IDF, izraelska armia, rozpoczęła ofensywę lądową w mieści Gaza, która płonie po izraelskich nalotach. Tylko w ciągu ostatniej nocy zginęło ponad czterdzieścioro Palestyńczyków, głównie kobiet i dzieci. A ONZ i państwa zachodnie, prócz pustych słów potępienia, nie robią nic. Amerykańska i natowska broń służy do zabijania cywili. Czy życie Palestyńczyków jest mniej warte jak cywilnych ofiar na Ukrainie?

Ludobójstwo Izraela w Strefie Gazy nie ma precedensu w powojennej historii Bliskiego Wschodu.
Rozmyślnie, z premedytacją, bezkarnie i na oczach całego świata państwo, które miało być ostoją dla ofiar Holocaustu, same go dokonuje w Gazie na cywilnych ofiarach.
Ofiary stały się katami.
A na dodatek kpią sobie z płynących zewsząd wezwań do zaprzestania mordu kobiet i dzieci.

Cała ta sytuacja pokazuje słabość organizacji takich jak ONZ czy Liga Państw Arabskich, które poza pustosłowiem nie są w stanie zareagować mocniej.
Unia Europejska zaś z hipokryzją godną Trumpa, wysyła Izraelowi pięćset pięćdziesiąte pierwsze wezwanie do deeskalacji konfliktu.

A można byłoby i trzeba uderzyć Izrael mocniej.

Przede wszystkim wstrzymać cały eksport uzbrojenia z państw zachodnich, głownie z USA.

Nałożyć ostre sankcje gospodarcze i zawiesić status umową handlową Izraela z UE.

I po trzecie, odizolować dyplomatycznie i politycznie, na arenie międzynarodowej.

A w Polsce, dodatkowo, ambasadora Izraela uznać za persona non grata.

Przede wszystkim się nie bać zarzutów o antysemityzm, którym szermują politycy izraelscy wobec każdego, kto potępią ludobójstwo w Gazie.
Izrael, pod rządami Netanjahu, zasłużył sobie na to by jak Rosja, być pariasem świata.