Wbrew wielu komentatorom nie spodziewam się rychłego przerwania ognia na Ukrainie. Zamrożenie konfliktu w obecnym kształcie to porażka strategiczna dla Rosji i bardzo groźne rozprężenie dla Ukrainy. Jest praktycznie pewne, że Moskwa będzie chciała zrobić „dogrywkę” gdy Ukraińcy rozpuszczą część żołnierzy do domu. Dlatego żadna ze stron nie będzie teraz parła do rozejmu.

Putin, w sytuacji fatalnej dla niego stagnacji na froncie i dużych zniszczeń wewnątrz Rosji, chce doczekać się zmian politycznych na Zachodzie, które ucięłyby Ukraińcom finansową kroplówkę i zdjęły z Rosjan sankcje. Liczy, że to przyczyni się do załamania się potencjału przeciwnika i umożliwi mu osiągnięcie celów, z których najważniejszym jest faktyczne podporządkowanie sobie Kijowa.

Zełeński, zdając sobie sprawę z pewności wspomnianej „dogrywki” i groźnej (również dla niego osobiście) sytuacji ewentualnego rozejmowego rozprężenia na Ukrainie, chce maksymalnie osłabić Rosję i możliwie skruszyć jej potencjał. Ma ku temu widoki, bo Ukraińcy uzyskali w tym roku przewagę w wojnie dronowej i rażą skutecznie dalekie zaplecze rosyjskiego frontu.

Dlatego rozejmu, według mnie, szybko nie będzie.

Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.