Odpowiadam na zadane pytanie:

Żyjemy w czasach przełomu politycznego, społecznego, kulturowego, gospodarczego i militarnego. Tusk, mimo całej swojej sprawności, jest politykiem mentalnie zasiedziałym w latach 90. Całe jego modus operandi zostało wykute w tamtych czasach i zasadniczo się nie zmieniło. „Dołączanie do Zachodu” jako fundamentalna ambicja, Polska jako peryferium, prowincja, która powinna być wdzięczna, że jej „skapuje”, tradycjonalizm i nacjonalizm jako śmiertelne zagrożenia dla tak rozumianej wizji.

Tymczasem świat się fundamentalnie zmienił przez 30 a nawet tylko przez ostatnich kilkanaście lat. Zmieniła się Polska, zmienili się Polacy. Z jednej strony mamy rozkład tradycyjnych norm i więzów społecznych, z drugiej – coraz mocniejsze odrzucenie kompleksów i coraz śmielsze aspiracje. Wyrosło całe nowe pokolenie, w którym jest mocny opór wobec starych zaklęć.

System demoliberalny chwieje się w posadach w swoim rdzeniu, na całym Zachodzie a Trump, Brexit, Marine Le Pen, AfD, Meloni, FPÖ, Orban itd. nie są „wypadkami przy pracy” tylko nowym, potężnym trendem. Tusk w tym wszystkim odnajduje się bardzo słabo, jego elastyczność ograniczona była do brylowania na salonach świata zdominowanego przez Obamę i Merkel.

Tusk sam też nie wykreował żadnego systemu władzy, on po prostu zaadaptował się do potrzeb różnych grup interesu dominujących po 1989 i dlatego w latach 2007-2014 sprawował w miarę efektywną kontrolę. Choć w mojej ocenie zawsze bardziej koordynował niż przewodził. Nie zbudował wówczas, ani później, ani nie buduje teraz żadnego specjalnie przemyślanego systemu tylko był niejako „namiestnikiem” wewnętrznych i zewnętrznych sił systemu (III RP nad Wisłą i systemu unijnego w Europie).

Choć niektórzy uważają go za „ojca współczesnej polaryzacji” w Polsce, kiedy, przegrywając podwójnie wybory w 2005, rozpoczął opowieści o „moherowych beretach” (co zabawne, panie i panowie, którzy wówczas byli w sile wieku i uważali za stosowne nabijanie się z religijnych staruszek dziś są często dużo bardziej sfanatyzowanymi politycznie staruszkami, tyle, że nie modlą się na różańcu i chętniej bluzgają), to ja uważam, że on ten jeden raz w historii po prostu wpisał się trafnie w trend. Polaryzacja rośnie wszędzie.

Przemysł pogardy miał się całkiem dobrze i przed „złotą erą Tuska”. Po prostu przed 2005 rokiem piętnowana „ekstrema” mierzona była głównie słuchalnością Radia Maryja i poparciem dla LPR oraz Samoobrony. Byłem w tej piętnowanej mniejszości jako nastolatek, doskonale rzecz pamiętam. Od 2005/6 do tego „narożnika” dołączył PiS i w sumie okazało się, że problem liberalne elity mają już z większością narodu.

Podsumowując – to kim otacza się Tusk jest tylko pochodną tego jak (nie)rozumie rzeczywistości, jak nie potrafi się do niej zaadaptować a przede wszystkim faktu, że podległa mu struktura polityczna nigdy nie była budowana jako siła przywódcza, prowadząca państwo w określonym kierunku. To jest ekipa podstarzałych administratorów przyzwyczajonych do cieplarnianych warunków zewnętrznych i wewnętrznych.

Na koniec, kadry są słabe również z powodów rynkowych – z punktu widzenia dobrze zarabiających specjalistów z największych miast w Polsce, dziś pójście w politykę to masa pewnych problemów i wysoce niepewne korzyści. Przez korzyści rozumiem nie tylko jakieś osobiste cele ale nawet idealistyczną chęć sensownej pracy na rzecz kraju. Taki specjalista, zwłaszcza przy obecnym rządzie, może spodziewać się:
– braku możliwości przeprowadzenia czegokolwiek sensownego,
– niższych zarobków niż na rynku,
– politycznego stempla na czole do końca życia,
– uwikłania w jakieś sytuacje wątpliwe prawnie czy wręcz zagrożone odpowiedzialnością przed sądem – zwłaszcza po zmianie władzy.

Tusk nie ma sensownych, bitnych politycznie i posiadających szerokie horyzonty kadr bo kiedyś udawało mu się rządzić wiele lat bez nich a teraz budować je jest już o wiele za późno. Zwłaszcza, gdy świat zmienia się w dokładnie przeciwnym kierunku niż 20 czy 30 lat temu Tusk zakładał.

Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.