Koledzy adwokaci, radcy prawni… Załączam artykuł znaleziony w internecie (tutaj). Nasuwa mi się kilka uwag.

Najpierw, tak dla przypomnienia – wycinek z rozporządzenia o stawkach minimalnych.

Stawki minimalne dla adwokata w sprawach spadkowych:

I.
1) zabezpieczenie spadku, dokonanie spisu inwentarza, odrzucenie spadku, ogłoszenie testamentu i nakazanie jego złożenia, zarządu spadku nieobjętego i wyjawienie przedmiotów spadkowych – 240 zł;
2) stwierdzenie nabycia spadku – 240 zł, a jeżeli przedmiotem postępowania jest również ważność testamentu – 720 zł;
3) dział spadku – stawkę obliczoną na podstawie § 2 od wartości udziału spadkowego uczestnika zastępowanego przez adwokata, a w razie działu na zgodny wniosek uczestników postępowania – 50% tej stawki…

II.
Przed Trybunałem Konstytucyjnym:

6. Stawki minimalne wynoszą w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym:
1) za sporządzenie i wniesienie skargi konstytucyjnej oraz za stawiennictwo na rozprawie – 960 zł;
2) za sporządzenie i wniesienie skargi konstytucyjnej oraz za sporządzenie opinii o braku podstaw do wniesienia tej skargi – 480 zł.

III. W sprawach karnych:

Rozdział 3
Stawki minimalne w sprawach karnych i w sprawach o wykroczenia

§ 11. [Stawki minimalne w procesie karnym i w sprawach o wykroczenia]
1. Stawki minimalne wynoszą w sprawie objętej:
1) dochodzeniem – 540 zł;
2) śledztwem – 900 zł;
3) czynnościami wyjaśniającymi w postępowaniu w sprawach o wykroczenia – 270 zł.
2. Stawki minimalne za obronę wynoszą:
1) przed sądem rejonowym w postępowaniu szczególnym – 720 zł;
2) przed sądem rejonowym w postępowaniu w sprawach o wykroczenia – 540 zł;
3) przed sądem rejonowym w postępowaniu zwyczajnym lub przed wojskowym sądem garnizonowym – 840 zł;
4) przed sądem okręgowym jako drugą instancją lub przed wojskowym sądem okręgowym jako drugą instancją – 840 zł;
5) przed sądem okręgowym jako pierwszą instancją lub przed wojskowym sądem okręgowym jako pierwszą instancją oraz przed sądem apelacyjnym – 1200 zł;
6) przed Sądem Najwyższym – 1200 zł.

To tylko przykłady.

Co powiedziałby Łukasz Jankowski, Prezes NRL,, który „buduje elitę lekarską” (rocznik 1987), jeśli byłby Prezesem NRA?

Nie wiem, ale artykuł w sposób niezwykle klarowny opisuje, że Jankowski nie zajmuje się systemem zdrowia, tylko lekarzami:

„(…) Jankowski pojawia się od razu i przekonuje, że z jednej strony to mit, iż lekarze zarabiają aż tak dużo, a z drugiej – to chyba dobrze, że leczą nas dobrze wynagradzani ludzie.”

„Szkopuł w tym, że mieszanie dyskusji o ideałach do debaty o prezesie samorządu zawodowego jest pomyleniem pojęć. Reformy systemu ochrony zdrowia można (a nawet trzeba) wymagać od ministra zdrowia, prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, premiera, ogółem – polityków. Szef samorządu lekarskiego – czy to się komuś podoba, czy nie – jest od dbania o interesy lekarzy.”

Polska palestra pilnie potrzebuje swojego odpowiednika Łukasza Jankowskiego – lidera, który bez fałszywej skromności i oglądania się na „misję publiczną” zacznie twardo walczyć o materialne interesy własnego środowiska.

Gdyby obecny prezes Naczelnej Rady Lekarskiej stanął na czele Naczelnej Rady Adwokackiej, patrząc na zacytowane stawki taksy adwokackiej i radcowskiej, powiedziałby prawdopodobnie coś w tym stylu:

„To mit, że adwokaci i radcowie opływają w luksusy, skoro państwo wycenia wielomiesięczną obronę w śledztwie na 900 zł, a walkę o konstytucyjne prawa obywatela przed TK na 960 zł. A z drugiej strony – to chyba dobrze, że obywateli przed sądem reprezentują ludzie, którzy nie muszą się martwić, czy starczy im na opłacenie ZUS-u i lokalu.”

Przez lata Ministerstwo Sprawiedliwości i opinia publiczna zbywały postulaty urealnienia stawek urzędówek argumentami o „etosie”, „służbie” i „dostępie obywatela do sądu”. Przenosząc logikę z artykułu na grunt prawniczy: za dostęp do sądów i system pomocy prawnej odpowiada Państwo i Minister Sprawiedliwości. Szef samorządu zawodowego jest od dbania o to, by prawnicy nie pracowali poniżej kosztów godności.

Zestawienie 240 zł za stwierdzenie nabycia spadku czy 540 zł za obronę w sprawach o wykroczenia z realiami rynkowymi (inflacją, kosztami prowadzenia kancelarii, aplikantów, systemów informacji prawnej) wygląda jak ponury żart. To kwoty, które w realiach dużych miast nie pokrywają często nawet dwóch godzin pracy sekretariatu.

Samorząd lekarski pod wodzą ludzi pokroju Jankowskiego przestał przepraszać za to, że lekarze chcą dobrze zarabiać. Przekuł to w argument bezpieczeństwa pacjenta („dobrze opłacany lekarz to bezpieczny pacjent”). Samorząd prawniczy wciąż zbyt często bije się w piersi i tłumaczy z tego, że porada prawna kosztuje, zamiast twardo komunikować: „dobrze opłacany adwokat/radca to bezpieczny i skutecznie broniony klient”.

Dopóki więc samorządy prawnicze nie wykażą się taką samą bezkompromisowością w lobbingu i walce o interes ekonomiczny swoich członków, jaką wykazują lekarze, ministerstwo nadal będzie traktować taksę minimalną jako instrument taniego państwa realizowany kosztem pracy adwokatów i radców. Czas przestać rozmawiać o misji tam, gdzie państwo płaci 240 zł za ludzkie dramaty.