Od kilku lat egzaminuję studentów ustnie.
Wcześniej robiłem testy, bo szybciej i łatwiej, ale chomik.pl poinformował mnie, że to nie jest dobry pomysł.
Zwykle zapraszałem do sali po trzy osoby, zadawałem pytanie, a następnie, zwłaszcza jeśli to była sesja letnia, podróżowałem myślami po Bośni, Macedonii, Albanii, Serbii, Rumunii i innych krajach regionu bałkańskiego. W tlke słyszałem głuche dźwięki pochodzące od pocących się studentów. Ja jednak życzliwie uśmiechałem się płynąc po Drinie lub zajmując moją ulubioną miejscówkę do spania na dworcu kolejowym w Titov Veles. Tak naprawdę w niewielkim stopniu słuchałem wypowiedzi studentów, pochłonięty będąc marzeniami o kolejnej wyprawie. Nie było dla mnie ważne, czy student ma wiedzę, czy tylko bredzi – liczył się ten słowny podkład dla moich marzeń podróżniczych.
Potem ja mówiłem, odpowiadając na zadane przez siebie wcześniej pytanie i śledziłem po twarzach, kto ile rozumie z tego, co do niego mówię. Czasem o coś dopytywałem, z nudów lub z ciekawości, co odpowie.
Osobiście uważam, że powinno się zwolnić profesorów z obowiązku oceniania studentów i pozostawić obowiązek oceniania profesorów przez studentów.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz