Niepodważalnym atutem zakończonego po ponad 20-letniej jego emisji serialu „Świat według Kiepskich” jest zasadną konstatacja, że w niebanalny sposób twórcy tego serialu po prostu wręcz śmieją się z jego spektatorów, czyli w istocie rzeczy z nas samych. Dzięki olbrzymiej dawce zaaplikowanego specyficznego humoru tubylcy TEGOKRAJU nabyli niepowtarzalną umiejętność spoglądania na samych siebie z należytym, oczekiwanym dystansem.

Powyższy serial zupełnie niespodziewanie wykreował się jako fenomen kulturowy. W wyniku znacznej oglądalności ni stąd ni zowąd przeniknęły do codziennego języka co poniektórych obywateli RP zachowania charakterystyczne dla przerysowanych niezwykle grubą kreską serialowych bohaterów. „Świat według Kiepskich” albowiem nigdy się nie skończył i nie skończy, chociaż jego ostatni odcinek formalnie rzecz ujmując tej ostatecznej finalizacji się dokonał. Bohaterowie serialu tj. Kiepscy to po prostu autentyczni Polacy z krwi i kości przedstawieni ze swoimi wszelkimi wadami i zaletami. „Oglądacze” serialu zapewne w pewnym sensie nauczyli się patrzeć na świat oczami jego bohaterów. Posiedli takoż możność stosowania pewnych wulgaryzmów, a także wznieśli na wyższy poziom umiejętność patrzenia ostrzejszego i bardziej bystrego na świat; czy też otaczającą tychże bohaterów rzeczywistość. Fenomen tego serialu objawił się przede wszystkim w zaprezentowanym realizmie. W pełnym zakresie odnotować można było aktualizm krytyki politycznej, społecznej czy obyczajowej. Kiepscy w sposób ostateczny przeprowadzili symptomatyczny rozwód z elementami współczesnej dulszczyzny. W sposób klarowny i wielce przekonywujący przedstawiali problemy (na co dzień ich dotyczące), które w większości przypadków odnoszą się także paralelnie do obserwujących ich widzów.

Zwrócić w tym miejscu należy stosowną uwagę na pewne elementy graficzne, które potrafią czasami w sposób niezamierzony zmienić istotę i sens wypowiedzi. Odnosi się to w tym przypadku do zwykłego przecinka ujętego w tytule felietonu. Wyeliminowanie tego przecinka oznaczałoby w sposób oznajmiający, że „kiepskość” odnosi się do… seksualnej formy dupiarzy. Taki lapsus, który w istocie rzeczy absolutnie nie zaistniał. Właściwie możemy teraz w pewnym sensie pożegnać się z Kiepskimi, jednakże podkreślamy, że pomiędzy nimi, dupiarzami i cymbalistami istnieje ścisła korelacja i specyficzna symbioza.

Poniżej przechodzimy zatem do przedstawienia tejże jakże ciekawej funkcjonującej symbiozy. Koniecznym w tym celu jest jednak wyrywkowe przywołanie treści felietonu traktującego o swoistej filozofii dupiarstwa, a opublikowanego na portalu dnia 20 czerwca 2022r pod tymże tytułem. Zasadnym, oczekiwanym zachowaniem społecznym jest, aby ze strony politycznych cwelebrytów błędy w ich postępowaniu, lapsusy językowe czy też zachowania na zgromadzeniach publicznych, a nawet kameralnych np. w restauracji były powściągliwe, stosownie wyważone i powszechnie akceptowalne. Jednakże chcica to jedna sprawa, a skrzecząca rzeczywistość to tzw. insza inszość. Boleśnie przekonał się o tym dotkliwie warszawski szambolan Rafcio Czaskowski. Jednakże jak wynika z jego wyjaśnień nic kompromitującego się w istocie rzeczy nie wydarzyło, a zatem należy nad tym faktem przejść po prostu do porządku dziennego zgodnie z kolokwialnym powiedzonkiem: Polacy nic się nie stało...

