Jeszcze kilka lat temu Zbigniew Ziobro był symbolem twardego państwa i bezkompromisowej walki z mafiami VAT oraz korupcją. Dziś — według jego współpracowników — stał się celem politycznej zemsty nowej władzy. Ucieczka z Węgier do USA ma być desperacką próbą uniknięcia pokazowego procesu.
Jeszcze niedawno Zbigniew Ziobro mówił, że z „wolnej węgierskiej ziemi” będzie walczył o prawdę i demaskował polityczne prześladowania w Polsce. Dziś media donoszą, że były minister sprawiedliwości miał zostać zauważony na lotnisku Newark w stanie New Jersey. Oficjalnego potwierdzenia nie ma, ale polityczne kulisy tej historii są coraz bardziej gorące.
Dla jednych Ziobro jest politykiem uciekającym przed odpowiedzialnością. Dla drugich — człowiekiem ściganym przez aparat państwa, który po przejęciu władzy przez „koalicję 13 grudnia” zamienił wymiar sprawiedliwości w narzędzie politycznej zemsty.
ZI0BRO STAŁ SIĘ WROGIEM NOWEJ WŁADZY
Od pierwszych dni po zmianie rządu było jasne, że Zbigniew Ziobro znajdzie się na celowniku nowej ekipy. To właśnie on przez lata był twarzą reform sądownictwa, które liberalno-lewicowe środowiska i Bruksela próbowały zablokować za wszelką cenę.
Komisje śledcze, medialne przecieki, polityczne konferencje, codzienne ataki w zaprzyjaźnionych mediach — wszystko to stworzyło atmosferę publicznego linczu jeszcze zanim jakikolwiek sąd wydał wyrok.
Współpracownicy Ziobry od miesięcy alarmowali, że były minister nie ma dziś w Polsce żadnych gwarancji bezstronnego procesu. Ich zdaniem celem nie jest sprawiedliwość, lecz polityczne widowisko i pokaz siły nowej władzy.
AZYL U ORBÁNA BYŁ OSTATNIĄ DESKĄ RATUNKU
Kiedy wobec Ziobry uruchomiono procedury związane z listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania, były minister zdecydował się wyjechać na Węgry. Tam otrzymał polityczny azyl od rządu Viktora Orbána.
Budapeszt uznał argumentację strony Ziobry, że w Polsce może dojść do politycznie motywowanego procesu. W otoczeniu byłego ministra mówiono wprost: po zmianie władzy przeciwnicy chcą „dopaść Ziobrę za wszelką cenę”. To właśnie dlatego Węgry stały się symbolem oporu wobec presji płynącej z Warszawy i Brukseli.
NOWE WŁADZE W BUDAPESZCIE ZMIENIŁY WSZYSTKO
Sytuacja zmieniła się po politycznych przetasowaniach na Węgrzech. Coraz częściej zaczęły pojawiać się sygnały, że nowa ekipa może ograniczyć ochronę udzielaną politykom związanym z PiS.
W otoczeniu Ziobry miały pojawić się obawy, że Budapeszt przestanie być bezpiecznym miejscem. Według medialnych doniesień właśnie wtedy zapadła decyzja o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych.
USA ma być dla Ziobry nie tylko schronieniem, ale także miejscem, z którego łatwiej będzie nagłaśniać sprawę politycznych represji wobec konserwatywnej opozycji w Polsce.
CHCĄ ZI0BRY W KAJDANKACH
Nie jest tajemnicą, że dla części polityków obecnej koalicji zatrzymanie Ziobry byłoby politycznym trofeum. Obrazy byłego ministra prowadzonego w kajdankach stałyby się symbolem „rozliczeń” obiecywanych wyborcom od miesięcy.
Dlatego współpracownicy byłego szefa resortu sprawiedliwości twierdzą, że nie chodzi już o prawo, lecz o spektakl. Ich zdaniem wyrok miałby zapaść najpierw w telewizjach informacyjnych i mediach społecznościowych, a dopiero później na sali sądowej.
Pytanie pozostaje jedno: czy w kraju ogarniętym polityczną wojną Ziobro rzeczywiście mógłby dziś liczyć na uczciwy i spokojny proces?
Z DAWNEGO „SZERYFA” ZROBIONO SYMBOL
Jeszcze kilka lat temu Zbigniew Ziobro był dla prawicy symbolem twardego państwa walczącego z mafiami VAT, korupcją i przestępczością gospodarczą. Dziś ten sam człowiek przedstawiany jest jako wróg publiczny numer jeden.
Dla jego przeciwników to sprawiedliwość. Dla jego zwolenników — klasyczna polityczna zemsta.
I właśnie dlatego historia Ziobry przestała być wyłącznie opowieścią o jednym polityku. Stała się symbolem brutalnej wojny o władzę, w której stawką jest już nie tylko polityka, ale również pytanie o to, czy w Polsce można jeszcze liczyć na bezstronny wymiar sprawiedliwości.
Fot.: Gov.pl
Zostaw komentarz