Obszerne sprawozdanie z wizyty
Sobota – od Paryża do Lourdes
Drugi dzień podróży apostolskiej Leona XIV do Francji rozpoczął się w Paryżu, ale zakończył już u stóp Pirenejów, w Lourdes. Po piątku wypełnionym spotkaniami z władzami Francji, wystąpieniem w UNESCO, nieszporami w Notre-Dame i wieczornym czuwaniem z młodzieżą sobotni program miał inny charakter. Mniej było oficjalnej dyplomacji, więcej spotkań poświęconych działalności społecznej Kościoła, jego życiu wewnętrznemu i wiernym. Po południu nastąpiło natomiast wydarzenie, które swoją skalą wykroczyło daleko poza zwykły punkt papieskiego programu — Msza św. na Place de la Concorde, w której według Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej uczestniczyło około 700 tysięcy osób. Wieczorem papież opuścił Paryż i udał się do Lourdes.
Maison Bakhita – zrobić miejsce drugiemu człowiekowi
Pierwszym miejscem, które Leon XIV odwiedził w sobotę rano, było paryskie Maison Bakhita — Centrum Wsparcia i Integracji Społecznej. Papież przybył tam około godziny 9.00. Przywitał go arcybiskup Paryża Laurent Ulrich, kierownictwo placówki oraz osoby związane z jej działalnością. Leon XIV odsłonił tablicę pamiątkową, a przed jego wystąpieniem swoje historie przedstawili między innymi uchodźca z Afganistanu oraz podopieczni organizacji działających na rzecz osób potrzebujących wsparcia. Spotkanie zakończyły wspólna modlitwa „Ojcze nasz” i papieskie błogosławieństwo.
Już pierwsze słowa papieża określiły charakter wizyty. Maison Bakhita nazwał domem, który wobec całego miasta daje świadectwo, że ludzie mogą „spotykać się i żyć razem w godności i pokoju”. Dziękował Archidiecezji Paryskiej, siostrom skalabryniankom, wolontariuszom i wszystkim, którzy zapewniają przybywającym tam osobom przyjęcie, wysłuchanie, formację i przyjaźń.
Nazwa placówki, odwołująca się do św. Józefiny Bakhity — urodzonej w Sudanie byłej niewolnicy, która została zakonnicą — stała się dla Leona XIV punktem wyjścia do refleksji nad miejscem kobiet w życiu społecznym. Papież mówił o ich roli w budowaniu „cywilizacji miłości”, przeciwstawiając ją kulturze, która rozbija wspólnoty i sprawia, że miasta zaczynają cierpieć na samotność. Nie zatrzymał się jednak na samym problemie pomocy społecznej. Zwrócił uwagę na coś, co w jego wystąpieniu powracało kilkakrotnie: wspólnoty nie budują się przez zajmowanie przestrzeni i narzucanie własnej woli, ale przez „robienie miejsca” innym, budzenie zaufania i uruchamianie procesów prowadzących do pokoju.
W tym kontekście mówił o ludziach niewidocznych i tych, których współczesna gospodarka lub kultura sprowadza do roli narzędzi. Przypominał o godności człowieka bez względu na jego sytuację życiową i społeczną. Pomoc drugiemu nie została jednak przedstawiona jako relacja między kimś, kto wszystko posiada, a kimś, kto może jedynie przyjmować. Leon XIV ujął ją jako wymianę darów: każdy człowiek ma coś, co może dać drugiemu, i każdy czegoś od drugiego potrzebuje. Stąd jedno z bardziej charakterystycznych zdań tego wystąpienia: „Nikt nie jest tak ubogi, by nie miał nic do ofiarowania; nikt też nie jest tak bogaty, by nie mógł nic przyjąć”.
Na zakończenie podziękował zarówno osobom pracującym w Maison Bakhita, jak i ludziom pełniącym podobną służbę w innych miejscach Francji. Zachęcał, aby poprzez przyjęcie, formację i dialog z miastem nadal budowali wzajemną troskę i — jak to określił — „humanizowali świat”. Było to wystąpienie krótkie, ale jego oś była czytelna: godność człowieka, spotkanie, przyjęcie, wzajemność i przezwyciężanie samotności.
