Leszek Miller pisze: „Widzę, że biuro propagandy zwolenników banderyzmu w Polsce rozesłało nowe wytyczne. Atakując prezydenta Nawrockiego za zapowiedź odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego w związku z nadaniem jednostce armii ukraińskiej imienia „Bohaterów UPA”, nakazuje się powoływać na przykład Gerharda Schrödera.
„Skoro jemu nikt nie odbiera Orderu Orła Białego, to dlaczego odbierać go Zełenskiemu?” – pytają miłośnicy UPA.
Różnica jest oczywista. Schröder nigdy nie nadał żadnej jednostce Bundeswehry imienia „Bohaterów Einsatzgruppen”, „Bohaterów SS Totenkopf” ani „Bohaterów SS Leibstandarte Adolf Hitler”. Nie uczestniczył też w państwowej rehabilitacji formacji odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne i ludobójstwo.
Jeżeli ktoś nie dostrzega różnicy między Schröderem a honorowaniem sprawców ludobójstwa, to obnaża własną moralną ślepotę. A jeśli tę różnicę dostrzega, lecz udaje, że jej nie ma, to znaczy, że rola adwokata banderyzmu jest dla niego ważniejsza niż elementarna przyzwoitość”.
Kolejny raz udostępniam Millera, piekło zamarzło już drugi raz.
Oczywiście nie jestem miłośnikiem Schroedera, uważam go wręcz za szkodnika, ale Miller ma RACJĘ. Mam wrażenie, że Ukraińcy i ich zwolennicy tylko pogarszają swoją sytuację, bo ich wszystkie argumenty są po kolei obalane i pokazują, że jest pewien problem CYWILIZACYJNY między Ukraincami a cywilizowanym światem. Problem polegający na tym, że to co jest dla cywilzowanego świata wstrząsającą godną potępienia, okrutną zbrodnią, dla Ukraińców jest to powód do DUMY.
To jest wg mnie prawdziwy REALNY problem, bo to coś mówi o nich jako o narodzie i państwie. Tłumaczenie, że „oni nie wiedzą” jest żadnym tłumaczeniem, jest wręcz ZARZUTEM, dla Ukraińców i Ukrainy, że NIE DOPUSZCZAJĄ takiej informacji do siebie, albo udają że nie wiedzą.
Zostaw komentarz