Dokonajmy pewnego eksperymentu myślowego i wyobraźmy sobie, że Mahatma żyje w naszych czasach, zdominowanych przez media społecznościowe, w których głupota i narcyzm są powodem do dumy, a autentyczne: mądrość, prostota, wiara, szlachetność, w opinii internautów, przejawami wstecznictwa, obskurantyzmu, dziaderstwa.

Zaczynamy więc nasz eksperyment

Historyczny Gandhi zginął w 1948 roku, gdy udawał się na spotkanie modlitewne pod Birla House, w New Delhi, z rąk Nathurama Godsego, członka skrajnie nacjonalistycznego Narodowego Stowarzyszenia Ochotników (Rashtriya Swayamsevak Snagh) , odpowiedzialnego także za pogrom w Gudżaracie, w 2002 roku. Pikanterii dodaje fakt, że szefem rządu stanowego był wtedy obecny premier Indii, Narendra #Modi, który za młodu, także należał do tego stowarzyszenia.

Mahatma zasłynął głownie ze skrajnego wręcz przestrzegania w życiu politycznym zasady ahinsy, czyli niekrzywdzenia oraz unikania wszelkiej przemocy. Zasadę tę, wcielali potem Martin Luter King oraz nasz ruch #Solidarność”. I to z powodzeniem choć w przypadku lidera ruchu praw Afroamerykanów, skończyło się to również śmiercią od kuli białego zamachowca.

Wyobraźmy sobie, że #Gandhi opublikował na FB taki wpis

„Zwycięstwo osiągnięte przemocą jest równoczesne z porażką” . Poczekajmy chwilę i przeczytajmy komentarza pod nim.

Hipotetyczne komentarze

Zapewne byłyby komentarze odwołujące się do koloru skóry, pochodzenia oraz wyglądu, w rodzaju;
– spadaj na drzewo popielaty
– ganiaj małpy na drzewach, a nie wymądrzaj się
– umyj zęby bo ci z ust capi
– zjedz banana bo gwiazdorzysz
– ty bezzębny małpiszonie
– wyglądasz jak stary, sflaczały kalosz
– mogłbyś się umyć brudasie
– kto ci powybijał zęby staruchu
– idź się w….ć bo ci uszy stoją itd.

Byłyby też polityczne, nawiązujące do przytoczonej powyżej sentencji:
– ty ruski trollu
– kto ci płaci za takie farmazony, Putin?
– ty pachołku Kremla
– odbiło ci staruchu
– co ty p…..sz?
– wal się głupi staruchu
– ty ruska gnido itd.

Konkluzja

Oczywiście te przytoczone są wyłącznie wytworem mojej imaginacji, choć nie odbiegają daleko od tych, które każdego dnia można przeczytać w mediach społecznościowych. Inwencja i kreatywność ich użytkowników biją na głowę moje skromne wysiłki. Wtórni analfabeci, z dnia na dzień, stają się filozofami, ekspertami, moralistami. Frustraci, bohaterami jednego dnia. Nieudacznicy mają wreszcie okazję komuś dokopać bez obawy, że im odda. Oklaskiwany zaś jest ten, kto mocniej zabluzga i bardziej kogoś obrazi.

Jak powiadali starożytni Rzymianie – „czasy się zmieniają, a my wraz z nimi”. I bynajmniej, nie na lepsze.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl