Nie jestem i nigdy nie byłem fanem Krzysztofa Stanowskiego, ale w tej konkretnej sprawie stanę w jego obronie. Bo robienie teraz z urzędników KAS „ofiar systemu”, które rzekomo czują się „zastraszone i zaszczute”, to szczyt hipokryzji i ordynarna próba pokazania dziennikarzowi „kto tu rządzi”.

​Słowa Stanowskiego, choć ostre i pełne emocji, nie wzięły się z próżni. To był po prostu potężny wyraz frustracji – tej samej, która towarzyszy tysiącom zwykłych obywateli i przedsiębiorców w codziennych zderzeniach z bezduszną, urzędniczą machiną. Dziwi mnie, że tak doświadczony publicysta jak Tomasz Terlikowski zupełnie tego nie wyłapał i tak gładko wpisał się w ten chór obłudnego oburzenia.

​Przypomina mi się tu diagnoza prof. Mirosława Karwata, wybitnego badacza socjotechniki i hipokryzji polityczno-społecznej. Pisał on, że potrzeba hipokryzji rodzi się tam, gdzie dochodzi do konfliktu między wartościami a interesami, między zasadami a własną wygodą. Dokładnie to tu widzimy. Urzędnicy gnębiący obywateli rzadko działają dla „dobra wspólnego” – robią to dla własnej wygody i statystyk, zasłaniając się literą prawa. A gdy ktoś w końcu nazwie rzecz po imieniu, nagle nakładają maskę pokrzywdzonych, bo – jak celowo zauważa Karwat – celem takiego maskowania jest po prostu „lepsze pokazanie się, aby osiągnąć zamierzony cel”. W tym przypadku: uciszyć krytykę i odwrócić uwagę od własnych grzechów.

​Szkoda, że nikt tak głośno nie oburza się, gdy:
​Urzędnicy latami nadużywają władzy i jawnie gnębią polskich przedsiębiorców, doprowadzając ich firmy do ruiny.

​Prokuratura seryjnie umarza postępowania przeciwko urzędnikom – nawet wtedy, gdy sądy wprost uchylają ich decyzje, wskazując na rażące niewykonanie wyroków.

​Przecież to jest ewidentne niedopełnienie obowiązków! Prof. Karwat nazwał taką postawę aparatu państwowego wprost: to pospolity, systemowy „tupolewizm”, czyli kompletne i bezkarne lekceważenie procedur. System wciąż chroni „swoich”, podczas gdy obywatel w starciu z tą machiną stoi na straconej pozycji. Cały ten medialny spektakl i robienie z KAS ofiar to książkowy „festiwal hipokryzji”, który ma przykryć jedno: absolutny brak odpowiedzialności urzędników za niszczenie ludzkich egzystencji.

Czytaj więcej.