Właśnie kruszy się jedna z podstawowych teorii w psychiatrii minionego 30-lecia, czyli teoria na temat powiązania między depresją a zaburzeniami poziomu serotoniny w mózgu.
Teoria ta stała się podstawą licznych terapii opartych o leki wpływające na poziom tego hormonu mózgowego, w szczególności takie leki, jak słynny „Prozac” i inne tzw. inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny.
Przez kilka minionych lat można było obserwować szczególne wzmożenie w głównym nurcie psychiatrii, gdyż publikacje zespołu Joanny Moncrieff podważały tak naprawdę fundamenty ogromnego „przemysłu depresji”, jaki rozwinął się przede wszystkim w krajach Zachodu i wiązał się z ogromnymi zyskami osiąganymi ze sprzedaży w/w leków oraz związanej z nimi diagnostyką i ekspertyzą psychiatryczną. Moncrieff i jej współpracownicy byli wyśmiewani i atakowani, często w niewybredny sposób (link w komentarzu) jako szarlatani i „niepoważni badacze”.
Zatem z jednej strony wypada się cieszyć, że pomimo wszystkich trudności nauka, jako proces, jest jednak w stanie funkcjonować w oparciu o empiryczne ustalenia, a nie tylko uprzednio wytworzony „konsensus”.
Z drugiej jednak strony – widać tutaj jak na dłoni jak bardzo współczesna nauka jest uwikłana w rozgrywki biznesowo-polityczne i jak trudno jest osobom spoza dziedzin szczegółowych dokonać samodzielnej oceny tego, co się w świecie nauki dzieje.
Wbrew tym wszystkim głosom, które domagają się bezrefleksyjnie, aby „zaufać nauce” musimy mieć świadomość tego, że czasy tej pierwotnej naukowej niewinności mamy już dawno za sobą. Współczesna nauka oraz indywidualni naukowcy, którzy przecież są tylko ludźmi – podlegają ogromnym i zróżnicowanym naciskom oraz licznym pokusom. Wytworzenie takiego, a nie innego konsensusu może wiązać się z miliardowymi zyskami jednych firm i gigantycznymi stratami innych. Interpretacja określonych faktów zgodna z dominującą opinią badaczy może przyczynić się do wzrostu lub upadku całych branż. Wszystko w czasach, kiedy – donoszą o tym liczne publikacje – jest po prostu coraz gorzej z weryfikacją wyników i powtarzalnością eksperymentów.
Oczywiście – przypadek Moncrieff czy np. sytuacja związana z teorią globalnego ocieplenia są szczególne: dotyczą one właśnie takich spraw, które w wyniku przemożnego wpływu na społeczeństwo stanęły w centrum zainteresowań wielu zespołów, w przypadku których każda publikacja po latach została ponownie uważnie przeczytana a wiele kluczowych wyników starannie zweryfikowanych. Tak jednak jest w kilku nielicznych przypadkach. Zbyt często zaś, pod wpływem prawa amerykańskiego, spory naukowe rozstrzygane są w sądach powszechnych, gdzie istotą sporu staje przekonanie ławników wszelkimi, najczęściej demagogicznymi i emocjonalnymi argumentami, za każdą wygraną lub przegraną sprawą stoją korowody opłacanych milionami prawników, a o wyniku bardziej niż argumenty naukowe decydują okoliczności biznesowe, czyli to, co bardziej się danej stronie opłaca…
Sam przestałem już dawno wierzyć w neutralność nauki. To se ne vrati. Nauka może faktycznie być neutralna tam, gdzie uczeni rozważają takie kwestie, jak zmienność pola magnetycznego gwiazd neutronowych, lecz w przypadku badań medycznych czy tam, gdzie w grę wchodzi każdy inny wielki biznes – o żadnej neutralności nie ma już mowy. Wówczas nieomal zawsze dzieje się jakoś tak, że określone opinie „jakimś cudem” zyskują na szczególnym znaczeniu, właśnie one idą w górę w rankingach, są rozważane przez polityków, związane z nimi projekty uzyskują dofinansowanie, na ich temat rozpisują się media i im poświęcane są kolejne konferencje… Tak działa świat i z tym trzeba żyć. Należy jednak przestać ekscytować się kolejnymi doniesieniami o tym, co znowu odkryli „amerykańscy naukowcy” i na temat tego, „co może” oznaczać jakiś tam kolejny wynik. Nieomal wszystkie te sensacje są powiązane z toczącym się na zapleczu konfliktem politycznym, ekonomicznym lub światopoglądowym a takie czy inne wyniki są równie niewiarygodne co wiodące dzienniki.
W sprawie „konsensusu” naukowego trzeba przyjąć strategię Komitetu Noblowskiego, który swoje nagrody przyznaje uczonym pod koniec życia, kiedy faktycznie można ocenić ich wkład oczyszczony z politycznych i biznesowych intryg. Tam, gdzie Komitet Noblowski przyjął inną strategię – czyli w przypadku nagród literackich i pokojowych – tam sami możemy na własne oczy przekonać się o niskiej jakości dokonywanych wyborów i ich bardzo określonym ukierunkowaniu…

Radosław Stupak pisze: ”
Journal of Contemporary Psychotherapy przyznał nagrody za najbardziej wartościowe artykuły naukowe opublikowane w 2022 r.
Artykuły nominowano w 12 kategoriach, w 8 udało się osiągnąć konsensus i przyznać wyróżnienia.
W kategorii „Rozumienie roli i ograniczeń biomedycznych podejść do zaburzeń psychicznych” nagrodzono badanie Joanny Moncrieff i współpracowników za „ich niekończący się wkład w krytyczny przegląd biologicznej hipotezy depresji. Ich praca pomaga obalić wiele przestarzałych, ale powszechnie panujących przekonań na temat biochemicznych podstaw depresji”
(Moncrieff, J., Cooper, R. E., Stockmann, T., Amendola, S., Hengartner, M., & Horowitz, M. (2022). The serotonin theory of depression: A systematic umbrella review of the evidence. Molecular Psychiatry, 1–14)
(w ciągu roku od opublikowania artykuł cytowano ponad 120 razy wg Scopus)
Jak mówi Joanna Moncrieff:
„Przeprowadziliśmy systematyczny przegląd głównych obszarów badań nad powiązaniami między serotoniną a depresją, w tym: badania poziomu serotoniny, głównego metabolitu serotoniny, receptorów serotoniny, transportera serotoniny, badania deplecji serotoniny i badania genetyczne. Żaden z tych obszarów badań nie potwierdził przekonująco teorii, że depresja jest spowodowana niskim poziomem serotoniny. Przeciwnie, badania wykazały, że doświadczanie niekorzystnych wydarzeń życiowych silnie przewidywało czyjeś szanse na depresję w późniejszym życiu. Odkrycia powinny skłonić do ponownej oceny natury i wartości leków przeciwdepresyjnych.”
Z pozostałych trzech nominowanych w tej kategorii artykułów, dwa dotyczyły psychodelików, jeden efektu placebo. Warto też zapoznać się z innymi kategoriami oraz nominowanymi i nagrodzonymi w nich artykułami – daje to pewien pogląd na temat aktualnych obszarów badań w psychoterapii”.
Zostaw komentarz