Gospodarstwo rolno-ogrodnicze Państwa Formas mieści się w Jawiszowicach na ul. Przecznej 88. Mieszkańcy z Małopolski, ale i ze Śląska dokładnie wiedzą czym zajmują się ogrodnicy. Ich praca, to coś absolutnie fantastycznego, bo robią co lubią i kochają, a praca z roślinami daje im wiele satysfakcji. Tą miłość do roślin i pracy własnych rąk czuć w ich gospodarstwie.
Są małżeństwem z 38 letnim stażem. Więc znają się nawzajem bardzo dobrze. Gospodarstwo Państwo Formas przejęli po seniorce rodu, czyli teściowej Pani Basi, która mówi, że „uprawiali różne cuda kiju”, bo zaczynali od kapusty, marchewki, była też kapusta wczesna, cukinia, kabaczki. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zaczęli uprawiać pomidory. W tamtych latach zaopatrywali sieć sklepów PSS w okolicy, a oprócz tego była jeszcze hurtownia w Hałcnowie/k Bielska na tzw. Kopcu.
Teraz Państwo Formas słyną z najpiękniejszych w okolicy kwiatów: surfinii, bratków, begonii czy pelargonii, ale również z sadzonek pomidorów, ogórków i papryki. Oczywiście można kupić rozsady pietruszki, szczypiorku, lubczyka, który sama kupiłam, bo to moje ulubione warzywo.
Pani Basia urzekła mnie swoim dobrym dużym sercem. Kilka miesięcy temu na terenie gminy Brzeszcze odbyła się akcja Szafowania. Za każdy kilogram tekstyliów, na konto chorego chłopczyka wpływały realne pieniądze. Wtedy Pani Basia wraz ze swoją przyjaciółką przywiozły pokaźne zbiory. Innym razem Pani Formas przekazała nam przetwory własnej roboty na kiermasz, a ostatnio poprosiłyśmy o kwiaty do kompozycji wiosennych i Pani Basia nie odmówiła. Dlatego, gdy przeczytałam kiedyś niepochlebny komentarz w internecie poczułam pewnego rodzaju irytację.
Pomyślałam, jak ktoś – oczywiście anonimowo – może mieć pretensję do człowieka o to, że ten się nie uśmiecha. Dla tej Pani nie był waży produkt który kupiła, dla heterki najważniejszy był uśmiech właścicielki.
Gdy w tym roku pojechałam po rozsady kwiatów zaskoczyło mnie kilka rzeczy. Po pierwsze kolejka, po drugie nie można wejść do folii żeby sobie poszperać a po trzecie cena, no trzeba przyznać, że u Pani Basi drożej niż w pobliżu. Długa kolejka oznacza, że ludzie do niej przyjechali bo wiedzą, że warto. Do folii klienci nie są wpuszczani, ponieważ niszą wszystko, co napotkają na swojej drodze. A cena wcale nie jest wygórowana, ponieważ produkt jest doskonałej jakości.
Co za tym idzie moje kwiaty na balkonie po dwóch tygodniach od zasadzenia, wyglądają lepiej niż w tamtym roku przez całe lato. W tym roku w gospodarstwie rolno-ogrodniczym kupowałam kwiaty po raz pierwszy. Już zapowiedziałam właścicielce, że wrócę. Wtedy dowiedziałam się, że nie wiadomo co będzie w przyszłym roku.
Bardzo mnie to zdziwiło, bo pomyślała: gdzie ja będę kupować takie kwiaty. Dlaczego? – zapytałam, i odpowiedź była zaskakująca. Państwo Formas muszą mierzyć się z ogromnymi kosztami. Jedną z ogromnych inwestycji jest piec. Ten który mają nie spełnia wymogów i norm ekologicznych oraz oczekiwań. Nowy, jak nie trudno się domyślić kosztuje majątek.
W dodatku zdrowie Pani Barbary jest bardzo nadszarpnięte. Pani Formas utyka, ma problemy z kolanami, oprócz tego problemy ze stawami. To wszystko powoduje, że potrzebuje więcej czasu na te czynności które jeszcze niedawno nie wymagały go aż tak dużo. Choć widzę, że to co robią Państwo Formas to miłość… ale ekonomia potrafi zabić wszystko!
Zamawianie sadzonek, pamiętanie co gdzie kiedy. Dbanie o nie, przesadzanie, podlewanie. To kawał naprawdę ciężkiej pracy. Pani Basia kilka razy w czasie naszej rozmowy wspominała, że bez dwóch zaufanych sąsiadek nic by się nie udało. – „Jedna jest moimi nogami a druga rękami” – podkreśla Pani Formas. To w jaki sposób Pani Barbara mówi o tych Paniach, które pomagają jej w gospodarstwie jest czymś niespotykanym. Jest w tym tyle szacunku, tyle wdzięczności, ale i dużo podziwu.
