W dniu 27.06.2023 r., oglądałam „Kwadrans polityczny” którego gościem był poseł PSL wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Program prawie w całości poświęcony był relokacji migrantów. Im dłużej słuchałam jego wypowiedzi, tym bardziej narastało we mnie przerażenie, że taki człowiek w przyszłości może mieć wpływ na życie Polaków.

Prowadzący program redaktor Jacek Łęcki zacytował wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego który po szczycie V4 w Bratysławie powiedział „nie dla kontyngentów, nie dla kwot, nie dla pomysłu żeby rozdzielać nielegalnych imigrantów po krajach europejskich” (…) „Europa musi mieć mechanizmy ochronne przed migracją zewnętrzną”. (…) „Unia uważa że migrantów cały czas będzie przybywać w związku z tym musi być ich relokacja. My mówimy, że nie chcemy takiego problemu, załatwmy go inaczej”.

Po jej zakończeniu zadał wicemarszałkowi pytanie – Czy PSL ma w tej sprawie jakiś komentarz, jakieś stanowisko?

Odpowiedź wicemarszałka mnie zaskoczyła, bowiem stwierdził on – my uważamy, że żadne kwoty wynikające z paktu azylowego Polsce nie powinno się przydzielać, z tego powodu, że my nie czekając na kwoty azylowe przyjęliśmy 2 mln ludzi do naszych domów, a ponad 12 mln Ukraińców przekroczyło polsko-ukraińską granicę. Ja bym się tego nie obawiał.

Nie ma takiej fali uchodźców jak to miało miejsce w 2015 roku. Pamiętajmy, że polski rząd w ub. roku wpuścił do Polski 11 tys. migrantów – mówił dalej.

Jeżeli mamy tzw. nadział 1860 a z drugiej strony 11 tys. i jeszcze 2 mln, to ja bym się kompletnie nie obawiał jakiejkolwiek relokacji przymusowej, bo jak mówi mandat negocjacyjny, który wypracowała Rada Unii Europejskiej, on teraz będzie podlegał dyskusji w trylogu, czyli Rady Unii Europejskiej – Komisji Europejskiej – Parlamentu i decyzja w tej kwestii będzie może za rok. Czyli mówimy o czymś, co jeżeli w ogóle dojdzie do skutku, to będzie miało swoje konsekwencje za rok nie teraz. Więc dzisiaj „bicie piany” wokół tego jest tylko i wyłącznie elementem kampanii wyborczej.

Mam rodzinę i znajomych w kilku państwach Unii. W rozmowach mówią, że społeczeństwa zachodnie nie są informowane o tym, iż Polacy przyjęli do swych domów ok. 2 mln uchodźców ukraińskich, bo uderzyłoby to w budowany od lat obraz ksenofobicznej Polski.

Panie Zgorzelski, uważam, że powinien się Pan tego obawiać i to z kilku powodów.

Po pierwsze to nie jest żadne „bicie piany”. Obecnie nie mówi się o obowiązkowej relokacji, ale „obowiązkowej solidarności”. Polega ona na tym, że choć „żadne państwo członkowskie nie będzie nigdy zobowiązane do przeprowadzania relokacji”, natomiast „ustalona zostanie minimalna roczna liczba relokacji z państw członkowskich, z których większość osób wjeżdża do UE, do państw członkowskich mniej narażonych na tego rodzaju przyjazdy”. Państwa, które są krytyczne tej propozycji relokacji będą musiały zapłacić ekwiwalent finansowy w wysokości 20 tys. euro na osobę, co jest odbierane jako kara finansowa.

Nigdzie nie znalazłam informacji jak długo ma trwać ta „obowiązkowa solidarność”, rok, dwa, a może do czasu aż przybędzie do Europy cała biedota z Afryki i Azji.

Po drugie jak pisał Ryszard Czarnecki, w artykule „Antyimigrancki głos ludu”, („GPc”, 26.06.2023) „przykładem fatalnej poli­tyki imigracyjnej Helsinek była decyzja ws. otwarcia „korytarza humanitarnego”, do czego zresztą namawia­no także, na szczęście bezskutecznie, Polskę. Chodziło o przyjęcie w 1990 r. – wydawałoby się małej liczby – 100 mieszkańców Somalii. Po przeszło trzech dekadach w wyniku dużej rozrodczości, a także akcji łączenia ro­dzin, na co rząd fiński musiał się zgodzić zgodnie z pra­wem międzynarodowym, somalijska wspólnota w tym kraju zwiększyła się, bagate­la, 300-krotnie i liczy obec­nie ok. 30 tyś. Somalijczyków”.

Jego konkluzja była następująca: otworzenie nawet małej furtki dla imi­grantów może szybko zmie­nić się w otwarcie na oścież wielkiej bramy do niekontro­lowanej migracji.

Z tej informacji możemy wyciągnąć wniosek, że nadział tylko 1860 migrantów do Polski, to w przyszłości rozrost tej grupy do ok. 560 tys.

Po trzecie, 15 czerwca br. Sejm przyjął uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec unijnego mechanizmu relokacji nielegalnych migrantów. Podczas obrad J. Kaczyński zapowiedział, że ta kwestia musi być przedmiotem referendum. „My to referendum zorganizujemy, pamiętajcie o tym. Polacy muszą się w tej sprawie wypowiedzieć”

To się bardzo nie podoba panu Zgorzelskiemu który uważa, że referendum nic nie pomoże i rozstrzygnie. Mówił – „dobrze wiemy, że wystarczy pojechać na rogatki Warszawy żeby się dowiedzieć od Polaków, jakie mają spojrzenie na te kwestie. Wiemy jak Polacy na to patrzą”. Tylko między nie zweryfikowaną wiedzą a zweryfikowaną jest zasadnicza różnica. Uważam, iż te referendum jest bezwzględnie konieczne, bowiem pokaże, jaki jest realny stosunek Polaków do narzucania nam obowiązkowej solidarności.

Zgadzam się z redaktorem Łęckim, że „może Polak będzie mądrzejszy przed szkodą a nie po szkodzie, kiedy decyzje już zapadną i wtedy my powiemy – no jak to”. Bardzo trafnie to wyartykułował mówiąc – „jeżeli mechanizm zostanie wprowadzony na poziomie unijnym i zatwierdzony jako obowiązujące prawo to my będziemy mogli sobie w studiu mówić sto razy, że nas nie obowiązuje, a będzie nas obowiązywał”. Dlatego uważam, że sprzeciwiając się przymusowej relokacji, nie powinniśmy bawić się w Wersal tylko już teraz twardo nazywać rzeczy po imieniu i głośno mówić o hipokryzji Włoch i Grecji, bo gdy zapadną decyzje będzie już za późno. Tym bardziej, że decydenci w Unii bezczelnie mówią wprost Morawieckiemu, że nie mogą doczekać się jego przegranej w wyborach i odsunięcia od władzy PiS.

Po czwarte decyzję dotyczącą tzw. paktu migracyjnego przepchnięto na poziomie ministrów spraw wewnętrznych, gdzie wystarczyła większości kwalifikowana a nie premierów i głów państw gdzie obowiązuje konsensus czyli zgoda wszystkich. W konkluzjach szczytów unijnych m.in. z lat 2016, 2018 i 2019, jasno zapisano, że „prace nad reformą migracyjno-azylową mają być zakończone konsensusem”.

Pan jako człowiek elity politycznej powinien znać przestrogę europosła PiS Witolda Waszczykowskiego który w rozmowie z „GPc” (Adrian Siwek, „Unijna pułapka migracyjna”, „GPc”, 26.06.2023) ostrzegał, że Komisja Europejska chce zastawić na Polskę pułapkę i kusząc zaliczeniem uchodźców z Ukrainy do puli przyjmowanych migrantów, chce zawłaszczyć sobie kolejne kompetencje. – Jeżeli tak zrobimy, to zaakceptujemy kolejne poza traktatowe uprawnienia komisji – Wychodzi na to, że przejęcie przez KE kolejnych kompetencji Panu nie przeszkadza.

Poseł Zgorzelski stwierdził, iż kraje południa, które z tym problemem się mierzą, wrzuciły to na agendę. Celnie zripostował to prowadzący audycję red Łęcki – jakie kraje południa. Przecież to niemiecka inicjatywa.

