Ten slogan będący dziś synonimem „zdrady sojusznika” pojawił się w 1939 roku w artykule Marcela Deata zamieszczonego w piśmie L’OUvre. Dotyczył wtedy Polski.

Słucham od wczoraj wypowiedzi zachodnich polityków odnośnie agresji Rosji na Ukrainę i mam wrażenie, że sytuacja się powtarza. Dlaczego mamy umierać za Kijów?

Pobrzmiewa gdzieś między wierszami pustych deklaracji o „moralnym wsparciu dla Ukrainy”. W ich pustych głowach jeszcze się nie zalęgła myśl, że dziś Ukraina. Jutro zaś, może to być Polska, Łotwa, Litwa, Estonia itd.

Od lat zwodzili Ukrainę co do członkostwa w NATO. Obiecywali jej gruszki na wierzbie, że może w przyszłości. Jak się zrestrukturyzuje. Poprawi procedury tak by stały się transparentne. Dopasuje dowodzenie do standardów Sojuszu.

Kiedy Ukraińcy pytali – a kiedy dokładnie, odpowiadano im, że jeszcze długa droga przed nimi. Czyli na św. Nigdy.

Dziś Ukraina walczy sama z rosyjskim agresorem. Otoczona ze wszystkich stron przez: czołgi, transportery itd. A nad Kijowem latają rosyjskie samoloty bombardując strategiczne cele i obiekty cywilne. Stracie Dawida z Goliatem.

Ile wytrzyma?

Tego nikt nie wie. Zełenski ma rację. Została sama. A można było tego uniknąć. Można było dać Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa już wcześniej.

Powodów było wiele, jak choćby aneksja Krymu i zagarnięcie przez separatystów części obwodów ługańskiego oraz donieckiego.

Tylko ślepy mógł nie wiedzieć, że dla Putina to nie koniec, a początek faktycznej likwidacji Ukrainy jako niepodległego państwa.

Jakże żałośnie dziś brzmią deklaracje premiera Wielkiej Brytanii Johnsona, że da azyl prezydentowi Ukrainy.

Jakże nieprzekonująco Macrona, o moralnym wsparciu kiedy się ma w pamięci francusko – rosyjskie biznesy. Także w sektorze militarny. Ich „ciepłe słowa” o dzielnym narodzie ukraińskim są dziś warte funta kłaków.

Dziś jest na to już za późno bo taki gest-jak gwarancje bezpieczeństwa ze strony NATO – Rosja by odebrała jako atak w nią samą. Ale można i trzeba było wcześniej.

Nie wiem czy to by odstraszyło Putina bo ten gość myśli irracjonalnie, z naszego punktu widzenia, ale wzmocniło by Ukrainę. By jak Polska w 1939 nie czuła się tak osamotniona.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl