonych polszewickich lemingów) z pełną aprobatą tolerować będzie nadal takowych łgarzy??
Zidiociały do imentu finansowy koryfeusz PeŁo town. VINCENT z Bydgoszczu oznajmiał wszem i wobec, że piniondzów nie ma i ni byndzi…
Skąd zatem reżimowy niesłuszny z punktu widzenia polszewii rząd finansuje od kilku!!! już lat skrócony wiek emerytalny, 500+, „13” i „14” emeryturę ???
Aktualnie bywszy fuhrer Grzesiu ze Schetyna wywodzi, że o „13” emeryturze PeŁo już z dawien dawna myślała i za chwilę wprowadzić miała… pomimo braku piniondzów, jeno sromotnie wybory przegrała…
Obecny furher DONALDINO PINOKIO podobnież bredził o sprawie 500+!!!
Niezapomniany pisarz parający się fantastyką naukową Stanisław Lem to po prostu zwykły karzeł przy takowych w/w gigantach umysłowych betonujących umysły swoich popleczników fantasmagoriami i oczywistymi bredniami nadal przy każdej okazji wszechstronnie używanymi z przekonaniem o ich rzekomej skuteczności.
Dla żywotnych interesów TEGOKRAJU jest permanentna kontynuacja tego rodzaju propagandowych działań ze strony polactwa i jego bonzów, albowiem jak to już wyżej wywiedziono, a co jest oczywistą oczywistością to VOX POPULI ilością swoich elektorskich głosów zdecyduje o wynikach wyborczej elekcji.
Statystycznie rzecz ujmując elektorska większość nie może się mylić, albowiem obserwując nawet w miarę z umiarkowanym zainteresowaniem życie polityczne TEGOKRAJU potrafi wysnuć adekwatne konkluzje, a w konsekwencji dokonać autentycznie sensownego wyboru.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
8.02 2022
A na ile będzie po wyborach ?
To nie pierwszy( i daj Boże , by nie był ostatni) artykuł tego Autora , który przeczytałem (myślę , ze ze zrozumieniem treści i intencji Autora) z uwagą i zainteresowaniem. A jest (ten artykuł i Autor też) chyba(?) odważny , bo mało jest dzisiaj autorów , którzy starają się wnikliwie ,choć bez naukowych obciążeń , a wręcz „po prostu” i z lekkim humorem ,przedstawiać aktualne problemy społeczne i polityczne naszej Polski , z ich genezą ,historią i stanem dzisiejszym. Autor na początku artykułu przywołuje Imperium Rzymskie ( tu : walki gladiatorów) przypominając niejako zasadę „kciuk w górę” ,”kciuk w dół”-jako „wolę” Ludu ( tu „widzów w Koloseum”) decydującej o życiu lub śmierci przegranego. I słusznie wskazuje ,że i tak decydującą ( czyli ostateczną) podejmował Cesarz ,który i tak w większości zgadzał się z Wolą ludu.( a kto by się narażał ludowi?) Pamiętajmy też ,że oprócz Koloseum było też Forum Romanum ,czy Agora w Atenach – miejsce gdzie zbierali się WOLNI OBYWATELE I tam i tu (w Koloseum i na Agorze) mamy do czynienia z czymś na kształt demokracji ( to taka „demokracja bezpośrednia” nie uwzględniająca niewolników i różna od „demokracji socjalistycznej”) .A w dzisiejszej Polsce? I tu Autor daje słuszną wykładnię poziomu uczestników tej tzw demokracji tj zarówno tych co wybierają i tych co są wybierani. I choć z sarkastycznym humorem definiuje „przyczynę i skutki” ,to trzeba przyznać mu rację – bo : nie może ten co aktualnie jest przy władzy zapominać, że może ją stracić (i dlaczego) ,a ten który ją stracił („PeŁo”) obrażać się ,że ją stracił i zwalać to na „głupi” elektorat i aktualną władzę , bo oszukuje i inwigiluje. Władza – to służba społeczeństwu , a nie gonitwa za własnymi „dobrami” By być u władzy trzeba te „dobra „(wykształcenie ,doświadczenie ,Rodzinę ,środowisko ,pieniądze etc ) już MIEĆ. Artykuł ważny merytorycznie , a w warstwie tekstowej – literacki ,więc warty przeczytania i …przyswojenia Dziękuję i czekam na dalsze