2 lutego 1996 roku w okolicach Kijan w powiecie łęczyńskim wydarzyło się coś, co na wiele lat pozostawiło rodzinę jedenastoletniej Ani G. w stanie niepewności. Dziewczynka przebywała u swoich dziadków w Kolonii Kijany. Tego dnia około południa pojawiła się w ich domu, zjadła obiad, a następnie wyszła na zewnątrz. Początkowo nikt nie przypuszczał, że będzie to początek jednej z najbardziej tajemniczych historii zaginięcia w tej części Lubelszczyzny. Około godziny 14 zauważono, że Ani nie ma. Rozpoczęto jej poszukiwania. Z czasem udało się ustalić, że około godziny 15 dziewczynka pojawiła się u jednego z mieszkańców Stoczka. Spędziła tam około trzydziestu minut. Był to ostatni potwierdzony ślad jej obecności. Później ślad po jedenastolatce urwał się. Rodzina powiadomiła policję, a wkrótce rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza. Sprawdzano okolice Kijan, Stoczka, Januszówki i Wólki Nowej. Policjanci, strażacy oraz mieszkańcy przeszukiwali drogi, pola, zagajniki i tereny znajdujące się w pobliżu Wieprza. Analizowano możliwe kierunki, w których dziewczynka mogła się udać. Poszukiwania prowadzono również w rejonie rzeki, która od początku była jednym z miejsc wymagających szczególnej uwagi. Mimo zaangażowania wielu osób Ani nie udało się odnaleźć. Z biegiem czasu sprawa zaczęła żyć własnym życiem w pamięci lokalnej społeczności. Dla rodziny nie była jednak historią, lecz codziennością naznaczoną oczekiwaniem. Każda informacja mogła oznaczać przełom, każdy telefon mógł przynieść wiadomość, która zakończy wieloletnią niepewność. Informacje o zaginięciu rozpowszechniano także poza regionem. Fotografia Ani trafiła do materiałów dotyczących osób zaginionych. W 2001 roku sprawa została również zamieszczona w bazie Fundacji ITAKA. Przygotowano przewidywany wygląd dziewczynki w późniejszym wieku, licząc na to, że ktoś może ją rozpoznać. Jednak przez kolejne lata nie pojawił się żaden pewny ślad. Nie wiadomo było, gdzie znajduje się Ania ani co wydarzyło się po jej ostatnim potwierdzonym pobycie w Stoczku. Mijały miesiące i lata. W międzyczasie zmieniał się krajobraz, zmieniała się sama rzeka, a naturalne procesy zachodzące nad Wieprzem mogły zacierać lub przesuwać ślady. Sprawa pozostawała jednak w pamięci tych, którzy znali rodzinę i pamiętali poszukiwania. Przełom nastąpił dopiero na początku stycznia 2004 roku, niemal osiem lat po zaginięciu. W okolicach Zawieprzyc mieszkaniec zauważył w rejonie Wieprza fragment odzieży wystający z ziemi. W pobliżu znajdowały się ludzkie kości. Informacja została przekazana policji. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy, zabezpieczono teren i rozpoczęto czynności mające ustalić pochodzenie odnalezionych szczątków. Znaleziono między innymi dziecięcą kurtkę, szalik, sweter i rajstopy. Odnaleziono również fragmenty ludzkiego szkieletu. Odkrycie natychmiast skojarzono ze sprawą Ani G., która zaginęła w 1996 roku. Szczególne znaczenie miała odzież. Matka dziewczynki rozpoznała znalezione ubrania jako należące do jej córki. Był to niezwykle ważny ślad, ale z punktu widzenia postępowania nie mógł sam w sobie stanowić ostatecznego potwierdzenia tożsamości szczątków. Konieczne były badania. Policja informowała o planowanych badaniach genetycznych, które miały ustalić, czy odnalezione szczątki należą do zaginionej dziewczynki. Śledczy analizowali również możliwy przebieg tragedii. Jedną z rozpatrywanych wersji było to, że Ania zimą próbowała przejść przez zamarznięty Wieprz. Lód mógł się załamać, a dziewczynka mogła wpaść do wody. Późniejsze zmiany poziomu rzeki mogły spowodować przemieszczenie lub odsłonięcie szczątków oraz fragmentów odzieży. Była to jednak hipoteza dotycząca możliwego przebiegu wydarzeń i nie należy przedstawiać jej jako pewnego faktu bez dostępu do pełnej dokumentacji śledztwa. Zachowany komunikat Policji Lubelskiej z 6 stycznia 2004 roku pod tytułem „Rzeka odsłania swe tajemnice” opisuje odnalezienie szczątków oraz odzieży i przypomina historię zaginięcia Ani.
Ta sprawa ma wiele wątków.Było masę spekulacji,plotek i domysłów.Zaangażowano nawet wizjonera który miał wskazać miejsce gdzie znajdowało się ciało.
Nie udało mi się odnaleźć potwierdzenia samych wyników badania DNA mimo,że rzeczy osobiste ( ubrania) jednoznacznie wskazywały na Anię.W sprawę mocno zaangażowało się lokalne społeczeństwo które brało czynny udział w poszukiwaniach dziewczynki.
Nigdy jednak nie dowiemy się co tak naprawdę wydarzyło się tego lutowego dnia…

Zostaw komentarz