Widzicie te rolki? Politycy, którzy przed kamerą „zaorują” przeciwnika, piętnują „głupotę”, wyrażają „przerażenie” albo naśmiewają się z wypowiedzi kolegów, czasem nawet (kiedyś) z własnej partii. Takie treści dobrze się klikają, dają zasięgi, może i pieniądze.
Mam jedno pytanie: czy naszym politykom nie pomyliła się rola z rolą dziennikarza albo komentatora?
Czy płacimy im za to, żeby się oburzali i szydzili z „tych idiotów”? Czy może powinni mówić, CO zrobili, żeby dany problem ROZWIĄZAĆ? Jakie KONKRETNE działania podjęli? Czy te działania były skuteczne, czy służyły tylko temu, by móc powiedzieć „próbowałem, ale się nie dało”?
Bo jeśli tak, to znaczy, że się nie nadajesz. Jesteś frajerem, a my jesteśmy frajerami, że wybraliśmy kogoś, kto nie umie zrobić tego, za co mu płacimy. Nie płacimy za krytykę i recenzowanie. Płacimy za to, żeby naprawił i poprawił to, co nie działa.
Więc następnym razem, gdy zobaczycie polityka, który się oburza albo z kogoś żartuje czy szydzi, zapytajcie: co konkretnie zrobił, żeby tak nie było? Udało mu się, czy poniósł porażkę? Z tego, a nie z gadania, choćby najsłuszniejszego rozliczajmy polityków. Niech się wezmą do roboty.
Zostaw komentarz