Poniektórym Czytelnikom  zapewne łezka w oczętach się pojawi na wspomnienie sowieckiego werbalnego skrótu CCCP.

W czasach słusznie minionych, aczkolwiek w chwili obecnej w TENKRAJU (jak formułowała to słynna premierka Kopaczka) po zarządem Herr DONALDA Franza  TUSSKA jedynie cuś niecuś przeobrażonych (przypudrowanych) tenże skrót oznaczał: CEP, CEPA CEPEM ……… POGANIA.

Rechotaliśmy się z takiego określenia sowieckiego gułagu permanentnie walczącego o pokój… a nawet przedpokój niezmiennie.

Dokonując wiwisekcyjnej transformacji powyższego określenia zasadnie uznać możemy o daleko idącej korelacji z zastosowanym w niniejszym felietonie tytułem  z sukursywnym, jednoznacznie semantycznym nostalgicznym wspomnieniem CCCP.

Śpieszymy w tym miejscu wytłumaczyć naszą tak dalece idącą konstatację.

W felietonie Patologia (nie)ukarana pisałem:

16.04.2026r odbyła się przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozprawa w sprawie vs prof. dr hab. Mateuszowi Pipieniowi z Uniwersytetu Ekonomicznego. Meritum procesu odnosiło się do mobbingu i wyeliminowania imienia i nazwiska osoby powódki przez pozwanego z wspólnie zrealizowanego opracowania naukowego, który miał zostać publicznie opublikowany.

Przytaczam sentencję zapadłego wyroku:

1.nakazuje pozwanemu Mateuszowi Pipieniowi przeproszenie powódki za naruszenie jej dób osobistych w postaci prawa do dorobku naukowego poprzez przesłanie, w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku, na jej adres wynikający z pozwu, listem poleconym, pisemnego oświadczenia o treści „Przepraszam powódkę za pominięcie jej jako współautorki artykułu pod tytułem – Maximum Likelihood Estimates od CAMP β’s for the US and PL Banking Sector Indices under Heavy Tailed and Asymmetric Distributions skierowanego do publikacji w czasopiśmie Statistic in Transition

Prof. Mateusz Pipień”,

Przypomniany został notoryjny fakt, że od tego typu osób jaki prezentuje pozwany społeczeństwo oczekuje permanentnego posiadania przez nich (oraz codziennego przestrzegania!) wysokich standardów aksjologicznych. Tego typu niezwykle wysokie standardy aksjologiczne ustanawia także ustawa o szkolnictwie wyższym z 2018 r. oraz Kodeks Etyki Nauczyciela Akademickiego.

Pozwany bowiem już od wielu uczy studencką młodzież i winien służyć swoim własnym doskonałym przykładem w tej kwestii tj. stanowić wzorzec z Sevres dobrego zachowania i respektowania wszelakich unormowań prawnych i obyczajowych.

Niestety aktualnie ponad 50-letni M. Pipień stanowi klasyczne exemplum charakteru człowieka, który dla swojego wybujałego egotyzmu postanowił całkowicie zresetować niezwykle pomocne w życiu moralne instrumentarium jakim jest po prostu ludzkie sumienie.

Dokonując z pełną premedytacją dokumentnej apriorycznej amputacji tegoż instrumentarium aktualnie realizuje na co dzień swoje zachowania zgodnie z woluntarystyczną wytyczną: hulaj dusza, piekła nie ma……

Eliminując wspomniane sumienie pozwany w pełni utożsamił się z innymi patologicznymi osobnikami (jak np. pedagogiczny guru B. Śliwerski) realizujących swoje podobne zadania i obowiązki w domenie akademickiej, bowiem wspólnym mianownikiem tego typu zachowań (następczo kierowanych na drogę sądową) jest bezwzględna  konieczność pozbycia się sumienia.

Pozbycie się tegoż strażnika ludzkich zachowań powoduje właśnie utratę empatii wobec bliższego i dalszego otoczenia, a w konsekwencji również do popełniania także przestępstw oraz ajustycjalnych czynów.

Następczo dnia 20.04.2026r  przekazano za listem przewodnim w/w wyrok rektorowi Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, aby ten mógł się w sposób całkowicie bezstronny odnieść do haniebnego czynu jakiego dopuścił się prof. M. Pipień i wyciągnąć wobec niego stosowne konsekwencje.