Do tej wypowiedzi poseł się nie ustosunkował stwierdził tylko, że nie ma dziś tego problemu. de fakto, tak już do rozstrzygnięcia.

Właśnie, że jest. Pan poseł się myli. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz wyjaśniał, że Berlin naciska na szybkie przyjęcie unijnego paktu migracyjnego, bowiem „odciąży on Niemcy”, nie dopowiedział, że kosztem Europy Środkowo-Wschodniej, a głównie Polaków i Polski. Dlatego nie rozumiem bagatelizowania przez pana problemu.

Wiceszef MSZ Arkadiusz Mularczyk w Programie Pierwszym Polskiego Radia tak skomentował słowa kanclerza Olafa Scholza „w Niemczech mamy nadmiar imigrantów, których nie zaabsorbował niemiecki rynek pracy, którzy nie chcą pracować, którzy stwarzają problem dla niemieckiego społeczeństwa, którzy się nie asymilują, którzy stwarzają problemy – rośnie przestępczość”.

Wicemarszałek Zgorzelski stwierdził, że „jeżeli ktokolwiek miałby prawo to podnosić (problem relokacji) to właśnie Grecja i Włochy które z tym problemem się mierzą”.

Tylko, że te państwa mają problem na własne życzenie. To przede wszystkim ich wina, iż mimo trwającej od lat inwazji migrantów z Afryki na ich kraje, to nie tylko z nią nie walczą, ale radośnie i beztrosko ją wspierają. Najlepszym przykładem jest włoska morska straż graniczna, która przejmuje ich na morzu z pontonów i łodzi wpuszcza na pokład swoich jednostek patrolowych a następnie dowozi do Włoch. A potem drą się na cały świat, że mają problem z migrantami i domagają się ich relokacji po całej Unii. To że kraje graniczące z Ukrainą przyjęły setki tysięcy ukraińskich uchodźców ich nie obchodzi. Mają brać jeszcze tych z Afryki.

Najbardziej prostym i zarazem najskuteczniejszym sposobem jej powstrzymania jest ich zawracanie gdy tylko wpłyną na ich wody terytorialne, oraz zakaz wpływania do portów statków z nimi na pokładzie. Skoro tego nie robią, to dlaczego mają być oni relokowani w całej Europie? Jeżeli nie zabezpieczają swoich granic na lądzie i morzu jak to zrobiła Polska na granicy z Białorusią, to dlaczego my mamy ponosić z tego powodu koszty? To jest tylko i wyłącznie problem tych państw i trzeba o tym wszędzie głośno mówić. Nie zgadzajmy się na relokację nawet jednego.

Nie trzeba być jasnowidzem, by przewidzieć, że obowiązkowa solidarność w perspektywie czasu doprowadzi w Polsce do lawinowego wzrostu przestępczości i sytuacji, jak to ma miejsce we Francji czy Szwecji, gdzie strach jest wyjść na ulicę nie tylko wieczorem. Do tego chcą nas zmusić Niemcy które są jej główną sprężyną.

Do tej pory myślałam, że posłowie PSL w tym Pan nie popełnią błędów Zachodu wiedząc czym kończy się wpuszczenie na swe terytorium obcych kulturowo ludzi, nie chcących się integrować i pracować. W sytuacjach gdy waży się bezpieczeństwo i spokój naszych obywateli, naszych kobiet, dzieci oraz przyszłość Polski, potrafią wznieść się ponad podziałami i bronić interesów Polaków. Widzę jak bardzo się myliłam.

Przykre jest to, iż mimo grożącego nam niebezpieczeństwa wynikającego z obowiązkowej solidarności poseł Zgorzelski się jej nie obawia uważając, że nie dotyczy nas i jest to „bicie piany” będącej wyłącznie elementem kampanii wyborczej.

To nie jest żadne „bicie piany” lecz realne zagrożenie. Lepiej nie zgadzać się na obowiązkową relokację niż wejść z deszczu pod rynnę.

Szkoda, że poseł Zgorzelski nie potrafi widzieć perspektywicznie, lekceważąc zagrożenia i widzi tylko interes własnej partii a nie wszystkich obywateli.

Foto: internet

1 Ryszard Czarnecki, „Antyimigrancki głos ludu”, „GPc”, 26.06.2023