Dzisiejsze stylistki, to bardzo często artystki. Można ich pracę podziwiać godzinami. Znam kosmetyczkę, która po długich namowach dała się przekonać do rozmowy dla Gazety Internetowej Pressmania.pl. Agnieszka Kubiczek, to fajna i bardzo rezolutna dziewczyna. Kiedyś była pracownikiem Straży Miejskiej, nosiła mundur i stała na straży prawa. Jednak zawsze ciągnęło ją do paznokci. Jak sama mówi: „od tych paznokci wszystko się zaczęło. Rozwinięcie skrzydeł, zatrudnienie pracowników, coś nowego”. Bardzo chciała spróbować takiej pracy, a więc zapisała się na kurs. I okazało się, że ma do tego smykałkę. Zaczęła od malutkiego pomieszczenie i dzieliła pracę w mundurze z zajmowaniem się kobiecymi rękami. Po pewnym czasie okazało się, że trzeba wybrać i padło na sferę beauty. A już po kilku latach można było podjąć decyzję o przeniesieniu swojej firmy do centrum miasta, do większego lokalu. Salon kosmetyczny „AgiAgi” mieści się w Jawiszowicach na osiedlu Paderewskiego.
B.: Nie brakuje Ci pomysłów aby zadowolić klientkę?
Agnieszka Kubiczek: – Hahahah dobre pytanie. Szczerze to nigdy. W tej branży nie można się nudzić, co chwilę na rynku pojawiają się nowości, które chcę pokazać swoim klientkom. Pomysłów jest tyle, że czasem nie można się zdecydować, co najpierw. Jeśli miałabym wybrać zakup torebki, czy lakierów do paznokci lub sprzętu, zdecydowanie wybieram to drugie.
B.: W marcu 2020 roku, gdy zaatakowała pandemia, zdecydowałaś się na zamknięcie salonu, co z pracownikami?
K.: Gabinet już w marcu pracował na pół gwizdka. Niektóre klientki same odmawiały wizyty, albo z powodu opieki nad dziećmi lub po prostu się bały. Ratujemy się urlopem, opiekami nad dziećmi, czym się tylko da żeby przetrwać.
B.: Tarcza antykryzysowa jak się zapatrujesz na pomoc rządu?
K.: Tarcza? Tak naprawdę, to żadna tarcza. Realna pomoc póki, co to zwolnienie ze składek ZUS, cała reszta to kruczki pisane małym drukiem. Niby dają, ale większość z tego nie skorzysta, bo progi są nie do przejścia. Opieki nad dzieckiem do 8 roku życia są i owszem, ale ZUS wciąż ich nie wypłacił. Jeszcze wczoraj rozmawiałam z moją pracownicą, bo pieniędzy dalej nie otrzymała i nikt nie wie kiedy otrzyma. Póki, co triumf biurokracji, stos papierów i załączników jakich się wymaga od nas przedsiębiorców żeby pracownik mógł z tego skorzystać. Jeden wielki chaos i tyle. Jak słyszę w telewizji, ile to wniosków zostało złożonych to mnie trzęsie, bo nie mówią już ile z tych złożonych wniosków zostało odrzuconych.
Od jakiegoś czasu słyszymy w TV czy w radio że rząd wprowadził tarczę, że to wszystko, co robią jest z myślą o przedsiębiorcach. A jak to mówią jakaś tarcza jest tylko jeszcze nikt jej nie widział. Nie można wymagać cudów, choć w tej sytuacji każdy z nas liczy na pomoc. Więc nie pozostaje nic innego jak tylko czekać.
B.: Czy w tej nowej i wyjątkowo ciężkiej sytuację klientki Cię wspierają, nie mają za złe, że jest zamknięte?
K.: Klientki czekają cierpliwie, wiele z nich dzwoni lub pisze pytając jak się trzymamy. Chcą kupować vouchery podarunkowe i wspierają nas. To chwyta za serce i daje poczucie, że ktoś na nas czeka i ktoś o nas myśli.
B.: Jak wyobrażasz sobie powrót do pracy po tym wszystkim, to ma być w 3 etapie wybudzania gospodarki?
K.: Jak wyobrażam sobie powrót… Mam nadzieję, że pracy będzie mnóstwo, przede wszystkim chciałabym, żeby ludzi było stać na życie takie jakie było przed pandemią. Jesteśmy gotowe na powrót, zakupiłam wszystko, co było możliwe, aby zwiększyć bezpieczeństwo naszych klientek i nas. Obawiam się tylko jednego, jeśli ceny podstawowych materiałów i środków ochrony nie zmaleją, to będzie kolejny nóż w plecy dla tych branż, które cały czas bez względu na pandemię używają rękawiczek, masek ochronnych, czy płynów do dezynfekcji. Te ceny wzrosły o 300% a nawet 400%. Już czytam na grupach kosmetycznych, że większość dziewczyn prowadzących gabinety będą podnosić ceny z uwagi na tak drastyczny wzrost cen materiałów ochronnych. Trzeba za wszelką cenę tego uniknąć, bo to błędne koło, przecież ludzi zaraz nie będzie stać na usługi, a każdy chce być bezpiecznie obsłużony. To straszne…
To co zaobserwowaliśmy, ceny poszły do góry wszędzie. Na początku pandemii rękawiczka kosztowała ok 35 groszy, a teraz te same rękawiczki kosztują ok 1,20 grosza. Tak samo jest z maseczkami. Te ceny na pewno nie będą do zaakceptowania przez salony beauty.
B.: Co byś zrobiła żeby doradzić ministrom jak wesprzeć salony beauty i innych przedsiębiorców?
