Przewija mi się „po artykułach” temat tej wielkiej zbiórki a wraz z nią postacie o których nawet wcześniej nie słyszałem.
Mam swój wiek i skrajnie inne zajęcia, zainteresowania oraz kanały tematyczne i nie sposób „wciągać” wszystkiego co jest w sieci.
Tym bardziej, że więcej już śmieci niż czegoś wartościowego.
Wychowywałem się, dorastałem w Jarocinie. Moja szkoła była przy stadionie gdzie odbywały się koncerty a park przy nim „należał do nas” dzieciaków, którzy mieszkali czy spędzali jak ja czas niedaleko.
Mieliśmy nieustannie kontakt w czasie koncertów z osobami, któzy przybywali ze wszystkich stron Polski. Przebierali się w pociągu, aby wyglądać i zachowywać się inaczej niż w swoich domach, miejscowościach, szkołach.
W Jarocinie zetknąłem się z Owsiakiem, jego początkami „jąkały”, który organizował przygłupawe „happening” (dla mnie dzieciaka nie były ani śmieszne ani wnoszące coś wartościowego).
Pisałem już o tym, że jako 13 latek miałem obok wywiad z Walterem Chełstowskim w mobilnym radio a obok „odstawiał cyrk” i irytował mnie.

Chcę przez to powiedzieć, że od dziecka widziałem jak „to wszystko się zmienia”, jak tworzą się okoliczności, sytuacje, jak jedni upadali i nikt o nich nie pamiętał a jak inni wyrastali na „gwiazdy”.

I tu zainteresował mnie Bedoes, który po tej zbiórce zaczął „świecić” jeszcze większym blaskiem.

Postanowiłem chwilę się nad nim pochylić, posłuchać tekstów, zobaczyć teledyski.

W skrócie …

Jeżeli polskie dzieciaki i młodzież potrzebuje takiego Bedoesa i jego tekstów, to znaczy, że nie jest dobrze.

Ja wiem, dzięki swojej trójce dzieci, że „różowo nie jest” w rodzinach, ale jeżeli Bedoes jest aż tak popularny, to musi być nawet gorzej niż ja się nasłuchałem.

Dlaczego moje dzieci nie wiedzą nawet kto to jest Bedoes i ten cały syf, który towarzyszy mu w teledyskach i tekstach?

Pewnie dlatego, że nie muszą leczyć ran moczem (przemywanie ran
dezynfekcja w sytuacjach awaryjnych).

Tak dokładnie widze twórczość tego kolesia.

On i jego teksty (a umie napisać, to prawda) mogą dotrzeć wyłącznie do „chorych z problemami”. Tylko zasiane na oborniku dadzą plon.

I dlatego uważam, że jest źle.
Nie dość, że mamy coraz mniej dzieciaków, to do tego najwyraźniej wielu z nich jest w rodzinach (miejscach, które powinny być rodzinami), które tylko na zewnątrz uchodzą za „zdrowe”.

Co tu dużo gadać. Znajome dzieciaki moich dzieciaków. Jedna dziewczynka po rozstaniu rodziców stwierdziła, że jest chłopcem a drugi, któremu kasa płynęła szerokim strumieniem, choć sam miał dziewczynę stwierdził, że sam zostanie dziewczyną. Najmłodszy pokazuje mi jakiś czas temu koleżankę, która w wieku 12 lat ma TikToka i może rywalizować co do sposobu zachowania z wyuzdanymi koleżankami po 18tce, itd.

W czasach, kiedy ja miałem 13 lat, to był inny bunt młodych, choć problemy bywały podobne w rodzinach.
Jednak, kiedy posłuchamy muzyki, treści z tamtych koncertów, to był to jednak poziom. Cholernie wysoki poziom!

Badoes dla mnie to „mocz na rany” współczesnych dzieciaków.
Taka dezynfekcja w sytuacji awaryjnej.

Pomoże jeżeli oddający mocz jest zdrowy (brak bakterii w moczu).
… ale ten koleś nie wygląda sam na zdrowego, choć stwarza inny wizerunek i zapewne na tym doskonale zarabia.

Nie ma porównania do muzyki i tekstów z moich czasów, choć w Jarocinie gromadziły się takie same dzieciaki, z podobnych domów, z problemami, do tego paskudztwa, z pozoru z pozytywnym przekazem, generowanego przez takiego Badoesa.

Autor: Diario