Słabo to widzę. To jest przede wszystkim mało racjonalny projekt „godnościowy”, który nie przełoży się w żaden wymierny efekt, poza postępującą degradacją relacji polsko-niemieckich.
Sutuacja prawna jest taka, że nie ma realnej możliwości ani siłowego wyegzekwania niczego od Niemiec, ani nawet przekonania naszych innych parterów do życzliwego spojrzenia na tę inicjatywę.
To, co mogłoby być realnie osiągalne, to żeby dyplomatycznie wpływać na Niemcy, aby w ramach deeskalacji zgodziły się w części finansować polski wysiłek obronny.
Jednak pisowski pomysł de facto upokorzenia Niemiec poprzez reparacje okaże się kapiszonem a przede wszystkim nie będzie dobrze przyjęty w USA. Po raz kolejny wyjdzie na to, że świat gra w brydża a Polacy w belotkę…
Czasem mi ręce opadają, po prostu…
Korzystam zatem z okazji i dorzucam to opracowanie pod analizę:
Reparacje od Niemiec po drugiej wojnie światowej w świetle prawa międzynarodowego. Aspekty prawa i praktyki.
https://repozytorium.kozminski.edu.pl/system/files/Reparacje%20od%20Niemiec%20kor2.pdf
Kolejna analiza:
„Chcę podkreślić, że jestem głęboko przekonany o moralnym zobowiązaniu Niemiec do odszkodowania i naprawy krzywd wyrządzonych Polsce przez niemiecką agresję i okupację w latach 1939-1945. Straty materialne, kulturalne, techniczne poniesione w wyniku napaści z 1 września 1939 roku są ogromne, nieodwracalne i najprawdopodobniej mogą być oszacowane jedynie częściowo. Nie wspominając już o osobistych tragediach, bowiem nie ma w Polsce rodziny, której nie dotknęłaby II wojna światowa. Jestem również przekonany jako prawnik, że takie roszczenia miałby podstawę prawną, ale na chwilę obecną jest kwestią dalece sporną, czy taki obowiązek jest wciąż aktualny, a jeżeli nawet to czy jest możliwe ich wyegzekwowane na forum danego sądu międzynarodowego.”
https://obserwatormiedzynarodowy.pl/2022/08/30/co-z-reparacjami-wojennymi-od-niemiec-spojrzenie-prawnomiedzynarodowe-analiza/
Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.
Zostaw komentarz