K.: Może powiem czego brakuje mi i moim znajomym z branży kosmetycznej i fryzjerskiej, bo codziennie ze sobą rozmawiamy i jesteśmy na bieżąco z naszymi problemami. To co spędza wszystkim przedsiębiorcą sen z powiek to ZUS, wynagrodzenia, i czynsze.
To są trzy najbardziej kosztowne rzeczy. O ile ZUS został umorzony, to pozostają jeszcze te dwie kwestie. Myślę, że samorządy powinny wspierać swoich lokalnych przedsiębiorców w kwestii czynszów za lokale, nie tylko jeśli wynajmują oni swoje lokale od miasta czy gminy, ale również od osób prywatnych. To przecież miejsca pracy ludzi, którzy tworzą nasze miasteczka, bez nich miasta opustoszeją i nic w nich nie zostanie.
Kwestia wynagrodzeń pracowników, a raczej ich dofinansowań powinna być jasna i zrozumiała bez zbędnej biurokracji, a przede wszystkim bez „haczyków”, czyli obniżenia etatów, czy kalkulacji dochodów. Przecież bez zgody pracownika nie można obniżyć mu etatu poza tym, który pracodawca chciałby to robić swojemu pracownikowi?
Korzystanie z jednej pomocy rządu wyklucza korzystanie z kolejnej, a więc na co się tu zdecydować? Opcja 1, 2 czy 3 nie wiedząc ile to potrwa, a za coś trzeba żyć. Nikt z moich znajomych przedsiębiorców nie myśli nawet o pensji dla siebie, myśli są tylko jedne: Jak utrzymać pracowników i firmę.
Kolejna sprawa to brakuje punktu informacyjnego, który mógłby w sposób rzetelny odpowiedzieć na pytania dotyczące tej pseudo tarczy. Póki co to, co to co urzędnik to inne zdanie. W każdej gminie, czy mieście punkt informacji dla przedsiębiorców powinien być. Ustawy są zmieniane, poprawiane o tym się nie mówi w telewizji. Na infolinii ZUS czas oczekiwania 46 h na połączenie z konsultantem.
B.: Co jeszcze?
A.K.: Maksymalnie ograniczyć biurokrację w urzędach, tak aby bez pomocy księgowej i stosu druków poradzić sobie samemu. Swoją drogą wielki szacunek dla wszystkich księgowych. To, co mają teraz, to piekło. Zważywszy, że zazwyczaj firm do obsługi mają kilkadziesiąt lub nawet kilkaset. Przygotować wszystkie dokumenty i każdy chce na już, bo przecież to „być albo nie być” każdego przedsiębiorcy.
Potrzebne są też konkretne decyzje o warunkach jakie będziemy musiały spełnić po powrocie do pracy, bo kiedy wrócimy tego nie wie nikt, ale wytyczne można ustalić już, aby móc się przygotować.
I kolejna ważna kwestia to uregulowanie cen dla branż (tzw. zamrożenie cen – przyp. red.), które cały rok pracują w maskach, rękawiczkach i używają środków do dezynfekcji. My cały rok kupujemy te rzeczy, cały rok dajemy zarabiać producentom i hurtowniom na tych artykułach, to dzięki nam między innymi one funkcjonują, to nieuczciwe wzbogacać się teraz na nas.
B.: Mówi się, że zawód kosmetyczki to zawód o częstych dolegliwościach bólowych, ręce, kręgosłup, kark jak sobie radzisz w tej kwestii?
K.: Tak, niestety to prawda. Ból kręgosłupa, cieśnia nadgarstka, pogorszenie wzroku, czy alergie to najczęściej nam dokucza. Przede wszystkim systematyczna rehabilitacja. Pracuję już w zawodzie 12 lat i mój kręgosłup naprawiam, co najmniej 2 razy w miesiącu. Dobre krzesło i dobry rehabilitant, to podstawa. Tabletki na alergię, okulary na nos i nie użalamy się nad sobą. Poza tym tworząc mój zespół wychodzę z założenia, że każdy pracownik powinien być uniwersalny, by umieć wykonać zadania innego. Przy takiej organizacji pracy, to w razie choroby usługa może zostać wykonana przez innego pracownika, a klientki to rozumieją i są bardzo wyrozumiałe, to naprawdę cieszy .
B.: Czy wyobrażasz sobie teraz pracę w innym zawodzie?
K.: Szczerze powiedziawszy to nie. Nie wyobrażam sobie siebie w czymś innym. Praca za biurkiem, to nie dla mnie. Lubię kontakt z ludźmi, a upiększać ich przy okazji, to dopiero dodaje Powera.
B.: Dziękuję za rozmowę.

Wiedziałam od dawna, że Agnieszka jest fantastyczną kobietą, o której pisać można w nieskończoność. Jednak pisanie o kimś przez kogo polubiłam zabiegi kosmetyczne jest trudne. Lata temu, gdy miałam okazję poznać tą dzielną dziewczynę, to wtedy przekonałam się, że paznokcie mogą być swoistym dziełem sztuki. Moja bohaterka uważa, że im trudniejsze wyzwanie, tym jest ciekawsza ta praca. Aga uwielbia, gdy potrafi sprostać oczekiwaniu swoich klientek.
Dzięki tej rozmowie z Agnieszką Kubiczek chciałam pokazać, że prowadzenie swojej działalności jest ciężkie. Bycie szefem w czasach pandemii jest strasznym obciążeniem i wielkim wyzwaniem.





Zostaw komentarz