Jeźdźcy Apokalipsy poją swe spragnione czołgi na oazach CPN. Dzikie Pola znowu ożyły. Świstają arkany. Porywają Laszki. Ale Kmicice już w tłuszcz i wnuki obrosły.
Kto uratuje nas?
Striłcy cerkwie w Bieszczadach odbudują
Będzie gdzie się modlić
Idą w dzień. Idą w nocy. Nie śpią
Generałowie palce spocone
Na guzikach atomowych trzymają
Nie znasz dnia ani godziny.
Otumanieni Peweksami, jazgotem gadających głów, szczurzym pędem
Nasłuchujemy ranem czy to już
Serca biją tak mocno
Śnią się Ci, których już nie ma
Może jeszcze nie czas.
Zew 15 lutego 2022
Zostaw komentarz