W czasie marszu, który 11 listopada 2017 r. przeszedł ulicami Wrocławia pojawił się napis „Śmierć wrogom ojczyzny”. Przeciwko marszowi protestowali aktywiści z Obywateli RP i Ogólnopolskiego Strajku Kobiet twierdzący, że był to przejaw „mowy nienawiści”.

Innym razem oko „postępowe” dostrzegło taki napis na mundurze policjanta. Tłumaczył się przełożony funkcjonariusza. Policja odpowiadała, że to hasło ma patriotyczny sens.

Policjanci mieli rację, bowiem takie napisy mieli na mundurach żołnierze Samoobrony Wileńskiej walczący w czasie wojny z bolszewikami w 1919-1920. Także żołnierze Drugiej Konspiracji walczący z Sowietami po 1945 r. z takim zawołaniem szli w bój.

Prezydent Karol Nawrocki w przemówieniu 6 sierpnia br. użył w kontekście wojny na Ukrainie sformułowania o mordowaniu Moskali. Pojawiły się pretensje do prezydenta, że wzywał do zachowań „kryminalnych” i nawet sprzecznych z Dekalogiem, gdzie mamy przecież zapisane: „nie zabijaj”!

Jak więc należy traktować agresora, należy go zabijać (mordować), czy nie?
Byłoby chyba dziwne, gdyby broniącym Polski nie wolno było karać śmiercią jej wrogów.
……..

Na foto: mundur Wincentego Morawskiego ps. „Rota”, żołnierza Narodowego Zjednoczenia Wojskowego z oddziału st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój” (fot. z zasobu IPN, sygn. IPN BU 1064/233).

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.