Coraz więcej wskazuje na to, że w NATO kończy się czas politycznych deklaracji, a zaczyna czas twardej kalkulacji. Propozycja wprowadzenia obowiązkowego mechanizmu dodatkowego finansowania Ukrainy nie uzyskała poparcia wszystkich państw Sojuszu. Według doniesień sprzeciw lub poważne zastrzeżenia zgłosiły Wielka Brytania, Francja, Włochy, Hiszpania i Kanada. To wyraźny sygnał, że gotowość do ponoszenia kolejnych kosztów ma swoje granice.
Prezydent Zełenski od początku wojny konsekwentnie zabiega o jak najszersze wsparcie militarne i finansowe. Z punktu widzenia państwa prowadzącego wojnę jest to zrozumiałe. Jednak państwa NATO coraz wyraźniej pokazują, że nie chcą wiązać się obowiązkowymi mechanizmami finansowania. Wolą samodzielnie decydować o skali i formie pomocy, kierując się własnym interesem i możliwościami.
To przypomina również o ważnym fakcie: Ukraina, mimo szerokiego wsparcia Zachodu, nie jest członkiem NATO i nie korzysta z gwarancji wynikających z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Pomoc jest udzielana na podstawie decyzji politycznych poszczególnych państw, a nie automatycznych zobowiązań sojuszniczych.
Być może właśnie obserwujemy początek nowego etapu. Etapu, w którym coraz więcej rządów zadaje pytanie nie tylko, czy pomagać, ale także jak długo i za jaką cenę.Tym bardzie, że nie brakuje korupcyjnych skandali. W polityce międzynarodowej nie ma zobowiązań bez końca. Ostatnie wydarzenia pokazują, że cierpliwość części sojuszników zaczyna się wyczerpywać, a miejsce emocji coraz wyraźniej zajmuje chłodna ocena własnych interesów. To może być zapowiedź zmiany podejścia do dalszego finansowania Ukrainy.Szkoda tylko,że rząd Tuska nie dba o nasze interesy. Ostatnio przekazał za darmo drogie pociski do wyrzutni Patriot. Ukraina jak to powiedział Kosiniak- Kamysz będzie za to…. wdzięczna. Wierzycie w to?