PJK to człowiek anielskiej wręcz cierpliwości. Wziął na klatę ponad 160 punktów karnych pirata drogowego Łukasza Mejzy i nie pozwalał go dotąd wyrzucić z klubu PiS. Miarka się jednak przebrała, gdy okazało się, że poseł Mejza rozważa dorobienie do marnej gaży parlamentarnej udziałem we freak fightach.

Osobiście jestem zdania, że stało się tak z uwagi na obco brzmiącą nazwę. Prezes najwyraźniej zwietrzył u posła symptomy wczesnego stadium ojkofobii, na którą jak wiemy jest od niepamiętnych czasów wyjątkowo uczulony. Gdyby Mejza wziął za wzór PKN i stwierdził, że rozważa udział w „szlachetnej męskiej rywalizacji bez używania twardych przedmiotów”, a zyski przekaże na fundusz partyjny, to pewnie jeszcze by w klubie PiS jakoś przetrwał.

A tak biedaczysko będzie musiał szukać nowego politycznego dachu nad głową. Najlepiej takiego z perspektywą reelekcji, bo Sejm bez posła Mejzy nie byłby już tak żałosny.

Co stwierdzam doceniając absolutną niepowtarzalność posłów Goska i Kowalskiego oraz pewnej wpływowej posłanki Lewicy, której nazwiska ze staroświeckiej uprzejmości wobec pań jednak nie podam. Jestem bowiem pewny, że cały ten tercet egzotyczny nasz wiecznie nieszczęśliwy naród wybierze do kolejnego Sejmu.

Ale co z Mejzą?!

Moim zdaniem powinien teraz wzmocnić koło Korony, bo akcje tej formacji pną się w górę, wprost proporcjonalnie do upadku naszego systemu politycznego, pracowicie rozmontowywanego przez starszych panów.

Mejza będzie się tam na pewno czuł dobrze, bo od zawsze był zapalonym monarchistą i rusofilem, tylko dotąd tego sobie nie uświadamiał. Zresztą także i dlatego lubi szybką jazdę.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.