Pojęcie „zamachu stanu” jest nadużywane od wielu lat przez obie strony politycznej barykady, więc słabo działa. Ale teraz naprawdę mamy zamach stanu, przynajmniej jego próbę, mam nadzieję, że ostatecznie nieudaną.

Jeśli jest spór między władzą wykonawczą a władzą sądowniczą (czy konkretną instytucją z obszaru władzy sądowniczej) a władza wykonawcza postanawia rozwiązać ten spór siłą, nadużywając podległych sobie służb siłowych to jest to zamach stanu w sensie ścisłym.