– Odwołanie prezydenta z Platformy, nie tylko politycznie ożywiło miasto, ale także zrodziło nadzieje rozmaitych środowisk i partii, na wyborcze zwycięstwo. Kraków, drugie co do wielkości miasto w Polsce, z pewnością bardziej niż Warszawa atrakcyjne dla turystów, stał się dla polityków łakomą zdobyczą, zwłaszcza przed przyszłorocznymi wyborami do parlamentu. Będzie to dla nich ważny test, bardziej wiarygodny niż sondaże.
Premier wyznaczył już komisarza, który musi rozpisać wybory w ciągu 90 dni od daty referendum. Wypada to gdzieś pod koniec sierpnia, chociaż komisarz może wybrać wcześniejszy termin. Komisarzem został dotychczasowy zastępca Miszalskiego, wiceprezydent Stanisław Kracik, były poseł Unii Demokratycznej i Unii Wolności, były burmistrz Niepołomic i były wojewoda. Jeszcze przed referendum mówiło się w Krakowie, że Tusk wyznaczy na komisarza kogoś, kto równocześnie będzie kandydował na urząd prezydenta. Na razie nic nie wskazuje, że tak się stanie, a termin wyborów nie został jeszcze wyznaczony.
W Krakowie wydaje się, że Platforma ma duże szanse ponownie wygrać, chociaż kompromitacja Miszalskiego znacznie te szanse zmniejszyła. O prezydenturę zawalczy Łukasz Gibała, radny Miasta Krakowa, wcześniej dwukrotnie poseł z list Platformy Obywatelskiej, którą porzucił na rzecz partii Palikota. Z tą partią także się rozstał, ale opuściło go szczęście w polityce, bo trzykrotnie bez powodzenia kandydował na prezydenta Krakowa (w latach 2014, 2018 i 2024), a w międzyczasie także na senatora. Dotąd swojego startu nie ogłosił, ale zapewne to zrobi, skoro mocno angażował się w kampanię referendalną.
Przemysław Czarnek, desygnowany przez PiS na przyszłego premiera, złożył ofertę Konfederacji, aby wspólnie wystawić kandydata, który miałby szansę wygrać w Krakowie. Konfederacja nie jest jednak zainteresowana zwycięstwem (jak zwykle dużo gadania i żadnej odpowiedzialności), bo już zgłosiła swojego działacza, nikomu nie znanego Bartosza Bocheńczaka, o którym wszystko co wiadomo, to że jest przedsiębiorcą i mieszka w Krakowie. Partia Brauna zgłosiła swojego kandydata Michała Klimka, również przedsiębiorcę, który według prasowych informacji prowadzi kwiaciarnię. Podzielona jest także lewica, która już zaprezentowała swoich kandydatów: poseł Darię Gosek-Popiołek od Czarzastego i radną Aleksandrę Owcę od Zandberga. Trudno spodziewać się, aby Konfederacja lub lewica miały choćby najmniejszą szansę na wygraną.
Największe partie, czyli PiS i Platforma, czekają jeszcze z decyzją na temat swoich kandydatów. Nie jest jasne, czy PSL i partyjki powstałe z podziału partii Hołowni, wystawią własnych działaczy, czy posłusznie pójdą za osobą wskazaną przez Tuska. Pojawią się pewnie także inni, egzotyczni kandydaci i w najbliższym czasie spotkamy ich na ulicach Krakowa, gdzie będą zbierać podpisy poparcia. Rada Miasta w referendum nie została odwołana, kampania wyborcza nie będzie więc zbyt widowiskowa. Wiadomo już, że za przykładem Krakowa poszedł Radom, gdzie zbierane są podpisy potrzebne do przeprowadzenia referendum, a na podobne akcje zanosi się w Rzeszowie i Wrocławiu, chociaż mówi się także o paru innych miastach. Jedno jest oczywiste: porażka Miszalskiego to spektakularna i bolesna klęska Tuska oraz całej koalicji 13 grudnia.
Autor: Ryszard Terlecki
Zostaw komentarz