Gdy przedwczoraj późną porą opuszczałem budynek Uniwersytetu przy Wóycickiego w mrokach korytarzy nieoświetlanych z uwagi na oszczędności spotkałem człowieka, który po krótkiej wymianie uwag na temat globalnego ocieplenia i nieznośnej przełomowej jesienno-zimowej aury przedstawił mi się jako dyrektor miejsc niewykorzystanych. W pewnym momencie chwycił mnie za rękaw i powiedział: panie profesorze, pozwoli pan, że coś panu pokażę. I zjechaliśmy wspólnie windą na poziom -1. Naszym oczom ukazał się wielki parking podziemny, na którym nie było ani jednego samochodu.
– Pan popatrzy, jaki bezmiar miejsca niewykorzystanego! Moja chluba i zasługa w tym, że to wszystko stoi puste. Bo pustka, wie pan, ma w sobie coś magicznego. Jak czegoś jest dużo, to człowiek się w tym zagubia, a jak jest na takiej pustyni, to słyszy swoje ja i w kontraście ja-nieja buduje swoją tożsamość.
Po chwili dodał:
– przepraszam, że tak o tym wszystkim opowiadam ale jestem niedoszłym absolwentem wydziału filozofii, z którego wyrzucono mnie za nadmierną refleksyjność. Wyobraża to sobie pan? Potem przez ponad 20 lat ukrywałem się w ruinach MarcPolu obserwując jak budowane są kolejne gmachy naszego uniwersytetu. No i pewnego dnia, nie ukrywam, że podstępem wygrałem konkurs na dyrektora miejsc niewykorzystanych.
Dyrektor miał na sobie sweter w wełny owczej z wyszywanymi niezbyt wprawną ręką wzorami wołoskimi, a na to narzucony czarny skórzany płaszcz wykończony kapturem zdobionym sierścią kretoszczura.
– Dlaczego pan został tym dyrektorem, do czego to było panu potrzebne?
– Nasz uniwersytet, gdyby startował w rankingu potencjałów niewykorzystanych, byłby w pierwszej dziesiątce uczelni na całym świecie. Przez prawie siedem dekad doprowadziliśmy do perfekcji izolowania ludzi utalentowanych w obawie przed niekontrolowanym ekspandowaniem ich zdolności twórczych. Nam bowiem twórczość do niczego nie jest potrzebna. Rodzi tylko problemy. Nam są potrzebne sytuacje i przestrzenie niewykorzystane. Mają one bowiem w sobie coś magicznego, przyciągającego. Ponieważ sam jestem przeciętny, uwielbiam patrzeć jak z byle głupich przyczyn marnują się talenty.
– Ale przecież uniwersytet powinien być miejscem, gdzie wydobywa się talenty, gdzie spotykają się ze sobą ludzie o ponadprzeciętnej inteligencji i wyobraźni? Pytam dyrektora.
– Myli się Pan. Kiedyś tak było, ale teraz ministerstwo opracowało nowy plan. Chodzi o to, aby uniwersytet stał się przestrzenią niewykorzystaną. Dostaliśmy nawet instrukcje szczegółowe jak mierzyć poziom niewykorzystalności. Minister Białek twierdzi, że wystarczy już tych akademickich mędrków, którzy nieustannie sieją ferment, teraz potrzebujemy ludzi bezczynu osadzonych w przestrzeniach niewykorzystanych. Chce pan, to panu pokażę – za 3 miliony kupiliśmy symulator przestrzeni niewykorzystanych, trzeba tylko podjechać do Rektorowa Dolnego. Bo tam jest on zainstalowany.
– Ale po co to wszystko, pytam dyrektora.
– Jak to po co? Żeby kiedyś was wreszcie nie było. Co z tego, że spędzam pół dnia w garażu podziemnym gdzie nie ma ani jednego samochodu i cieszę swoją duszę, gdy jak wejdę do byle auli i sali widzę wykładowcę i studentów. Na szczęście większość z nich mentalnie jest nieobecna na zajęciach, ale fizycznie są i to mnie wnerwia. Chcę widzieć sale i aule puste a w kącie zawodzących wykładowców. Takich skisłych typów, którzy nie mają już nadziei na sensowne wykładanie. Marzy mi się ocean niedoszłych absolwentów, bo wykładowcom już nie chciało się wykładać.
– A Rektor wie o pańskich planach?
– Wie, ale poklepując mnie po ramieniu, mówi mi, że zatrudniłem Cię do nic nierobienia. A ty wciąż coś robisz, żeby inni nie musieli robić. Ale robisz to jakoś tak krzywo. Nie tak prosto jak prosta jest linia naszego uniwersytetu. Ale nie zwolnimy cię, bo to wymaga wdrożenia procedur, na które nie mamy już siły. Wolimy tolerować idiotę niż z nim walczyć, bo walka konsumuje za dużo energii.
Mój Boże.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz