No dobrze. Zostawmy na chwilę polityczne przepychanki, bitcoiny, memy i opowieści o „wirtualnych pieniądzach”. Bo w aferze Zondacrypto jest coś znacznie poważniejszego niż sama giełda kryptowalut.
Jest pytanie o państwo. O jego nadzór. I o to, kto miał wpływ na tworzenie prawa.
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie Zondacrypto. Mowa jest o podejrzeniu oszustwa i prania pieniędzy, a szacowana szkoda ma wynosić co najmniej 350 milionów złotych. Tysiące ludzi zgłosiło się jako pokrzywdzeni.
I wtedy pojawia się Przemysław Kral, były prezes Zondacrypto.
I tutaj naprawdę warto się zatrzymać.
Bo Kral nie napisał całej ustawy, jak można przeczytać w niektórych komentarzach. Ale uwaga! Przygotowywał uwagi do projektu ustawy rządu Tuska regulującej rynek kryptowalut. Uwagi zostały przekazane Ministerstwu Finansów, a część propozycji została uwzględniona w projekcie. Kral uczestniczył również w pracach nad ustawą.I bywał na spotkaniach ,,za zamkniętymi drzwiami”.
I teraz pytanie brzmi: jak to w ogóle było możliwe?
Jak można dopuścić, aby człowiek stojący na czele prywatnej giełdy kryptowalut miał tak bliski dostęp do procesu tworzenia przepisów regulujących jego własną branżę?
To jest pytanie znacznie ważniejsze niż wszystkie partyjne połajanki.
Bo państwo ma pilnować rynku. Ma chronić obywatela. Ma kontrolować instytucje finansowe i reagować wtedy, kiedy pojawiają się sygnały ostrzegawcze.
A nie odwrotnie.
To nie przedsiębiorca powinien pisać sobie zasady gry, które później państwo będzie wobec niego stosowało.Dzisiaj Kral jest osobą, której działalność i rola w Zondacrypto są przedmiotem poważnego zainteresowania organów ścigania.
I właśnie w takiej sytuacji pytanie o odpowiedzialność państwa staje się jeszcze bardziej zasadna.
Bo jeżeli później okazuje się, że z firmy, wokół której pojawiają się tak poważne zarzuty, pochodzi człowiek uczestniczący w procesie tworzenia prawa dotyczącego całego rynku, to nikt w Ministerstwie Finansów nie zapalił lampki ostrzegawczej?
Czy ktoś powiedział:
„Chwileczkę. Czy naprawdę chcemy, żeby przedstawiciel firmy działającej na tym rynku miał wpływ na przepisy, które będą ten rynek regulowały?”
Czy ktoś sprawdził jego propozycje z należytą ostrożnością?
Czy ktoś analizował potencjalny konflikt interesów? Panie Tusk, jak to było?I jeszcze jedno.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów, uznając ją za wadliwą i nadmiernie przeregulowaną. Można się z tą decyzją było zgadzać albo nie. Ale dzisiaj, po wybuchu afery Zondacrypto, warto do tego weta wrócić.
Bo czasami weto nie jest przeszkodą w tworzeniu prawa. Czasami jest hamulcem bezpieczeństwa i to weto takim hamulcem było.Zawetowana ustawa nie zapobiegłaby aferze Zondacrypto, bo pisał ją razem z rządem Tuska, człowiek podejrzany o gigantyczne oszustwo.Jeżeli państwo ma chronić obywateli, musi wiedzieć, komu pozwala wpływać na stanowienie prawa.Rzad nie może brać do pisania ustawy aferzystów.A jeżeli człowiek stojący na czele prywatnej giełdy może uczestniczyć w tworzeniu przepisów dotyczących rynku, na którym sam prowadzi interesy, to nie jest już tylko problem kryptowalut.
To jest problem jakości państwa Tuska. I co jeszcze ciekawsze. Na koniec pojawia się Roman Giertych. To kolejny element tej historii, którego nie można przemilczeć.
Przemysław Kral ma dziś jako obrońcę Giertycha, adwokata i polityka Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego KO. Giertych poinformował, że broni Krala pro bono. Wcześniej reprezentował również Donalda Tuska i członków jego rodziny.
Czy jest w tym coś nielegalnego? Niby nie.Każdy ma prawo do obrony, a adwokat ma prawo wybrać klienta.
Ale przy całej tej historii trudno nie zadać kolejnego pytania:
Dlaczego właśnie tutaj pojawia się jeden z najbardziej znanych prawników związanych z obozem obecnej władzy?
Nie twierdzę, że sam fakt reprezentowania Krala dowodzi jakiegokolwiek układu.Ale obywatel ma prawo pytać.
Bo kiedy połączymy wszystkie elementy, otrzymujemy historię, która wymaga bardzo dokładnego wyjaśnienia:
gigantyczne pieniądze, tysiące pokrzywdzonych, śledztwo prokuratury, człowiek związany z giełdą uczestniczący w tworzeniu prawa, niewyjaśnione do dziś zaginięcie jej wcześniejszego właściciela, zniknął cztery lata temu, i wreszcie obrona Krala przez Giertycha.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie:
„Kto dał się nabrać na kryptowaluty?”
powinniśmy zapytać:
„Kto pilnował państwa, kiedy państwo miało pilnować rynku?”
Bo obywatel może popełnić błąd.
Państwo nie ma prawa być naiwne. Chyba, że……..