“Odkrywanie w sobie nieustraszoności dokonuje się poprzez pracę z tkliwą tkanką twojego ludzkiego serca.”
Ledwo to przeczytałem też zechciałem, być Nieustraszonym.
Ale żeby nim zostać, nie wystarczy praca z tkliwą tkanką. Do tego trzeba jeszcze wybulić 5 dych na książkę, żeby poznać całą drogę, którą poprowadzi nas „Czuła Przewodniczka” Natalii De Barbaro. Dlatego, aby zmaksymalizować efekt, kupiłem wydanie jubileuszowe z bukietem kwiatów i lakierowaną czcionką na gumowanej obwolucie. Edycja była ilustrowana oryginalnymi kolażami autorki i miała załączony do tomu notes.
A kiedy zapisywałem w notesie skrzydlate słowa Przewodniczki, czułem jak z każdym odnotowanym zdaniem, staje się coraz bardziej Nieustraszony.
Nie bez kozery piszę to słowo od wielkiej litery albowiem droga do nieustraszoności, którą prowadzi czytelnika Natalia, to droga przez walkę, mękę i niemotę. Ale zacznijmy od początku.
Najsamprzód kandydat na nieustraszonego, musi rozpoznać w sobie swoje Wewnętrzne Niemowlę. Pytać go, jak się ma i czego potrzebuje?
Nie wiem, jak Niemowlę odpowiada, bo przecież nie umie mówić, ale Czuła Przewodniczka nam tego nie wyjaśnia, tylko każe pytać do skutku, aż Niemowlę zamieni się w Zwierzątko!
Autorka nie precyzuje w jakie? W jagniątko, kurczątko czy prosię ? Ale nakazuje ich słuchać i pielęgnować, bo one też chcą przemawiać !
A kiedy już wysłuchamy tych baranich głosów i nakarmimy trzódkę, możemy przeistaczać się dalej.
W tym celu musimy najpierw, zabić w sobie Potulną, następnie Męczennice, a w końcu Królową Śniegu.
Z nią bitwa będzie najtrudniejsza, bo pomoże jej Zimne Oko.
Zaś naszym sojusznikiem w walce będzie duchowość. I to nie byle jaka, bo poliamoryczna. Może ona wyglądać tak, że rano pójdziemy na jogę, potem spotkamy się z ewangelickim pastorem, a wieczorem zasiądziemy w kręgu kobiet. Ale równie dobrze możemy “patrzeć na szpaka albo wsłuchiwać się w swój oddech, aż zrozumiemy, że jakiś, nazwijmy go – Niezidentyfikowany Nadawca, wysyła do nas wiadomości.
Wiadomości wyśle nam też ulubiony nauczyciel duchowy Natalii – Adyashanti!
Mistrz Adya, jak czule nazywa go autorka, oświeci nas mądrościami w stylu, cyt:
“zawsze czujemy żal za tym co kochamy”. Albo; “gdybyście tego nie kochali, nie bolałoby, to co was boli”.
Natchniony głębią filozofii mistrza Adya, poważyłem się, wydukać i zapisać w notesie własną złotą myśl:
– Kiedy człowieka coś boli, to sie tego boi, a gdy już nie boli, to on to chromoli.
Lecz nauki Adya nie ograniczają się do aforyzmów. Adyashanti serwuje nam też przypowieści. Mnie szczególnie przypadła do gustu opowieść o przygodzie, jaka przydarzyła się mistrzowi, kiedy wraz z uczniami wędrowali do klasztoru w Lhasie. Otóż zdarzyło się, że u celu, napadł na nich wściekły pies. Wszyscy uczniowie rzucili się do ucieczki lecz nie mistrz. Adya wybiegł naprzeciw niebezpieczeństwu, co widząc groźny brytan spotulniał.
Więc, kiedy ostatnio bawiłem na wsi, chciałem wzorem tybetańskiego mistrza poskromić Burka sąsiadów. Niestety zajadły kundel, potargał mi gacie. A kiedy poskarżyłem się córce, że nauki Adya, zdały się psu na budę. Ania odrzekła, że przypowieści należy czytać metaforycznie.
Lecz żarty na bok, bo zaczynają się schody i ostatni etap przemiany, o jakiej się Kafce nie śniło!
Z poczwarki wyfruwa motyl, a z Potulnej Dzika Dziewczynka!
“To wewnętrzna postać, która pod spojrzeniem Czułej Przewodniczki, przekształca się z przerażonej, pokornej, bardzo grzecznej prymuski w prawdziwą żywą postać.
Dzika Dziewczynka chce zdziwiać, czyli być sobą, żyć po swojemu, mówić, to co myśli i robić to, co chcę.”
U Natalii De Barbaro taka metamorfoza dokonała się w Nowym Jorku, gdzie autorka odważyła się wyjść po kawę do Starbucksa, odziana jedynie w nocną koszulę!
Jednak ty czytelniku i czytelniczko nie musicie jeździć za ocean. Dzika Dziewczynka wyjdzie z was też w Skierniewicach i w Zduńskiej Woli.
Ze mnie wylazła razem z Nieustraszonym Niemowlakiem na straganie w Międzywodziu, gdzie Wasz Nauczyciel Pomocniczy czytał zamiast liczyć!
Autor: Marek Szarek
Zostaw komentarz