Większość z nas nie lubi nudy na wakacjach. Musi ciągle biegać jak kot z pęcherzem, coś zwiedzać, zaliczać kolejne atrakcje, uprawiać jakieś aktywności, bo skoro za nie zapłaciliśmy, to trzeba wycisnąć je na maksa. Na chwilę refleksji, nudy, odpoczynku dla zlasowanego pracą albo internetem mózgu, nie mamy czasu albo ochoty.
Już od dawna psychologowie biją na alarm, że jesteśmy przebodźcowani.
Zwłaszcza dzieci i młodzież, które spędzają z nosem w ekranie telefonu, średnio, 5 godzin dziennie.
Chodzą nawaleni, jakby byli na alkoholowym rauszu.
Nie są w stanie, bez telefonu, wytrzymać kliku minut.
Coraz więcej dorosłych zresztą też.
Co przekłada się na to, że nie umiemy wypoczywać.
Dać biednemu mózgowi trochę wolnego, by się zresetował.
Jakiś wewnętrzny impuls ciągle nas ponagla „zrób to, i jeszcze tamto”, „tego nie zaliczyłeś i tamtego”.
Widziałem takie scenki pławiąc się w basenie w Mahabalipuram w Tamil Nadu.
Gromady spoconych w blisko 40 stopniowym upale, turystów, zapierniczały po zabytkowych rathach z prędkością światła.
Ale nie sądzę, by ze zmęczenia, cokolwiek kumali.
A nasz mózg potrzebuje nudy.
Musi odpoczywać bo inaczej nam się przegrzeje.
Zacząłem doceniać nudę na emeryturze.
Kiedy już niczego nie muszę, nikt ani nic mnie mnie goni i mogę pozwolić sobie na leżenie w trawie i patrzenie godzinami w niebo.
Albo nad morzem, obserwując refleksy słońca na falach.
Lub na krześle, na tarasie ścigając wzrokiem ptaki.
I słuchając ich pogaduszek z pobratymcami.
Godzina takiej „nudy” to jak oddychanie czystym tlenem.
Zanika gonitwa myśli.
Często, nic wtedy nie myślę.
Zostaje czysta radość z bycia elementem natury.
Można powiedzieć – „trwaj nudo, jesteś piękna”.
#nuda #odpoczynek #relaks #mózg
Tarifa, Al-Andalus, Hiszpania
Zostaw komentarz