Pełny oficjalny tekst przemówienia Leona XIV w języku polskim: -> Stolica Apostolska — Maison Bakhita, 26 września 2026 r.
Institut Catholique de Paris – Kościół i ludzie stojący na progu wiary
Z Maison Bakhita Leon XIV pojechał do Institut Catholique de Paris, gdzie o godz. 10.15 spotkał się z członkami prowincjalnego zgromadzenia kościelnego, katechumenami i neofitami. Tym razem tematem nie były już problemy społeczne miasta, ale bardzo konkretne zjawisko zachodzące we francuskim Kościele: rosnąca liczba dorosłych, którzy po latach życia poza praktyką religijną odkrywają chrześcijaństwo, proszą o chrzest albo ponownie podejmują drogę wiary.
Papież rozpoczął od podziękowania za przekazane mu Instrumentum laboris, przygotowane w ramach trwającej drogi synodalnej. Zwrócił też uwagę na samo miejsce spotkania — uczelnię funkcjonującą na styku nauki i wiary — oraz przypomniał Brata Wawrzyńca od Zmartwychwstania, którego „mistyka codzienności”, jak sam zaznaczył, miała wpływ na jego własną drogę wiary.
Najwięcej uwagi poświęcił jednak katechumenom i ludziom, którzy niedawno przyjęli chrzest. Leon XIV powiedział, że ze zdumieniem obserwuje liczbę dorosłych stojących dziś „na progu wiary”. Zwrócił uwagę na paradoks tego zjawiska: dokonuje się ono w społeczeństwie francuskim głęboko naznaczonym sekularyzacją. Nie potraktował tego jednak jako argumentu w sporze ze współczesną kulturą. Mówił raczej o doświadczeniu religijnym, które — jego zdaniem — wymyka się prostym analizom statystycznym i socjologicznym.
Jednocześnie przestrzegł Kościół przed samozadowoleniem. Sam fakt, że więcej dorosłych przychodzi po chrzest, nie może prowadzić do przekonania, że problem został rozwiązany. Powinien raczej rodzić pytanie o to, co dzieje się z człowiekiem później. Leon XIV przywołał w tym miejscu pytanie jednej z uczestniczek spotkania: jak uniknąć „pustki” po chrzcie?
Odpowiedź papieża zajęła znaczną część wystąpienia. Kościół — mówił — powinien być wspólnotą „żyjącą duchem wtajemniczenia”. Nie wystarczy przygotować człowieka do przyjęcia sakramentu, a następnie pozostawić go samemu sobie. Potrzebne są dalsze towarzyszenie, formacja biblijna i teologiczna, wprowadzenie w modlitwę i liturgię oraz pomoc w łączeniu wiary z codziennym życiem. Ważną rolę przypisał także odpowiednio przygotowanym rodzicom chrzestnym i osobom prowadzącym duszpasterstwo.
Leon XIV zaznaczył przy tym, że ludzie przychodzą do Kościoła różnymi drogami. Jedni kierują się poszukiwaniem sensu i pragnieniem duchowym, inni niosą ze sobą samotność, bolesne doświadczenia i głębokie rany. Dlatego — mówił — potrzebne są bliskość, współczucie i czułość, ale także umiejętność stawiania wymagań i szanowania rytmu drugiego człowieka. Tę drogę określił jako styl „wspólnego podążania”.
Na końcu odwrócił jeszcze perspektywę. Katechumeni i nowo ochrzczeni nie powinni być traktowani wyłącznie jako osoby, którym Kościół coś daje. Sami mogą wnieść do wspólnoty własne doświadczenie i świeżość wiary. Przywołując św. Augustyna — jednego z najsłynniejszych katechumenów w dziejach chrześcijaństwa — Leon XIV powiedział do obecnych, że widzi w nich nie tylko owoc obecnego działania Kościoła, lecz także „obietnicę przyszłej płodności Kościoła we Francji”, i zachęcił ich, aby sami stawali się głosicielami Ewangelii.
Pełny oficjalny tekst przemówienia Leona XIV w języku polskim: -> Stolica Apostolska — Institut Catholique de Paris, 26 września 2026 r.
Place de la Concorde – 700 tysięcy wiernych w centrum Paryża
Po południu sobotni program nabrał zupełnie innej skali. O godz. 14.00 Leon XIV opuścił nuncjaturę apostolską i udał się w stronę Place Charles-de-Gaulle. Stamtąd przejechał odkrytym samochodem w kierunku Place de la Concorde, pozdrawiając ludzi zgromadzonych wzdłuż trasy. Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że w Mszy św. i wzdłuż drogi przejazdu papieża zgromadziło się około 700 tysięcy wiernych. Vatican News podawał natomiast, że łącznie w paryskich spotkaniach z Leonem XIV podczas pierwszych dwóch dni wizyty uczestniczyło ponad milion osób.
Sama liczba uczestników była wydarzeniem wartym odnotowania. Francja pamięta wprawdzie jeszcze większe zgromadzenie z 1997 roku, kiedy podczas Światowych Dni Młodzieży z Janem Pawłem II na hipodromie Longchamp zebrało się ponad milion ludzi, ale sobotnia Msza z Leonem XIV należała do największych katolickich zgromadzeń we Francji od tamtego czasu.
Homilia Leona XIV nie odnosiła się jednak do wielkości zgromadzenia ani do jego społecznego znaczenia. Papież rozpoczął od słów Ewangelii według św. Jana: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije”. Obraz pragnienia i wody stał się osią całej homilii. Nie chodziło — tłumaczył — przede wszystkim o pragnienie fizyczne, lecz o ludzkie poszukiwanie sensu, prawdy, miłości i spełnienia.
Leon XIV mówił, że człowiek może próbować zapełnić wewnętrzną pustkę rzeczami, przyjemnością i nieustanną rozrywką, ale żadne z tych doświadczeń nie daje ostatecznego nasycenia. Stawiał więc zgromadzonym pytania: „Czego pragniemy najbardziej? Czego naprawdę szukamy w życiu?” i wskazywał na Chrystusa jako odpowiedź na to najgłębsze ludzkie pragnienie.
W tej części homilii mówił przede wszystkim językiem wiary, nie społecznego komentarza. Chrystusa przedstawił jako Dobrego Pasterza, który zna człowieka osobiście, także z jego słabościami i ranami. Każdy — zaznaczył — jest dla Boga osobą jedyną i niezastąpioną, a nie numerem czy elementem anonimowej zbiorowości.
Papież zwrócił się następnie bezpośrednio do francuskich wiernych, przypominając długą historię chrześcijaństwa w ich kraju. Przywołał świętych i świadków wiary związanych z Francją: Blandynę, Potyna, Ireneusza, Marcina z Tours, Franciszka Salezego, Wincentego a Paulo, Fryderyka Ozanama czy Joannę Jugan. Nie zatrzymywał się jednak na przeszłości. Zachęcał obecnych, aby sami przekazywali wiarę i nadzieję ludziom, których spotykają.
W jednym z bardziej wyraźnych fragmentów powiedział do zgromadzonych, że pragną Boga, życia, prawdy, jedności, pokoju, komunii i szczęścia, a także „na nowo odkryć jasny horyzont i budować odnowiony naród, czerpiąc z jego korzeni ożywianych wiarą”. Zaraz potem wezwał, aby nie zatrzymywali wiary wyłącznie dla siebie, ale nieśli nadzieję tam, gdzie pojawiają się zniechęcenie i duchowa pustka.
Homilia na Place de la Concorde była więc przede wszystkim kazaniem religijnym skierowanym do wielkiej wspólnoty wierzących. Nie była wykładem o bieżącej sytuacji politycznej Francji ani rozwinięciem tematów poruszanych dzień wcześniej w Pałacu Elizejskim czy UNESCO. Jej centrum stanowiły pragnienie człowieka, wiara, Chrystus, sakramenty, nadzieja oraz wezwanie do przekazywania jej innym.
Pełny oficjalny tekst homilii Leona XIV w języku polskim: -> Stolica Apostolska — Msza św. na Place de la Concorde, 26 września 2026 r.
