Wieczór pustkę zazielenił myślą nagłą
I przygląda mi się dawnych snów zwierciadło
Na obrazie – „Wenus z lustrem” przypomina,
że ze skutkiem zawsze w parze gra przyczyna…

To co weną dla poety czy malarza
jakąś głębią musi przecież się wyrażać
Niebanalne być powinno, karmić zmysły
i stanowić serca credo dla artysty…

Świece płoną prawie szeptem, nie chcą pytać
o to co w jej oczach błyszczy, za krtań chwyta
Zapatrzeniem cała mięknie – taka twarda
jak w „Skradzionym pocałunku” Fragonarda…

Czy to wszystko się wydarza? Czy ma prawo?
„Maja naga” duszy swej odkrywa nagość
I nieśmiało czeka na to co się zdarzy
by utrwalił los tę prawdę na jej twarzy…

fot. Andrzej Kaletyn