Wydawać by się mogło że takie ogrodnictwo, rolnictwo to fajne zajęcie. Ale oprócz tego, że to wszystko cieszy, to jest to ogromnie pracochłonne. Na przełomie kwietnia i maja dzień Pani Basi zaczyna się już przed 5 rano, gotowanie obiadu, pieczenia ciasta. Pani Basia nie wyobraża sobie aby nie ugościć Pań które przychodzą jej pomagać. Później od 8 rano rusza sprzedaż. W międzyczasie jest podlewanie i wiele innych potrzebnych czynności.
Pan Formas od rana zajmuje się seniorką rodu, czyli swoją mamą. To leżący człowiek, który wymaga opieki całą dobę. Podczas naszej rozmowy, Pani Basia nigdy nie dała odczuć że teściowa w czymkolwiek przeszkadza. Wręcz przeciwnie, kilkukrotnie powtarzała, że seniorka ich mobilizuje, jest takim promykiem. To bardzo piękne.
Więc, gdy idziemy do takiego rolnika na zakupy nie krzywmy się, że drogo, że w markecie taniej. Pomyślmy o tym ile to pracy kosztuje, aby to co produkuje, a później nam sprzedaje było smaczne, pachnące i zdrowe. Czy tak jak z kwiatami, w marketach można kupić za pół ceny, tyle tylko że na pewno nie będzie takiego efektu jak od ogrodnika który pielęgnuje każda roślinę ze specjalnym namaszczeniem.
Państwo Formas są ludźmi, którzy tworzą to wszystko z pasją. Nie ważne są tytuły, szkoły, wykształcenie, liczy się pasja, umiejętność i mądrość. Tego nikt nie zabierze Ogrodnikom z Jawiszowic. Nie jest uczony ten, co ma papierek, dla mnie fachowcem jest ten który poświęcił czemuś życie. Bo co z tego że Pani Basia nie ma magistra z ogrodnictwa, skoro to co Pani umie i wie zasługuje na doktorat. Państwo Formas nie mają wolnych weekendów, wakacji czy innego odpoczynku. To co sieje się teraz zbiera się, potem robi zaprawy, przetwory itd. Nic, absolutnie nic się u nich nie marnuję. A kiszone ogórki w słoiku, to po prostu poezja smaków. Dżemy, które robi Pani Basieńka też są słynne w okolicy.
Konikiem i ogromnym zamiłowaniem dla Pana Formasa jest zboże oraz hodowla kurek. Ten kto kupuję jajka od nich wie o czym mowa. Mąż Pani Basi robi wszystko by ulżyć żonie w pracach. W tym roku zamontował, coś co ułatwi ręczne podlewanie. Każda kobieta ma swojego prywatnego Macgivera.
Całe lata rzesza ludzi kupowała u Formasów ogórki do zaprawy. Co rok przybywało klientów, niestety ten rok chyba będzie wyglądał, kto pierwszy ten lepszy. Niestety nie ma chętnych rąk do pracy, nie ma ludzi do obierania, segregowania. To spowodowało, że ogórków w tym roku będzie dużo mniej – z żalem w głosie mówi Pani Basia. Z takim samym rozrzewnieniem wspomina uprawę chryzantem. Przez długie lata uprawiali, hodowali chryzantemy, bo bardzo to lubili. Zrezygnowali na rzecz rozsad.
Państwo Formas myślą o przepisaniu gospodarstwa rolniczo – ogrodowego na któregoś z synów, tylko czy synowie będą zainteresowani…
Bardzo serdecznie chciałam podziękować Pani Basi, że mimo natłoku zajęć zdecydowała się opowiedzieć mi o swojej pracy. Muszę przyznać, że bardzo się zdziwiła, gdy zapytałam czy mogę napisać o jej pracy. Odpowiedziała, ale o mnie, a co tu pisać? A okazało się, że było o czym i bynajmniej ja słucham z ogromną przyjemnością.
Państwu Formas życzę zdrowia, bo to najważniejsze. Pani Basiu , trzeba zwolnić, abym w przyszłym roku mogła kupić tak samo piękne kwiaty jak w tym. Mam nadzieję, że ludzie, klienci spojrzą trochę bardziej przychylnym okiem na to wszystko, co robią Państwo Ogrodnicy z Jawiszowic i zrozumieją ile pracy, czasu i serca w to wszystko wkładają.















Zostaw komentarz