Pytanie prowokacyjne i retoryczne bo choć jak mawiał Winston Churchill, to najgorszy system „ale nie wymyślono nic lepszego”. To jedno zdanie niech posłuży za komentarz do zwycięstwa partii Marie Le Pen w Francji w I turze wyborów. Tusk i inni zachodni przywódcy rozdzierają szaty, ale można im powiedzieć, to także wasza „zasługa”. Jeśli pomstujecie, to także na siebie. Na wasze błędy, niedotrzymywanie wyborczych obietnic, nieliczenie się z oczekiwaniami i nastrojami społecznymi.

Polityczny czas nie jest linearny, ale ma postać koła. Cyklicznie powtarzają się podobne do siebie wydarzenia oraz rządy. Raz wygrywają liberałowie lub lewica, a innym razem, prawica. Taki jest „urok” tego systemu i załamywanie rąk przez Tuska, Macrona i innych unijnych polityków nad zwycięstwem radykalnej prawicy we Francji niewiele pomoże. Z przekąsem można powiedzieć, będą mieli to, co sami sobie wybiorą, bo wyborców i lewicy, która stanęła na podium na drugim miejscu i prawicy we Francji łączy jedno, niechęć do Macrona. Oj nagrabił on sobie, oj nagrabił. I tu nie chodzi o politykę zagraniczną, w której obszarze chciał już wysyłać przysłowiowego Jeana na Ukrainę, ale przede wszystkim politykę wewnętrzną.

To ona doprowadziła Francuzów do głosowania na skrajną prawicę, która tak jak Trump chce by „Francja była przede wszystkim”.
Ogromne zubożenie dużej części społeczeństwa spowodowane dramatycznym wzrostem cen nośników energii, gazu i prądu. Rosnące bezrobocie. Spadek realnych dochodów wielu Francuzów. Wzrost przestępczości przypisywany w dużej mierze migrantom spoza Europy. Ogromne problemy francuskich farmerów, do których przyczyniły się m.in. import taniego zboża z Ukrainy, drastyczny wzrost cen oleju napędowego oraz „zielony ład”.

Francuzi podobnie jaki inne nacje wybierają „portfelem”. Jak jest pusty, szukają tych, którzy go napełnią. A potem na nich głosują.

Już Chrystus wiedział, że Ewangelia na pusty żołądek nie wchodzi, dlatego najpierw nakarmił tłumy, które za nim szły. Niby proste i oczywiste, ale politykom po kilku latach rządzenia trudno to zrozumieć.

Tusk i jego partia na własnej skórze się o tym przekonali przegrywając z PiSem wybory w dwa tysiące piętnastym roku. Ich biadolenie, że „kasa jest pusta” populiści z partii Kaczyńskiego zamienili na „damy wam pięćset plus, ale siedźcie cicho i pozwólcie nam rozwalać system”.

Nie narzekajmy zatem na wyniki demokratycznych wyborów bowiem to nie wyborcy są winni, ale ci, którzy ich zawiedli. Aktualnie rządzący. I we Francji i w Polsce. System bowiem może i do kitu, ale dotąd nie wymyślono nic lepszego.

Zdjęcie archiwalne z własnych zasobów, Pałac Prezydencki, Warszawa, Foto, Damazy Kwiatkowski.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl