Czytam komentarze, bo zamieszczam swoje posty nie dla samouwielbienia moich myśli, ale dzielę się nimi z ludźmi. Interesuje mnie zdanie innych i potrafię przyznać się do błędnego myślenia, błędnej tezy czy wniosków. Ogólnie uważam, że mądry człowiek, to ten który pyta a nie ten, który wszystko wie najlepiej.
Zaobserwowałam na przestrzeni wielu lat taką prawidłowość. Najbardziej agresywne w sieci, w stosunku do innych kobiet są kobiety. Na moim i nie tylko przypadku, zauważyłam, że 90% komentarzy nasyconych negatywnymi emocjami, obraźliwymi, pełnymi rynsztokowej często wręcz agresji i nomenklatury wypływają od kobiet. Może dlatego jestem przeciwniczką opatrznie pojętej emancpacji, nie mylić z prawami kobiet.
Dać kobietom władze absolutną, a w pierwszym rzędzie będą niszczyć właśnie kobiety. Zagrożenie jednoimienne? Walka o prym w stadzie? Konkurencja? O co chodzi?
Całe życie doświadczałam jak mężczyźni nas ogrywali, właśnie przez nasze emocje i wojnę o sprawy nieistotne w drodze na szczyt. Oni spokojnie, we własnym tępie wchodzili, a my bieganie dookoła i wymyślanie wrogów, przeszkód iluzorycznych i praw dodatkowych, kompletnie niepotrzebnych na tym odcinku. Rozumiem napięcie przedmiesiączkowe, rozumiem nerw wszelaki, bo sama potrafię drgać jak struna niebezpiecznie naciągnięta, ale nie rozumiem chamstwa.
Kiedyś przyjęłam taką postawę, aby takim komentarzom odpowiadać, bo trzeba reagować na postawy odbiegające od przyzwoitości ludzkiej. I uznałam, że będę z tymi kobietami rozmawiać w ich języku. Bo jak z Chińczykiem po polsku?
Więc z chamem wchodziłam w dyskusję po chamsku. Iiii jakie było oburzenie! Ale chamka ta Minge!!!! Nie drogie panie, to tylko lustro waszych emocji… odpowiadałam. Nie docierało, bo ten rodzaj kobiet zanim dobrnie do połowy dyskusji ma już oczy zalane krwią i rządzą zemsty. Najczęściej kończyło się na blokowaniu ze strony autorek agresji.
Co ciekawe, czas jakiś czytałam opracowanie kilku psychologów, którzy zgodnie stwierdzili, że większość ostrych komentarzy w sieci z zabarwieniem hejtu lub czystego hejtu, należy do kobiet. Czyli moja prywatna obserwacja ma pokrycie w szerszej rzeczywistości. Przykre, ale od wieków znane, że nikt nie potrafi tak zniszczyć kobiety jak druga kobieta. Solidarnie na barykady i ze sztandarami a za kulisami, w kuluarach ciche wojny w kamuflażu pięknej sukienki.
Miłego kochani i dobrej porannej kawy lub wieczorny łun herbaty… z kubkiem nadal Nanaelo – Polska sztuka ludowa.
Autor: Eva Minge
Zostaw komentarz