Dominujące siły polityczne w Niemczech reprezentują koncepcję geopolityczną która jest JAWNIE SPRZECZNA z polską racją stanu.

Mówiąc krótko – pomimo niewątpliwej synergii ekonomicznej gospodarek Polski i Niemiec, na płaszczyźnie geopolitycznej jesteśmy bardziej wrogami niż przyjaciółmi.

Oto najnowsza wypowiedź byłej kanclerz Angeli Merkel, która – chociaż nie uczestniczy już w bieżącym życiu politycznym – wciąż jest ważną postacią niemieckiej polityki, która udziela wywiadów i której głos wyraża polityczną wrażliwość dużej części Niemców:

„W dłuższej perspektywie należy pracować nad paneuropejską architekturą bezpieczeństwa obejmującą również Rosję – nawet jeśli będzie to wymagało dużej siły przebicia. Ten cel wydaje się nam dziś być może równie nierealny, jak zjednoczenie Niemiec sugerowane przez Adenauera w Goslar w 1950 roku.” (czytaj tutaj)

Tak, proszę Państwa – Niemcy dobrze wiedzą, mają to wdrukowane w swoim politycznym DNA – że ich potęga nie może się w pełni realizować bez ścisłej współpracy z Rosją. Dlatego, pomimo wszelkich przeciwieństw, ich państwo będzie nieugięcie podejmować wysiłki na rzecz kolejnego „resetu” z Rosją – chociaż jest to cel ewidentnie sprzeczny z interesem Polski oraz innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Geopolityczny interes Polski może realizować się bowiem jedynie wówczas, gdy Rosja NIE UCZESTNICZY w polityce europejskiej jako ważny podmiot – kiedy jest zepchnięta aż za Bramę Smoleńską i nie ma realnej zdolności projekcji siły na nasze terytorium.

Stwierdzenie, że Rosja ma stać się kluczową częścią przyszłej europejskiej architektury bezpieczeństwa, wypowiedziane zwłaszcza teraz, kiedy trwa brutalna wojna na Ukrainie, jest de facto splunięciem w twarz Polsce, Ukrainie, Rumunii i krajom bałtyckim.

Jest to wypowiedź skandaliczna. Jeśli rząd Niemiec natychmiast się od niej nie odetnie, a nie sądzę, żeby to nastąpiło, to będziemy mieli pełną jasność co do tego, jaką rolę odgrywają Niemcy w Europie i czym będzie ich „przywództwo”. Żadnych złudzeń!

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.