Ku utrapieniu szambolana jednak się stało i dlatego też przez swojego fuhrera Hyżego Ruja został sprowadzony poprzez ostrą reprymendę do parteru i zobligowany do upublicznienia przeprosin z racji przyznania orbi et urbi, że onegdaj był po prostu DUPIARZEM!!! Tenże wypowiedziany przez niego neologizm w radiowej audycji prowadzonej przez red. Powiatowego, wróć: Wojewódzkiego przy akompaniamencie znamiennego lubieżnego pełną gębą rechotu od tegoż momentu przykleił się wręcz na stałe do osoby szambolana. Zaakcentować należy, że szambolan oprócz ważkiej funkcji Prezydenta Warszawy, pełni także jako V-ce przewodniczący totalnej opozycyjnej partyi PeŁo stanowisko zastępcy Hyżego Ruja. Tenże potomek esbeckiej rodziny (w osobach TW SB mamuli i babuli) startował do wyścigu o prezydencki stolec otrzymując wiele milionów głosów. Być może dzisiaj żałuje, że nie ugryzł się w porę w język z nostalgiczną, rzewną nutką wspominając w audycji o swoich młodzieńczych, dupiarskich podbojach.

Zgodnie z filozofią nieco młodzieńczo przerośniętego JURASA: dupta kogo kceta, szambolan tę filozofię wprowadzał realnie w czyn, czyli kolokwialnie rzecz ujmując dupczył każdą dziewuchę, względnie zamężną niewiastę, która akuratnie chciała się z nim dupczyć i na takowe harce pozwalała.

Z racji tychże seksualnych podbojów wobec łatwych osobniczek płci przeciwnej posiadł nieprzepartą chęć podzielenia się ze słuchaczami swoimi osiągnięciami. Właśnie szczery, perlisty rechot przy okazji dawnych wspominek w sposób jasny i niepodważalny dawał i daje podstawę do stwierdzenia, że płeć przeciwną szambolan traktował wyłącznie instrumentalnie tj. przedmiotowo, a nie podmiotowo do imentu odkrywając swoje autentyczne jestestwo w tym zakresie. To z racji właśnie tej wysoce udanej „zaliczalności” łatwych kobietek uznał, że to swoisty męski powód do nieprzepartej dumy, a w konsekwencji zdefiniowanie swojej własnej osoby jako DUPIARZA NUMBER ONE przedstawiane w sposób w pełni chwalebny i swoisty powód do dumy.

Zdumiewającym jest przy tym fakt, że słynne z bojowych pohukiwań lewackie feministki nie dokonały na osobie szambolana bezwzględnej dekapitacji, swoistych egzorcyzmów, względnie z pomocą lamparciej lesby nie wypierdoliły go wręcz w kosmos za taką prezentowaną postawę. Przyjęcie na siebie z całym dobrodziejstwem inwentarza wielce wyeksponowanej funkcji naczelnego DUPIARZA niestety implikuje pewnymi komplikacjami natury politycznej; o etycznej nie wspominając. Do szalonej kompromitacji może wszakże dojść, gdy na konferencji prasowej jakikolwiek dziennikarzyna np. z Rosji czy Izraela zainwokuje pytaniem:

Prezydencie DUPIARZU… no po prostu konsternacja całkowita, a powyższa scenografia absolutnie nie może być wykluczoną!!! Nie wymagajmy jednak od życia zbyt wiele i należy pozostawać z dalece idącym samozadowoleniem, że stolica TEGOKRAJU jako jedyna!!! taka na świecie funkcjonuje poprzez niezwykle sprawne jej zarządzanie przez osobę prezydenta DUPIARZA. Nikt i nic nie jest w stanie uwolnić szlachetnego szambolana od przyklejonego mu przez samego siebie wprawdzie w sposób niechcący, aleć jednak szczery wizerunku DUPIARZA, bo takowym politycznym dupiarzem, a nawet zwykłym dupkiem okazał i ustawicznie okazuje się w samej istocie rzeczy.

