Kilka minut wystarczyło, by armia USA bez strat własnych schwytała Nicolasa Maduro. Waszyngton oskarża go o kierowanie narkokartelem i zapowiada sąd w USA. Trump mówi o pokoju w Wenezueli, pomocy Kubie i dystansuje się od Putina.
Armia amerykańska pokazała swoją siłę i sprawczość w walce z politycznym draństwem. W wyniku trwającej zaledwie kilka minut operacji wojskowej Amerykanie, bez żadnych strat własnych, schwytali prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro Morosa. Od lat oskarżają go o to, że jest faktycznym szefem kartelu narkotykowego terroryzującego ludzi na obu amerykańskich kontynentach.
Jak mówił w Mar-a-Lago prezydent Donald Trump, celem operacji wojskowej w Wenezueli była eliminacja wenezuelskiego narkoterroryzmu oraz zaprowadzenie w tym kraju pokoju, wolności, sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Nicolas Maduro oraz jego żona mają stanąć przed sądem w Stanach Zjednoczonych.
Prezydent Trump odniósł się również do sytuacji na Kubie, którą określił jako katastrofalną. Stwierdził, że „Kubie będzie trzeba pomóc”, nie precyzując jednak, o jaką pomoc chodzi.
Odpowiadając na pytanie dotyczące możliwości zakończenia konfliktu na Ukrainie, oświadczył natomiast: „nie jestem zachwycony Putinem”.
Autor: Jerzy Lesław Gwiżdż Polski polityk, adwokat, radca prawny i samorządowiec, poseł na Sejm II i III kadencji, w latach 1990–1994 prezydent Nowego Sącza.
Zostaw komentarz