Moim zdaniem taki scenariusz jest mało prawdopodobny w najbliższym czasie, ale nie można go całkowicie wykluczyć w dłuższej perspektywie. Ewentualna agresja mogłaby nastąpić dopiero w szerszym kontekście globalnych napięć – na przykład w związku z konfliktem wokół Tajwanu.

Obecnie Rosja pozostaje silnie uwikłana w wojnę po Inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Konflikt ten znacząco wyczerpuje jej potencjał militarny, gospodarczy i demograficzny. Nawet w przypadku osiągnięcia przez Moskwę swoich celów, utrzymanie kontroli nad Ukrainą byłoby ogromnym wyzwaniem – należy się liczyć z długotrwałą wojną partyzancką, która dalej absorbowałaby jej siły.

Sytuacja mogłaby się jednak zmienić w przypadku otwartej konfrontacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, szczególnie w rejonie Tajwanu. W takim scenariuszu uwaga i zasoby NATO mogłyby zostać częściowo przekierowane na Indo-Pacyfik. To potencjalnie stworzyłoby dla Rosji strategiczne „okno możliwości”.

W takiej sytuacji Moskwa – mając zaplecze polityczne lub gospodarcze ze strony Chin i mniejsze obawy o ich działania na własnym kierunku – mogłaby rozważyć bardziej ofensywną politykę wobec Europy Środkowo-Wschodniej.

Warto jednak podkreślić, że Polska jako członek NATO korzysta z mechanizmu kolektywnej obrony, co pozostaje kluczowym czynnikiem odstraszającym. Dlatego bardziej prawdopodobne niż pełnoskalowy atak pozostają działania hybrydowe, presja polityczna czy operacje destabilizujące.

To oczywiście tylko jedna z możliwych analiz – chętnie poznam Wasze opinie.