Wypisz, wymaluj podobnie jak w sprawie słynnego  plagiatora drabiny Bogusia Śliwerskiego tenże rektorek o charakterze ewidentnego leniwca zamilkł w sposób absolutny zaświadczając tym samym w sposób niepodważalny, że w pełni toleruje wielce naganną postawę delikwenta Mateusza, którego zachowanie naraża uczelnię na szwank i utratę dobrego imienia.

O meritum sprawy został także powiadomiony lewacki szef resortu nauki M. Ku..lasek wymownie jednak przyjmując milczącą postawę. Aleć to ich broszka …. i sumienie, względnie całkowity brak tegoż.

Cóż jednak czyni rektorek UE, a bliski koleś M. Pipienia? Czy ktoś zgadnie?

Otóż zamiast pozbyć się amorycznego huncwota, któremu policja odebrała prawo jazdy za jazdę po pijaku, naruszającego dobre imię UE, raptem kilka dni po zapadłym wyroku (24.04.2026 r.) wręczył Pipieniowi dyplom uznania i medal 100-lecia uczelni!!!!

Po prostu bezczelnie kpiąc w tzw. żywe oczy w barejowskim stylu oznajmiają: nie mamy waszego płaszcza …. i co nam zrobicie???

Czy leci z wami pilot ???

Rzecz jasna pozbawiony jakichkolwiek oczekiwanych parametrów aksjologicznych nasz kłamczuszek Mateuszek nie omieszkał urbi et orbi o powyższym fakcie z lubością się pochwalić.

Tym samym wysłał  (być może niechcący) czytelny i wielce wymowny sygnał:

– możesz absolutnie nie respektować dekalogu, przepisów kodeksu karnego czy też cywilnego, Kodeksu Etyki Nauczyciela Akademickiego, a tego M. Pipień się ewidentnie dopuścił, pod warunkiem, że rektor uczelni to twój kumpel z którym można się umówić na wódeczkę i dziewczynki.

Oczywiście to ostatnie to tyko moje domniemanie, jak najbardziej jednak uprawnione wobec reakcji rektorka na ujawnione ewidentne łajdactwo.

Podobnie na takie nieakceptowalne zachowania lewicowy szef MNiSZW kompletnie nie reaguje….. może ogłuchł i oślepł??

Do tej pory żyliśmy w przeświadczeniu, że „doktryna Neumana” obowiązuje tylko w ramach jednej, POlitycznej sitwy.

Tymczasem okazuje się, że w środowiskach z natury bardziej hermetycznych żadna kara nie grozi oczywiście pod warunkiem bycia wewnątrz bańki. A jakiekolwiek próby wykazania społeczeństwu, jak jest w istocie, powodują zacieśnienie szeregów oraz tzw. syndrom oblężonej twierdzy.

W efekcie mamy zatem zachowania irracjonalne z pozoru, komunikujące społeczeństwu, że za naganne zachowanie czeka… nagroda!

Wydaje się jednak, że ważniejszy od społecznego wrażenia jest komunikat skierowany do własnej bańki.

Oczywiście znane jest mi stare porzekadło o dzbanie, który wodę nosi…

I wiem, że chamstwo, buta, łgarstwo i bezczelność kroczą przed upadkiem.

Ale to, co dzieje się wokół nas stanowi prawdziwy wysyp podobnych zachowań.

Coraz wyraźniej widać, że wszystkiemu winien jest SYSTEM, który wypracował moralność korporacyjną. Można by zacytować Lenina:

Moralne jest to, co służy klasie robotniczej.

Teraz moralne jest to, co służy danej korporacji.

Nie tylko. Część Czytelników pamięta jeszcze minione czasy, gdy opis złodziejstwa jakiegoś lokalnego partyjnego kacyka było poczytywane za atak na partię.

Mamy do czynienia z tym samym, ale już w ujęciu rozproszonym.

Po prostu sprawa przeciw Pipieniowi nie jest napiętnowaniem pojedynczego zachowania człowieka, który jakimś dziwnym kaprysem historii znalazł się w miejscu, do którego zwyczajnie moralnie nie dorósł, ale w odbiorze rektorka i innych jest odbierana jako atak na… Naukę Polską!

To samo widzieliśmy już w przypadku plagiatora drabiniastego Śliwerskiego.

Podobne zachowania obserwujemy również w przypadku innych grup społecznych (oczywiście odpowiednio silnych, bo np. po hodowcach papużek falistych można skakać do woli).

Czeka nas reforma Państwa na każdym szczeblu.

Ale przede wszystkim przebudowa świadomości.

I to by było na tyle, jak mawiał śp. prof. Jan Tadeusz Stanisławski.

 

29.04 2026