Fabryka Broni „Łucznik” w Radomiu, mimo inwestycji i rosnącego zapotrzebowania na uzbrojenie w Europie, stoi przed widmem zwolnień. Powód? Brak zamówień z MON. W cieniu wojny na Ukrainie i programu SAFE sytuacja rodzi pytania o strategię państwa.

Sytuacja w w staje się symbolem szerszego problemu w polskim przemyśle zbrojeniowym. Zakład z ponad stuletnią tradycją, odpowiedzialny za produkcję karabinków GROT, znalazł się w krytycznym momencie – nie z powodu braku kompetencji czy popytu, lecz przez brak decyzji ze strony MON.

Jeszcze w listopadzie 2025 roku otwarto nowoczesną halę produkcyjną o powierzchni ponad 3500 m². Inwestycja warta przeszło 30 milionów złotych miała umożliwić zwiększenie produkcji do 80 tysięcy sztuk broni rocznie. Była to odpowiedź na rosnące potrzeby armii oraz napiętą sytuację bezpieczeństwa w regionie, szczególnie w kontekście trwającej WOJNY.

Paradoks polega na tym, że w momencie, gdy Europa intensyfikuje zbrojenia, a programy takie jak SAFE mają wzmacniać zdolności obronne państw członkowskich, polski producent broni pozostaje bez zamówień. Dokumentacja analizowana jest miesiącami, decyzje nie zapadają, a czas działa na niekorzyść zakładu.

W maju wygasają ostatnie kontrakty. Brak nowych oznacza realne zagrożenie dla miejsc pracy – według związkowców nawet 140 osób może stracić zatrudnienie. Najbardziej zagrożeni są pracownicy na umowach czasowych, które po prostu nie zostaną przedłużone.

Krytycy wskazują, że taka sytuacja wpisuje się w znany schemat: brak wsparcia dla państwowych przedsiębiorstw prowadzi do ich osłabienia, a w konsekwencji – do prywatyzacji lub sprzedaży. W warunkach rosnących zagrożeń geopolitycznych może to oznaczać utratę strategicznych zdolności produkcyjnych.

Brak spójnej polityki zakupowej i przeciągające się procedury mogą mieć poważne konsekwencje nie tylko dla samego zakładu w Radomiu, ale dla całego systemu bezpieczeństwa państwa. W czasie, gdy inne kraje przyspieszają produkcję i modernizację armii, Polska ryzykuje utratę potencjału, który sama wcześniej zbudowała.

Pytanie, które dziś coraz częściej pada, brzmi: czy to tylko opóźnienie administracyjne, czy świadome działanie prowadzące do stopniowego wygaszania krajowego przemysłu zbrojeniowego?