Mało znany fakt czyli irański problem demograficzny jako m. in. pokłosie polityki tego państwa, ostro walczącego przez ponad 20 lat z wysoką liczbą narodzin.

Iran jest 10 razy większy od Izraela pod względem ludności; ponad 92 miliony mieszkańców do około 9.5 miliona obywateli Izraela. Ale ta proporcja zmienia się i będzie się zmieniała przez najbliższe dekady tylko w jedną stronę – na korzyść państwa położonego w Palestynie.

Potężna ilość Irańczyków jest efektem typowego boomu demograficznego II połowy XX wieku. W latach 60. wskaźnik dzietności kobiet w Iranie wynosił około 6.5 W latach 80., czyli już po rewolucji i utworzeniu Republiki Islamskiej, był nieco niższy ale ciągle szacowany jest na 5-6 dzieci na kobietę. Dzięki temu liczba mieszkańców kraju skoczyła z 11-12 milionów w 1945 roku do zawrotnej wartości ponad 90 milionów obecnie.

To już jest przeszłość. Od lat 80. dzietność w Iranie gwałtownie spada. W 2025 roku wyniosła już tylko 1.49 dziecka na kobietę, osiągając najniższą obok Turcji wartość na Bliskim Wschodzie i zbliżając się do poziomów znanych w Europie. Na rynku pracy ciągle tego nie widać. Problemem jest nadmiar rąk do pracy, bezrobocie i brak perspektyw, bo jest na nim mnóstwo ludzi średniego i najmłodszego pokolenia, w tym roczników lat 90., kiedy Iran wciąż miał zastępowalność pokoleń.

Niemniej, przyszłość rysuje się jasno; kryzys demograficzny, znany choćby z Polski, uderzy w nich, tylko po prostu o jedno pokolenie później, gdy roczniki lat 90. zaczną schodzić z rynku pracy. Fenomen dzietności Izraela, utrzymującej się od dekad na w miarę stałym poziomie 2.5-3 dzieci na kobietę, jest materiałem na inny artykuł. Tak czy inaczej trend jest jasny.

Głębokie przyczyny załamania się demografii na świecie zacząłem opisywać już jakiś czas temu. Nie omijają one Iranu oraz innych państw muzułmańskich. Polecam w tym zakresie Państwa uwadze np. ten wpis: https://www.facebook.com/share/p/1CuCW1L37t/?mibextid=wwXIfr

Konstruując go nie napisałem jednak o jednej ważnej sprawie dotyczącej Iranu. Otóż tempo spadku dzietności w tym państwie w latach 90. XX wieku jest zupełnie bezprecedensowe, być może najwyższe w tak krótkim czasie w historii całego świata. Oprócz zmian techno-cywilizacyjnych ważną rolę odegrał tu jeszcze jeden czynnik – planowa polityka państwa zmierzająca do ograniczania liczby narodzin.

Tak, dla wielu osób może być to zaskoczeniem ale państwo ajatollahów od drugiej połowy lat 80. do roku 2010 realizowało program promowany pod hasłem „mniej dzieci lepsze życie” oraz „dwójka dzieci wystarczy”. Na propagandzie antynatalistycznej się nie skończyło. Poluzowano przepisy dotyczące sterylizacji oraz aborcji i ograniczono wsparcie państwa w zakresie wynagrodzeń, ubezpieczeń czy urlopów macierzyńskich dla rodzin z większą liczbą dzieci.

Tak zarysowaną linię kontynuowano do 2010 roku, kiedy okazało się, że dzietność spadła znacząco poniżej 2.0 a władze zaczęły zdawać sobie sprawę z problemów jakie wynikną z tego w przyszłości. Państwo zmieniło wówczas politykę i retorykę na pro-natalistyczną, zarysowując ambitny cel 150 milionów Irańczyków w roku 2050.

Co, jak wskazują wszystkie znaki na niebie i ziemi, już nie ma szans się wydarzyć. Liczba ludności będzie jeszcze rosła przez jakiś czas, ale tylko do momentu aż umierać zaczną najliczniejsze roczniki z wyżu II połowy XX wieku. Populacja zaczęła się szybko starzeć. Problem ten nie ma dużego wpływu na obecny konflikt ale będzie rzutował na daleką przyszłość Iranu.

Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.