Pozostał nam zatem ostatni element felietonowego tytułu odnoszącego się do cymbalistów, a symetrycznie rzecz ujmując cymbalistek takoż. Rzecz jasna z całkowitą otwartością należy oznajmić, że w rzeczywistości tenże element prawidłowo w kontekście w/w wywodów musi się odnosić i w rzeczywistości odnosi się do tzw. cymbałów oraz cymbałek (nie należy mylić z instrumentem !!) jako funkcjonującego feminizmu cymbałów. Wypada zatem zacytować fragment z „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza odnoszący się do koncertu Żyda Jankiela:

…było cymbalistów wielu,

Ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Jankielu

(Jankiel przez całą zimę nie wiedzieć gdzie bawił,

Teraz się nagle z głównym sztabem wojska zjawił).

Wiedzą wszyscy, że mu nikt na tym instrumencie

Nie wyrówna w biegłości, w guście i w talencie.

Niezwykle ubogacony język polski synonimicznie uznaje, że: imbecyl, przygłup, głupek, pacan, kiep, jełop, idiota, palant, osioł, debil, tuman, kretyn, głupiec, młot, ignorant, głąb, bałwan, ćwok, matoł, głąb, patafian, kałmuk, mongoł, bęcwał, tępak, przygłup, półgłówek, półinteligent, ćwierćinteligent – to męskie odpowiedniki określenia cymbała. Zbędnym jest silić się w tym miejscu nad konstruowaniem żeńskich końcówek powyższych synonimów cymbałek, aby po prostu zaspokoić „nofoczesne”, gramatyczne spojrzenie słynnej z odmiennej inteligencji tow. S. Spurek. Kto jest chętnym w tym wydumanym dziele; rzecz jasna może sobie wykreować adekwatne feministyczne określenia cymbałek, a w jakim celu zechce to uczynić, niechaj pozostanie to jego słodką tajemnicą.

Podobnie jak pożytecznych idiotów (tow. W. Uljanow – ksywa Lenin się kłania)… cymbałów i cymbałek nie sieją – po prostu sami się rodzą i wbrew pozorom spore ich stada znakomicie funkcjonują właściwie w każdej dziedzinie życia społecznego czy duchowego.

Truizmem jest konstatacja, że nobody is perfect, albowiem jest to pojęcie uniwersalne występujące zatem pod każdą szerokością i długością geograficzną. Jest jednak pewien aspekt tegoż występującego zjawiska, a właściwie problem z tzw. „nadprodukcją” względnie nadreprezentatywnością cymbałów i cymbałek w określonej dziedzinie funkcjonowania życia społeczno-gospodarczego, czy też w pewnych np. prawniczych profesjach. Niestety na przestrzeni ostatnich 30 lat cyklicznie pojawiają się na arenie politycznej TEGOKRAJU: a to człek znikąd Stan Tymiński (z czarną teczką), a to Januszek PALIGŁUP (ze świńskim penisem), czy Rysiu PETRESCU (z Madery) którzy potrafili uwieść wielomilionowe stada całkowicie otumanionych owiec. Tytułowych Kiepskich, dupiarzy i cymbalistów łączy wspólny mianownik, a mianowicie symptomatycznie niski wskaźnik IQ, co prowadzić może do realizacji wielu nieprzemyślanych, niebezpiecznych działań. To absolutnie przerażający fakt, albowiem zmuszający do historycznej refleksji nad kreacją zachowań społecznych naszego zachodniego i wschodniego sąsiada pod egidą największych zbrodniarzy typu Hitler, Lenin czy Stalin w kontekście do wielu milionów obywateli RP tego pokroju co Kiepscy, dupiarze, cymbaliści oraz ich akolicka otoczka.

Pozostawać musimy czujnymi, aby epidemia TUSKOLIOZY (zwanej też lemingozą) nie poczyniła dalszych postępów, a wręcz przeciwnie w szybkim tempie zanikła.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

1.01 2023