Kiedyś wydawało mi się, że skoro rzeczywistość jest jakaś – przynajmniej w sferze faktów – to tak już zostanie. Że tego się w przyszłości nie da już zmienić…

A jednak. Po latach można zakwestionować wszystko. Można uznać, że w PRL prokuratura nie była przedłużeniem SB i milicji, że wybór pomiędzy zostaniem SBekiem, a działaczem opozycji był ot takim sobie wyborem drogi życiowej przez młodego człowieka, że byli SBcy, uczeni od młodości kłamstwa i manipulacji jako metody, mogą być wiarygodnymi świadkami…

Dopiero teraz przeczytaliśmy z mężem w całości polemikę Bronka Wildsteina z tezami książki Cezarego Łazarewicza „demitologizującej” sprawę zamordowania przez SB w 1977 r. młodego opozycjonisty, studenta polonistyki UJ Stanisława Pyjasa. No i przeżyliśmy spory wstrząs.

Okazuje się że można misternie tworzyć jakąś rzeczywistość alternatywną. Wystarczy że upłynie 50 lat.

Jarka, który sam jako student 2 roku, brał udział w „czarnym marszu” po śmierci Pyjasa, do którego z kolegą dołączyli na Rynku, szczególnie ubawiło stwierdzenie, że marsz zablokowany został przez bawiących się na Juwenaliach studentów – przebierańców.

Z przebierańców to pamiętał bowiem głównie gościa w przebraniu mnicha, który w bramie na ulicy Grodzkiej obserwował marsz i nadawał przez krótkofalówkę….

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, od 2006 do 2024 dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.