Kiedy stare wartości upadają, przez pewien czas panuje chaos. Tak pisał Friedrich Nietzsche.
To moment, w którym świat traci dawne punkty orientacyjne. Normy się rozmywają, autorytety słabną, a rzeczy, które przez pokolenia wydawały się oczywiste, nagle zaczynają być kwestionowane. Dzieje się tak zawsze wtedy, gdy następuje przewartościowanie świata.
Cele się zmieniają. Tradycja przestaje być drogowskazem. Stare hierarchie tracą znaczenie.
W takich chwilach ludzie czują niepokój. Mówią, że świat stał się obcy, że coś się skończyło, choć jeszcze nie wiadomo, co zajmie jego miejsce.
Czy tak nie dzieje się teraz?
Filozofia i historia podpowiadają jednak, że takie momenty pojawiają się w dziejach cywilizacji regularnie. To chwile przejścia między epokami i być może właśnie w takiej chwili jesteśmy.
Stare porządki odchodzą, a nowe dopiero się rodzą. Dlatego rzeczywistość przypomina krajobraz w trakcie przemiany: niepewny, niespójny, czasem chaotyczny.
Historia zna takie momenty. Jednym z najbardziej przełomowych był rozpad Cesarstwa Rzymskiego. Dla współczesnych wyglądało to jak koniec świata. Porządek, który trwał przez stulecia, nagle zaczął się rozpadać, a dawne instytucje, prawa i hierarchie traciły znaczenie.
Innym wielkim wstrząsem była Rewolucja Francuska. Zaczynała się od wielkich haseł wolności i równości, a skończyła się terrorem, gilotyną i społecznym wstrząsem, który na dziesięciolecia zmienił Europę. Stary świat runął, ale nowy rodził się w bólu i chaosie.
Być może więc to, co dziś wielu ludzi odczuwa jako dezorientację świata, nie jest jego końcem.
Może jesteśmy po prostu na krawędzi zmiany epoki.
Pozostaje jednak pytanie najważniejsze. Czy epoka, która nadchodzi, okaże się lepsza czy gorsza?
Historia pokazuje, że o losie cywilizacji nie decyduje sam postęp ani technologia. O wszystkim rozstrzygają wartości, które zaczynają rządzić światem.
Bywało jednak i tak, że ludzie przeczuwać zaczynali nadejście epoki, której się bali.
Jednym z nich był na przykład Stanisław Ignacy Witkiewicz. W swojej powieści „Pożegnanie jesieni”(moja ulubiona)opisywał świat, w którym dawna kultura i indywidualizm powoli zanikają, a na ich miejsce pojawia się cywilizacja masowa, pozbawiona duchowego rdzenia.
Gdy w 1939 roku Europa zaczęła pogrążać się w katastrofie II wojny światowej, uznał, że właśnie zaczyna się epoka, której nadejście przeczuwał i której najbardziej się obawiał. W obliczu tej katastrofy, nie czekał. Popełnił samobójstwo.
A więc pytania, które naprawdę stoją dziś przed nami, brzmią:
Czy wartości, które nadchodzą, będą silniejsze od tych, które odchodzą?
Czy nowy porządek zbuduje człowieka, czy raczej go osłabi?
Czy cywilizacja potrafi odnowić swoje fundamenty, zanim utraci je całkowicie?
I wreszcie pytanie najważniejsze, które każdy z nas powinien sobie zadać:
Czy potrafimy jeszcze rozpoznać wartości, które naprawdę warto ocalić, zanim zmieni się epoka?
Zostaw komentarz