Z Paryża do Lourdes
Po zakończeniu Mszy papież pożegnał Paryż i udał się na lotnisko Orly. Oficjalny program przewidywał odlot o godz. 17.45 i przylot na lotnisko Tarbes-Lourdes-Pyrénées o 19.05. Tym samym zakończyła się paryska część sobotniego dnia, a rozpoczął etap pielgrzymkowy w Lourdes.
O godz. 19.40 Leon XIV stanął przy Grocie Massabielskiej, miejscu objawień Matki Bożej św. Bernadetcie Soubirous. Nie było tam już długiego przemówienia ani homilii. Papież odmówił przygotowaną modlitwę do Matki Bożej z Lourdes, w której połączył intencje religijne z modlitwą za Francję, jej mieszkańców, rodziny, ludzi ubogich i cierpiących oraz tych, którzy sprawują władzę.
Prosił o braterską zgodę dla społeczeństwa francuskiego, wolność od przemocy i nienawiści oraz warunki, w których człowiek może pracować, założyć rodzinę i przeżyć życie w pokoju. Modlił się również za ludzi najuboższych i znajdujących się w trudnej sytuacji.
Osobną część modlitwy poświęcił osobom sprawującym władzę. Prosił dla Francji o rządzących „mądrych i wielkodusznych”, zdolnych do osobistych wyrzeczeń i służby dobru wspólnemu. Modlił się również, aby Francja broniła praw człowieka i pokoju oraz odrzucała logikę wojny. Nie było to polityczne przemówienie kierowane do władz, lecz część modlitwy maryjnej w sanktuarium.
Leon XIV powierzył także Maryi Kościół we Francji, chrześcijańskie rodziny, ludzi młodych i powołania kapłańskie oraz zakonne. Na końcu modlił się za chorych, cierpiących i osoby, które im towarzyszą, a także za bliskich i zmarłych. W ten sposób drugi dzień wizyty, rozpoczęty rano w paryskim ośrodku pomocy społecznej, zakończył się wieczorem ciszą i modlitwą przy Grocie Massabielskiej.
Pełny oficjalny tekst modlitwy Leona XIV w języku polskim: -> Stolica Apostolska — modlitwa przy Grocie Massabielskiej, 26 września 2026 r.
Drugi dzień – od spotkania z człowiekiem do pielgrzymowania
Sobota 26 września miała inny rytm niż pierwszy dzień wizyty. Leon XIV nie spotykał się już z prezydentem, dyplomatami ani przedstawicielami wielkich organizacji międzynarodowych. Rano wszedł do miejsca zajmującego się ludźmi potrzebującymi przyjęcia i pomocy, następnie rozmawiał z tymi, którzy dopiero odnajdują swoje miejsce w Kościele. Po południu stanął wobec około 700 tysięcy wiernych zgromadzonych w centrum Paryża, a wieczorem znalazł się przed grotą w Lourdes.
Powracał przy tym temat człowieka jako osoby potrzebującej innych. W Maison Bakhita mówił, że każdy ma coś do ofiarowania i każdy czegoś potrzebuje. W Instytucie Katolickim przypominał, że człowieka nie wolno pozostawiać samego po pierwszym doświadczeniu wiary. Na Place de la Concorde mówił o ludzkim pragnieniu sensu i spełnienia, którego — według wiary chrześcijańskiej — ostateczną odpowiedzią jest Chrystus. W Lourdes te same sprawy przybrały już formę modlitwy: za Francję, rodziny, ubogich, ludzi chorych, Kościół i pokój.
Tak zakończył się drugi dzień podróży. Niedziela miała pozostać w całości związana z Lourdes. W programie znalazły się spotkanie z biskupami Konferencji Episkopatu Francji, Msza św. w sanktuarium, spotkanie z chorymi i personelem Accueil Notre-Dame, prywatne spotkanie z siostrami kontemplacyjnymi oraz wieczorna modlitwa różańcowa i procesja ze świecami.
obserwował i zapisywał
Zbigniew Grzyb
Zostaw komentarz